Reklama
Pulsar - najnowsze badania naukowe. Pulsar - najnowsze badania naukowe. Shutterstock
Człowiek

Topniejąca wieczna zmarzlina uwalnia ślady pradawnych bakterii. Ryzyko powrotu dawnych epidemii jest znikome

Wirusy w kosmosie stają się bardziej waleczne
Struktura

Wirusy w kosmosie stają się bardziej waleczne

Aby sprawdzić wpływ warunków mikrograwitacji na niektóre mikroorganizmy, naukowcy wysłali wirusy zakażające bakterie, zwane bakteriofagami, na Międzynarodową Stację Kosmiczną.

DNA bakterii zachowanych w tzw. middenach, do których mieszkańcy Grenlandii przez 4,5 tys. lat wyrzucali kości zwierząt, muszle, odchody, resztki pożywienia i inne śmieci przeanalizowali naukowcy z Danii i Grenlandii. Znaleźli tam ponad 1,2 tys. gatunków bakterii. Zrekonstruowano także DNA Yersinia pestis z zębów łowców-zbieraczy znad Bajkału.
Z ostatniej chwili|Z ostatniej chwili

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Badacze pobrali próbki z pradawnych śmietnisk Grenlandii od kultur paleoinuickich, przez osadników nordyckich, po okres kolonialny. Sekwencjonowanie DNA ujawniło ponad 1,2 tys. gatunków bakterii. Były one związane ze zwierzętami i ludźmi – gatunki występujące w ludzkich jelitach oraz bakterie mogące wywoływać zatrucia pokarmowe czy groźne zakażenia. Wiele okazało się nieznanych nauce. W osadach z kolonialnego Nuuk szczególnie liczna była bakteria Clostridium perfringens. Znaleziono także geny, dzięki którym bakterie są oporne na antybiotyki. Czy stanowią one zagrożenie dla współczesnych ludzi?

Analizy wykazały, że mikroorganizmy uwalniane podczas rozmarzania osadów szybko ustępują miejsca współczesnym bakteriom. Badacze podkreślają więc, że ryzyko „powrotu” dawnych chorób z grenlandzkiej zmarzliny jest niewielkie. Jednocześnie zwracają uwagę, że wraz z dalszym ocieplaniem klimatu sytuacja może się zmieniać. Dlatego proponują, by podczas badań archeologicznych w Arktyce rutynowo badać skład dawnych mikrobiomów.


Na tym, czy patogeny przeszłości mogą zaatakować nas, zastanawiali się także badacze cmentarzysk ofiar epidemii dżumy. Właśnie zrekonstruowano DNA Yersinia pestis z zębów łowców-zbieraczy znad Bajkału. Szczepy sprzed ok. 5,5 tys. lat są nie tylko najstarszymi znanymi formami tej bakterii, ale też znacznie bardziej zjadliwymi niż przypuszczano. W ich DNA krył się bowiem unikatowy superantygen – czynnik zdolny wywoływać gwałtowną reakcję układu odpornościowego.

W badanych cmentarzyskach niemal 40 proc. zmarłych nosiło ślady zakażenia, a wśród ofiar wyjątkowo liczne były dzieci i młodzież. Datowania radiowęglowe wskazują, że wiele osób – czasami całe rodziny – umierało bardzo szybko, co oznacza, że groźne epidemie dżumy pojawiały się tysiące lat przed powstaniem wielkich skupisk ludności i szczurów kojarzonych z Czarną Śmiercią. W tym wypadku źródłem zakażeń mogły być azjatyckie świstaki do dziś stanowiące naturalny rezerwuar bakterii.

Czy istnieje ryzyko uwolnienia dawnego patogenu i powrotu dżumy? Nic na to nie wskazuje, ponieważ DNA odnajdywane w kościach i zębach znajdujących się od setek lat w ziemi jest jedynie biologicznym zapisem dawnej obecności bakterii, a nie żywym organizmem. Wyjątkiem są organizmy tworzące niezwykle odporne przetrwalniki, jak np. wąglik.

Tak czy inaczej archeolog częściej niż pradawnych bakterii boi się własnego DNA. Nosi maskę, rękawiczki i kombinezon, by nie zanieczyścić próbek przeznaczonych do badań genetycznych.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama