Zaliczyć glebę
Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:
W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.
A dalej, dzięki poetyckiej metaforyce – także grunt, pole, rolę… To ściskanie, zgniatanie w kulę było, jak twierdzi etymologia, na początku historii słowa, bo ponoć praindoeuropejskie gel oznaczało po pierwsze „ściskać, zbijać”, a po drugie „to, co ściśnięte”, coś kulistego, okrągłego. Prasłowiańskie globiti, o tymże znaczeniu, dało litewskie glebti („obejmować”) i staropolskie głobić, czyli właśnie „ściskać, spajać, obejmować”, a potem zresztą niestety też „uciskać, gnębić, przygniatać” – tak z konkretnych fizycznych znaczeń do abstrakcyjnych się przechodziło…
Ale gleby z uciskiem nie wiązaliśmy. I o ile ze znaczeniem słowa ziemia do dziś mamy pewien kłopot, bo to i sama planeta, i jej powierzchnia, i substancja tej powierzchni – a wszystko to obrośnięte specyficzną frazeologią, metaforami i skojarzeniami, o tyle gleba wydaje się bardziej jednoznaczna i jako taka potrzebna. Żyzna może być i ziemia, i gleba, z tym że już nie tylko planety, ale i jej skorupy, i określonego rozmiarem czy własnością terenu glebą nie nazwiemy. Słowniki mniej lub bardziej naukowo wskazują głównie na substancjalność gleby, przy czym dawne widzą w tym słowie żywe łacińskie pochodzenie, chyba inaczej niż my dziś. Jeden z najnowszych, zwący się „uniwersalnym”, słownik PWN podaje, że gleba to „biologicznie czynna powierzchniowa warstwa skorupy ziemskiej, powstała ze skały macierzystej w procesie glebotwórczym, żyzna (dzięki zawartości próchnicy, mineralnych składników pokarmowych roślin i innych), stanowiąca podłoże życia roślin; grunt, rola, ziemia”. Ta definicja bardziej encyklopedyczna niż słownikowa zdaje się komplikować raczej niż tłumaczyć dość jasne dla nas znaczenie słowa w końcu nam bliskiego.
A słowo to ma też ciekawe konotacje i jak to czasem bywa, daje asumpt pewnym poznawczym paradoksom. Bo z jednej strony to powierzchnia, oczywiście. Ale i podłoże! I te dwa aspekty wydają się naturalne. Z jednej strony to niemal termin dający możliwość tworzenia wielu słów pochodnych, naukowych, z gleboznawstwem na czele. A z drugiej – jak najbardziej potoczne, niemal slangowe, w półżartobliwej frazie zaliczyć glebę i w skrótowym okrzyku-rozkazie, najczęściej kojarzonym z umundurowaną (lub nie) przemocą: „gleba!”. W tych odniesieniach, w których czuć nadmierną, niemal twardą fizyczność gleby, nie wydaje się ona nam szczególnie przyjazna.
Inaczej jest w mniej dziś może aktualnej romantycznej frazeologii, gdzie nieco patetyczne formuły o przypisaniu do gleby pańszczyźnianego chłopa i przywiązaniu patrioty do rodzimej gleby mieściły się dobrze i nawet wzniośle. Z kolei żywe wciąż przenośne użycie tego słowa na oznaczenie genezy czy podłoża (to też metafory) zjawisk społecznych, zwłaszcza kulturowych, wydaje się tak naturalne, że właściwie to już jedno ze znaczeń słowa gleba.
Według utrwalonych wyobrażeń wzięliśmy się a to z gliny, a to z prochu, ale kto wie, czy właściwie ci, co nam ukształtowali te wyobrażenia, nie mieli na myśli właśnie tego, co glebą nazywamy.
Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.