To już niemal pewne: nadchodzi potężne El Niño
Naukowcy zwiększyli do ponad 90 proc. szansę pojawienia się na Pacyfiku bardzo silnego El Niño. Prawdopodobieństwo, że będzie najsilniejsze w historii regularnych pomiarów tego zjawiska, prowadzonych od połowy XX w., ocenili aż na 69 proc. Za sprawą niezwykle gorącego oceanu ponownie pobity zostanie rekord średniej temperatury na globie z 2024 r. Być może stanie się to już w tym roku, a niemal na pewno w 2027 r., kiedy to – zdaniem niektórych badaczy – temperatura globalna zostanie wywindowana na niebotyczny poziom 1,7–1,8 st. C powyżej wartości z początku epoki przemysłowej. W kolejnych latach temperatury powinny nieco spaść, ale w przyszłym roku klimat może nam zafundować przedsmak tego, co na stałe zacznie się pod koniec przyszłej dekady.
Amerykańska Narodowa Agencja Oceanów i Atmosfery (NOAA) przedstawia diagnozę i prognozę El Niño raz w miesiącu. Ocenę formułuje na podstawie danych zbieranych w tropikalnej części Pacyfiku przez setki rozmieszczonych tam instrumentów pomiarowych. Część z nich zamontowano na bojach unoszących się na powierzchni wody, inne zainstalowano na mobilnych sondach podwodnych, które od czasu do czasu wynurzają się, przekazując zebrane informacje za pośrednictwem satelitów do komputerów w centrach obliczeniowych NOAA. Satelity wykonują też własne obserwacje – przyglądają się z góry temu, co dzieje się zarówno w samym oceanie, jak i w atmosferze ponad nim. Wszystkimi tymi danymi karmione są modele matematyczne, których zadaniem jest przedstawienie prognozy zjawiska na najbliższe pół roku.
Obserwacje prowadzone są przez cały rok. Kluczowe znaczenie ma to, co dzieje się w strefie Pacyfiku zwanej Niño 3.4. To pas oceanu o długości ok. 5 tys. km i szerokości ok. 1 tys. km, ciągnący się po obu stronach równika na wschód od południka 180. Jeśli średnia temperatura miesięczna wód powierzchniowych w tej strefie przekroczy normę o 0,5 st. C, ogłaszany jest początek El Niño. Zjawia się ono średnio co 3–6 lat. Startuje późną wiosną, dojrzewa jesienią, a maksimum osiąga pod koniec grudnia. Taki start ogłoszono również w czerwcu tego roku, przy czym rekordowe tempo, w jakim nagrzewał się tropikalny Pacyfik, sprawiło, że wielu badaczy już w kwietniu zaczęło ostrzegać przed bardzo gorącą końcówką roku na oceanie, czyli przekroczeniem normy w strefie Niño 3.4 o więcej niż 2 st. C.
Jednak meteorolodzy z NOAA oraz z innych najpoważniejszych ośrodków prognostycznych na świecie unikali takich alarmistycznych wypowiedzi. W przeszłości zdarzało się bowiem, że zjawisko, które wiosną zapowiadało się na silne, słabło w miesiącach letnich. Tym razem tak nie będzie. Pacyfik i atmosfera ponad nim wzmacniają się wzajemnie, nakręcając spiralę temperatur. W lipcu były wyższe od normy o 1,4 st. C, co oznacza, że niemal na pewno już w sierpniu El Niño awansowało do kategorii „silnych” – okaże się to po podsumowaniu danych z tego miesiąca. Jest olbrzymia szansa, że podczas grudniowego maksimum norma zostanie przekroczona o 2,5 st. C lub więcej, co byłoby historycznym rekordem. Niektórzy spodziewają się przekroczenia normy nawet o 4 st. C.
Sięgnij do źródeł
Najnowsza prognoza amerykańskiej Narodowej Agencji Oceanów i Atmosfery (NOAA)
Prognoza zespołu Jima Hansena
Jakie byłyby konsekwencje takiego „super El Niño”? Choć naukowcy z NOAA zastrzegają, że „każdy epizod jest inny i nic nie jest zagwarantowane”, inni badacze są mniej wstrzemięźliwi. Ich zdaniem trzeba się liczyć z wystrzałem średniej rocznej temperatury globalnej i pobiciem niedawnego rekordu z 2024 r. „Jest duża szansa, że stanie się tak już w tym roku, ale ten nowy król raczej nie porządzi długo, bo prawie na pewno zostanie zdetronizowany w 2027 r.” – uważa znany klimatolog Jim Hansen z Columbia University (i były wieloletni dyrektor NASA Goddard Institute for Space Studies).
Poza globalnymi będą też efekty regionalne. W przeszłości silne epizody El Niño, takie jak te z lat 1982–83, 1997–98 i 2015–16, odpowiadały za fale susz w jednych regionach globu oraz katastrofalne ulewy w innych. Tym razem wszystko może się powtórzyć w wersji turbo. „Pamiętajmy, że Pacyfik z całym swoim gorącym rytmem jedynie wzmacnia, dorzucając coś od siebie, trend klimatyczny zainicjowany przez nas w drugiej połowie XIX w., a od pół wieku przyspieszający z każdą kolejną dekadą. Dziś mamy glob znacznie cieplejszy niż kilka dekad temu. W przypadku bardzo silnego El Niño trzeba się więc liczyć ze skutkami znacznie poważniejszymi niż w przeszłości” – przestrzegał niedawno Daniel Swain z grupy badawczej World Weather Attribution zajmującej się atrybucją klimatyczną, czyli określaniem wpływu zmian klimatycznych na ekstrema pogodowe na świecie.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.