Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy, Pulsar - wyjątkowy portal naukowy, Shutterstock
Strona główna

Perfekcja czy doskonałość

Słowniki jako synonim słowa perfekcja podają zgodnie doskonałość. Dwieście lat temu w słowniku Samuela Bogumiła Lindego tego hasła jeszcze nie ma, w dziewiętnastowiecznych słownikach mamy oprócz tego inny jeszcze, imiesłowowy odpowiednik perfekcji: udoskonalenie, wskazujący na to, że rzeczownik perfekcja mógł mieć także niejako czynnościowy charakter. A sprawa relacji pojęć perfekcja i doskonałość jest chyba u nas nieco bardziej złożona.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


Wzięliśmy perfekcję oczywiście z łaciny, a po drodze z niemieckiego. Wielojęzyczne (niemieckie, francuskie, angielskie) perfection pochodzi od perfectio, to od imiesłowu perfectus, perfectum, a to z kolei od per facere – „spełnić, uskutecznić”. Wielu z nas w formie perfectum (a jest też i plusquamperfectum) widzi określenie gramatyczne, może obcojęzyczne, ale przecież i w polskim też zresztą używano słowa perfekt – to wszystko odnosiło się do kategorii dokonaności. Czasowniki dokonane to inaczej perfektywne, niedokonaneimperfektywne. A oprócz tego nawet w potocznej polszczyźnie perfekt to też swojego rodzaju przysłówek, oznaczający tyle, co doskonale. Lubimy znać coś czy umieć perfekt.

Ale dziś perfekcja to raczej nie tylko „dokonanie, spełnienie” czy „skuteczne zakończenie”. To pewien idealny cel, ostateczna miara w osiąganiu umiejętności, pewien stan, do którego można, owszem, dążyć, co niektórzy osiągają. Zatem podobna w tym jest do doskonałości, ale…

Ma perfekcja w sobie coś, co pozwala na nieco inny stosunek do niej niż do doskonałości. Doskonałość jest doskonała, przyczepić się do niej w żaden sposób nie można. I dążyć do niej to sprawa zawsze chwalebna. A dążenie do perfekcji charakteryzuje też, a właściwie przede wszystkim perfekcjonistów, czyli ludzi, którym przypisujemy pewną cechę – perfekcjonizm. Perfekcjonizm to był kiedyś termin filozoficzny, dziś możemy w znaczeniu tego słowa dostrzec coś w rodzaju nazwy jakiegoś przymusu, nawet obsesji, która zresztą może czasem utrudniać osiągnięcie celu tym właśnie perfekcjonistom, tak nazywanym niekiedy ironicznie albo wręcz złośliwie – choć może ta nasza złośliwość bierze się stąd, że w ten sposób staramy się zminimalizować własne wady, mianowicie wygodnictwo i lenistwo, które hamują nasze dążenie do perfekcji…

W każdym razie ludzie perfekcyjni i rzeczy perfekcyjne nie zawsze postrzegamy jako doskonałe w tym wyższym sensie, czyli jako osiągające pewien rodzaj absolutu. Mówiąc w pewnym uproszczeniu, nie całkiem perfekcyjnie używając niedoskonałego w końcu języka – w perfekcji postrzegamy raczej cechę bliską idealnego rzemiosła, podczas gdy doskonałość skłonni jesteśmy wiązać ze sztuką, z artyzmem. I sami, chcąc być perfekcyjni, czyli „sprawni, biegli w działaniu i wytwarzaniu”, wolelibyśmy jednak być doskonali, zasługujący na najwyższą ocenę, a właściwie już poza oceną. We wspaniałości doskonałości jest pewna szlachetność, która czyni ją wyższą niż wspaniałość perfekcji. Perfekcja zakłada wprawę, doskonałość częściej łączy się z darem, czasem talentem, czasem z czymś jeszcze mniej określonym, ale bardziej wzniosłym.

Perfekcja ma oczywiście w sobie coś, co potrzebne, znakomite też oczywiście, ale za co chwalenie nas nie zawsze nas uszczęśliwia – to coś w rodzaju dokładności, może i precyzji, ale też usilnego starania się. Czy lubimy być doceniani za staranność i dokładność? Podziwiam tych, którzy to lubią, ale właściwie mam opory, by im zazdrościć.

Perfekcja to jednak nie to samo co doskonałość.

Wiedza i Życie 4/2024 (1072) z dnia 01.04.2024; Na końcu języka; s. 70
Reklama