Reklama
Pulsar - najnowsze badania naukowe. Pulsar - najnowsze badania naukowe. Shutterstock
Środowisko

El Niño można stłumić w zarodku? Niewykluczone, jeśli sięgnąć po geoinżynierię

Nadciąga wielka gorączka? Pewnej odpowiedzi jeszcze nie ma, ale trzeba brać pod uwagę „super El Niño”
Środowisko

Nadciąga wielka gorączka? Pewnej odpowiedzi jeszcze nie ma, ale trzeba brać pod uwagę „super El Niño”

Od ostatniego El Niño, które podgrzało glob do rekordowej temperatury, minęły zaledwie dwa lata. Tymczasem naukowcy już ostrzegają przed nadejściem kolejnego, być może jeszcze silniejszego. Czy ich przewidywania się sprawdzą? Wszystko zależy od atmosfery. [Artykuł także do słuchania]

Właśnie teraz, gdy zjawisko dopiero się rozkręca, należałoby zwiększyć powierzchnię niskich chmur typu stratocumulus unoszących się nad południowo-wschodnią częścią Oceanu Spokojnego – twierdzą naukowcy.
Z ostatniej chwili|Z ostatniej chwili

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Wschodnia część tropikalnego Pacyfiku rozgrzewa się coraz bardziej, a z kolejnych prognoz – w tym tych z ostatniego tygodnia – wynika, że to El Niño może być jednym z najsilniejszych w ciągu ostatnich stu lat. Wiele modeli synoptycznych wskazuje wręcz, że będzie to najpotężniejsze takie zjawisko w historii obserwacji, a towarzyszyć mu będzie wysyp ekstremów pogodowych. Kilka dni temu Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) ogłosiła, że według jej oceny sytuacja na Pacyfiku zaostrzy się gwałtownie już w lipcu i sierpniu.

Tymczasem w najnowszym „Science Advances” grupa badaczy dowodzi, że teoretycznie możliwe jest powstrzymanie El Niño za pomocą geoinżynierii. W tym celu należałoby właśnie teraz, gdy zjawisko dopiero się rozkręca, zwiększyć powierzchnię niskich chmur typu stratocumulus unoszących się nad południowo-wschodnią częścią Oceanu Spokojnego. W jaki sposób? Rozsiewając w troposferze drobiny soli morskiej, które stałyby się jądrami kondensacji dla pary wodnej. W efekcie zwiększyłaby się powierzchnia chmur, a ich jasne wierzchołki odbijałyby więcej światła słonecznego. Dzięki temu wierzchnie warstwy oceanu by się schłodziły, a spirala wzajemnego nagrzewania się wody i powietrza prowadząca do rozwoju El Niño zostałaby zablokowana.

Sama idea nie jest oczywiście nowa. Już w 1990 r. brytyjski fizyk John Latham opublikował w „Nature” artykuł „Control of global warming?”, w którym zaproponował wysłanie na morza flotylli statków z wieżami wydmuchującymi kryształki soli morskiej wytworzonej z wody oceanicznej. Wokół nich kondensowałaby para wodna, tworząc chmury odbijające promieniowanie słoneczne. Miał to być pomysł na schłodzenie całej planety, gdyby temperatury na niej zbyt szybko rosły w wyniku antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych.

Sięgnij do źródeł

Badania naukowe: Targeted marine cloud brightening weakens subsequent El Niño

Obecna propozycja, którą zgłosiła Jessica Wan z University of Chicago z zespołem, nie jest aż tak ambitna. W tym przypadku chodzi o interwencję regionalną ograniczającą się do kawałka oceanu kluczowego dla rozwoju El Niño. Pomysł narodził się po wielkich pożarach buszu w Australii w sezonie 2019–2020. Ich konsekwencją było pojawienie się w atmosferze dużej ilości aerozoli, które rozjaśniły chmury nad częścią Pacyfiku i w ten sposób go schłodziły. Wan i jej współpracownicy, zainspirowani tym naturalnym eksperymentem, za pomocą modelu komputerowego zbadali, w jaki sposób na interwencję geoinżynieryjną zareagowałyby dwa ostatnie bardzo silne epizody El Niño – z lat 1997–1998 i 2015–2016. Okazało się, że w obu przypadkach taka ingerencja osłabiłaby wyraźnie intensywność zjawiska, pod warunkiem, że rozpoczęto by ją wcześnie i kontynuowano przez kilka miesięcy.

Tyle teoria. W praktyce nie wiadomo, jak zareagowałby cały system oceanu i atmosfery. Sami autorzy badań zwracają uwagę, że jednym ze skutków ubocznych takiej manipulacji środowiskowej mogłoby być zmodyfikowanie przebiegu siostrzanego zjawiska La Niña, które zazwyczaj przychodzi po El Niño i jest jego lustrzanym odbiciem. Niewykluczone, że schłodzenie Pacyfiku zaostrzyłoby drugi element pacyficznej układanki, nakręcając ekstrema pogodowe w innych niż zwykle częściach globu.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama