„My” kontra „oni”, czyli jak rozpętała się małpia wojna domowa
„Ta praca to prawdziwy tour de force” – mówi Joseph Feldblum, antropolog ewolucyjny związany z Duke University, który nie uczestniczył w badaniu.
Badanie opierało się na danych zbieranych przez trzy dekady, począwszy od 1995 roku, w Parku Narodowym Kibale w Ugandzie, gdzie żyją szympansy Ngogo – społeczność licząca około 200 osobników. Relacje społeczne koncentrują się tu wokół dwóch głównych grup, nazwanych klastrem centralnym i zachodnim. Przez dziesięciolecia tworzyły one jedną społeczność: szympansy dzieliły terytorium, zmieniały swoje typowe przynależności do klastrów, a czasami dochodziło też do kojarzenia się osobników z obu grup – aż do 2015 roku, mówi główny autor badania Aaron Sandel, prymatolog z University of Texas w Austin.
24 czerwca tego roku Sandel obserwował szympansy Ngogo, kiedy grupa osobników z zachodu zbliżyła się do grupy centralnej. Zazwyczaj obie grupy mieszały się ze sobą, a następnie rozchodziły. Tym razem jednak szympansy z zachodu ucichły, gdy usłyszały swoich pobratymców z grupy centralnej. Potem zaczęły uciekać, a grupa centralna ruszyła za nimi w pościg.
„Nigdy wcześniej nie zaobserwowano czegoś podobnego” – mówi Sandel. Nawet jego kolega John Mitani, ekolog behawioralny z University of Michigan, który przez dwie dekady badał szympansy, nie wiedział, jak interpretować to starcie. A Mitani „rzadko jest zaskoczony ich zachowaniem” – dodaje Sandel.
Klastry zaczęły się rozdzielać zarówno geograficznie, jak i społecznie. W 2017 roku obie grupy zajmowały już całkowicie odrębne terytoria i patrolowały granice, strzegąc ich przed intruzami. W następnym roku doszło do śmiertelnej przemocy.
Jak wynika z artykułu, w latach 2018––2024 badacze byli świadkami zabicia przez dorosłe osobniki z grupy zachodniej siedmiu samców i 17 młodych z grupy centralnej. W tym samym okresie zaginęło kolejnych 14 dorastających lub dorosłych samców z grupy centralnej, a ich ciał nigdy nie odnaleziono. Samce te nie wykazywały oznak choroby, więc przynajmniej część z nich również mogła paść ofiarą agresji ze strony grupy zachodniej.
Zespół Sandela udokumentował co najmniej dwa kolejne ataki na samce z grupy centralnej od czasu zakończenia analizy danych wykorzystanych w tym badaniu w 2024 roku.
Autorzy twierdzą, że przyczyną rozpadu grupy było załamanie się relacji społecznych. Sandel podejrzewa, że więzi te zostały nadwyrężone przez wyjątkowo dużą liczebność grupy, rywalizację o pożywienie i możliwość rozmnażania się, zmiany wśród samców alfa oraz choroby, które zabiły dorosłe osobniki odgrywające kluczową rolę w łączeniu obu klastrów.
Podobny rozłam nastąpił w Parku Narodowym Gombe w Tanzanii w latach 70. Nieżyjąca już prymatolożka Jane Goodall zaobserwowała tam, że kilka szympansów odłączyło się od grupy i utworzyło nową społeczność, a dawni członkowie grupy później wiele z nich zabili.
Podobne wydarzenia poprzedziły tamten rozłam: koncentracja relacji społecznych w obrębie poszczególnych grup, wzrost rywalizacji reprodukcyjnej, pojawienie się nowych samców alfa oraz śmierć kilku samców, które łączyły poszczególne części społeczności. Ponieważ jednak ludzie często dawali szympansom z Gombe banany, niektórzy prymatolodzy mieli wątpliwości, czy rozpad tej społeczności był zachowaniem naturalnym.
„To pierwszy przypadek, w którym można z całą pewnością powiedzieć, że rzeczywiście dochodzi do wojny domowej” – mówi Sandel.
Teraz chce on zrozumieć, czy relacje społeczne napędzają konflikty u ludzi w taki sam sposób, jak u naszych najbliższych żyjących krewnych.
Jedna z najważniejszych teorii głosi, że źródłem wojen są różnice kulturowe, takie jak pochodzenie etniczne, język czy religia. Działania na rzecz pokoju, takie jak dyplomacja, koncentrują się na zasypywaniu tych podziałów. Jeśli jednak – podobnie jak u szympansów – radzenie sobie z konfliktami sprowadza się do utrzymywania przyjaznych i inkluzywnych sieci społecznych, to działania te mogą pomijać najważniejszą kwestię, mówi Sandel. Chodzi nie tylko o rozumienie kultur innych grup, lecz także o pielęgnowanie przyjaźni, które je ze sobą łączą.
„Musimy utrzymywać relacje międzyludzkie – mówi. – W naszym codziennym życiu, w kontaktach z ludźmi, jeśli potrafimy się ponownie zjednoczyć – nawet w obliczu konfliktu – to, jak sądzę, jest to recepta na utrzymanie pokoju”.