Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Strona główna

Zwierzęta wielorybne

To jest wieloryb – my jesteśmy wielorybnicy! – woła kapitan Ahab, tą pozorną oczywistością chcąc zdjąć lęk z załogi, widzącej w Moby Dicku potwora, z którym walczyć nie sposób. Jeżeli jestem wielorybnikiem, poluję na wieloryby, jeżeli Moby Dick to wieloryb, poluję na niego. Sylogizmy czynią logicznym nasze postrzeganie świata i w ogóle życie.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


Wieloryby to wielkie zwierzęta, największe na świecie. W „Zoologii dla szkół narodowych” z 1789 roku pisano o nich: „ze wszystkich zwierząt największy, niekiedy łokci 50 liczący” – jak tu wieloryby na łokcie mierzyć? Przez to jakoś mniejszymi się wydają… To walenie, podobnie jak jakoby bliskie nam kulturowo delfiny (nazwa z greki przez łacinę), dziwnie zwane słowiańsko brzmiącym słowem morświny (morskie świnie?) czy kaszaloty (nazwa z baskijskiego określenia zęba). Kiedyś walenie zwano u nas zwierzętami wielorybnymi. A walenie to, o czym wszyscy wiedzą, nasi bracia ssaki (kiedyś nieco zabawnie zaliczani do rzędu pryskających), a nie ryby, choć wieloryby nazwami w wielu językach do ryb się odnoszą.

Nie nazywamy ich wielkorybami, co byłoby może logiczniejsze (abstrahując od zoologicznych klasyfikacji), ale właśnie wielorybami, co dziś zdaje się wskazywać na jakąś mnogość (przypomnijmy, że starotestamentowy Behemot był właśnie gramatycznie mnogi, bo tak był wielki, że liczba pojedyncza do niego nie pasowała). Dawniej zresztą mieliśmy i wielkoryby, i wielgoryby, była też żeńskorodzajowa wieloryba, choć na wielorybią samicę mówiono wielorybina.

Z wielorybem jednak niekoniecznie mnogość musi się łączyć. W staropolszczyźnie wielki to był wieli, a staroniemieckie wal (już samo oznaczające wieloryba) z tym wieli naszym przodkom się skojarzyło. Wal zresztą w różnych językach z wielorybami się łączy, a my też mamy to słowo na oznaczenie pewnych wielorybich gatunków. W niemieckiej nazwie wieloryba to wal- połączyło się dodatkowo z rybą (fisch, dawniej visch), co mogło znaczyć „wielorybia ryba”, a myśmy to na wieloryba przetłumaczyli.

Wieloryb jest potężny też językowo, uruchamia wyobraźnię. Liczne baśniowe porównywania z wyspą, obecne już w literaturze dla najmłodszych, biblijne skojarzenie z mieszkaniem proroka Jonasza, swoista legenda stworzona przez Melville’a – wszystko to wyposaża tego naszego ssaczego kuzyna w szczególne wyobrażenia wielkości. O ile kaszaloty mogą dawać żartobliwe odniesienia do niepożądanych kobiecych niezgrabności czy niekształtności, morświny swą nazwą też nie budzą skojarzeń najlepszych, o ile też nazwę delfinów oswajaliśmy z różnych stron na różne sposoby, łącznie z imionami, o tyle jako słowo wieloryb ma odniesienia zdecydowanie poważne. Wypowiadając je, mamy tendencję do zwiększającego wrażenie wielkości przedłużania akcentowanej samogłoski {o}. A Jan Nepomucen Kamiński w połowie dziewiętnastego wieku ponuro pisał o sobie, że go wieloryb śmierci połknie niespodzianie.

Wieloryby, podobnie jak inne walenie, bada cetologia – od łacińskiego słowa cetus (tak się zwie też i gwiazdozbiór), z greckiego ketos. A polowaniem na nie wciąż niestety zajmuje się wielorybnictwo, dawniej wielorybołówstwem zwane – co mogło zresztą oznaczać też łowienie ryb przez optymistycznie nastawionych rybołowców.


Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Wiedza i Życie 9/2023 (1065) z dnia 01.09.2023; Na końcu języka; s. 70
Reklama