Kto ma owce, ten ma, co chce
Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:
W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.
Napisał go August Schleicher w 1868 roku i dał mu tytuł „Avis akvasas ka” (Owca i konie). Potem wielu lingwistów tekst korygowało, wprowadzając wynikające z badań inne wersje starych słów. W każdym razie owca to w staroindyjskim avis, w litewskim też avis, po łacinie ovis, po grecku ois, w staroniemieckim ou, a w irlandzkim oi. Prasłowiańskie ovca to zapewne zdrobnienie, którego podstawą było ov. Wszystko podobne.
Owca jest tak potulna i bezwolna, jak baran agresywny i uparty. Całkowite przeciwieństwo. Może dlatego dobrze się uzupełniają? Kiedyś baran był u nas nazywany owien (tak jest np. w „Psałterzu floriańskim” z końca czternastego wieku), wtedy zapewne był łagodniejszy. Choć nie tak łagodny jak baranek (dziś nawet mówimy łagodny jak baranek) – to zdrobnienie razem z religijnymi konotacjami zupełnie likwiduje twardy charakter barana (którego nazwa pochodzi od czasownika barati – „walczyć”, „uderzać”). A jagnię? Trudno o nazwę zwierzęcia, a właściwie zwierzątka, bardziej pokornego i nieśmiałego. Gdy to zdrobnimy do jagniątka, te cechy jeszcze się potęgują. Zresztą owieczka też jest o wiele łagodniejsza i potulniejsza od owcy.
Pismo Święte pełne jest owiec. Ta hodowlana metafora jest wyjątkowo nośna i w naszej kulturze dobrze się przyjęła. Pasterz owiec i owczarnia – to często kapłan i wierni, ale i w innych sytuacjach jesteśmy do owiec porównywani. Zbłąkana owieczka to oczywiście ktoś, kto błądzi, zbłądził, ale dobry pasterz ją odnajdzie i wróci ona do owczarni. Błędna owca to pierwotnie także ta zbłąkana, ale w powiedzeniu, że ktoś chodzi jak błędna owca, słyszymy już raczej przyganę lub litość nad kimś pozbawionym celu.
Zbłąkana owca wrócić może nie tyle do owczarni, ile do stada – a z kolei stado owiec to dziś raczej „bezmyślny tłum” niż piękna wspólnota. W tym stadzie bywają też czarne owce – ta przenośnia odnosi się znów do niedobrej, nieowczej owcy, całkiem pozbawionej owczych cnót, czyli pokory i łagodności. Wyróżnia się ona charakterem, a inne owce nie chcą jej u siebie – ciekawe zresztą, że to porównanie częściej jest używane ironicznie w celu zganienia owczego potępiania tej owcy. Bo przecież podobnie jak wyrażenie rzeczownikowe stado owiec działa też przysłówkowe wyrażenie owczym pędem – określa ono działanie bez refleksji, wynikające z ulegania bezmyślnym odruchom tłumu.
Owcy, a właściwie jej skóry, używamy też do mówienia o hipokryzji – i to też wywodzi się z Pisma, z Kazania na Górze. Wilkami w owczej skórze, które to określenie najpierw odnosiło się do fałszywych proroków, nazywamy tych, którzy, głosząc piękne i moralne prawdy, zaprzeczają im swoimi czynami. Prawdziwa owca jest przecież szlachetna w swej niewinności. Choć te akurat cnoty, gdy zbyt konsekwentne, sprowadzają myśl o niezbyt lotnym umyśle, nawet zdarza się słyszeć wyrażenie głupia owca.
Ale nasz stosunek do owiec, zaprojektowany przez reprezentantów plemion hodowców, jest wyznaczony ich pożytecznością. Dla wielu to był główny dobytek. A jak mówiło stare przysłowie: Kto ma owce, ten ma, co chce.
Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.