Ilustracja Sam Falconer
Człowiek

Gotowi do działania

Senjuti Saha (z lewej) wykonuje test na obecność wirusa chikungunya w płynie mózgowo-rdzeniowym.Apurba Rajib Malaker Senjuti Saha (z lewej) wykonuje test na obecność wirusa chikungunya w płynie mózgowo-rdzeniowym.
W jaki sposób lekarze i osoby odpowiedzialne za zdrowie publiczne mogą wspólnie monitorować i ograniczać ogniska epidemii?

W styczniu 2020 roku media na całym świecie zaczęły informować o pojawieniu się w Chinach ogniska epidemiologicznego, za które odpowiadał nowy patogen. Przez chwilę wydawało się, że choroba COVID-19, dziś nam wszystkim doskonale znana, obejmie głównie Chiny. Na początku ostatniego tygodnia stycznia odnotowano tam 2700 potwierdzonych przypadków nowej infekcji, poza Chinami było ich około 40. Reszta świata wciąż jeszcze przechodziła szybko do innych newsów, nie mając świadomości, co nadciąga.

Jednak Tom Inglesby, lekarz i dyrektor ośrodka Johns Hopkins Center for Health Security działającego przy Bloomberg School of Public Health, uczelni medycznej w Baltimore, uznał informacje z Chin za bardzo niepokojące.

Świat Nauki 2.2023 (300378) z dnia 01.02.2023; Raport. Gotowość na pandemie; s. 48
Reklama