Wikipedia
Struktura

A jeśli życie to kwantowy sen?

Pewna radykalna hipoteza rzuca cień wątpliwości na obiektywną rzeczywistość.

Moja dziewczyna często opowiada mi swoje sny. A ja opowiadam jej moje– nieco rzadziej – bo zwykle są one zbyt pogmatwane i chaotyczne, by się nimi dzielić. Próbujemy je zrozumieć, znaleźć ukryte znaczenie. Co mówią o naszych lękach i pragnieniach?

Interpretowanie marzeń sennych to niedoskonała, wysoce subiektywna sztuka, jak by to zapewne przyznał Zygmunt Freud w nieczęstej chwili skromności. Sny są doświadczeniami całkowicie prywatnymi, pierwszoosobowymi, nie zostawiającymi śladu nigdzie poza zawodną pamięcią.

Ale przyszło mi niedawno do głowy, że połapanie się w snach nie różni się tak bardzo od zrozumienia „rzeczywistości”, czymkolwiek ona jest. Owszem, wszyscy zamieszkujemy ten sam świat. Możemy porównywać swoje notatki na temat tego, co się dzieje, wyciągać wnioski – czego nie możemy zrobić ze snami.

Ale wasze doświadczanie świata jest unikatowe. Podobnie jak wasze jego interpretacja, uzależniona od wcześniejszych przekonań, tęsknot i awersji – i od tego, co dla was ważne. Nic dziwnego, że często gwałtownie się ze sobą nie zgadzamy mówiąc o tym, co się wydarzyło i co to oznacza.

Nauka daje największą nadzieję na osiągnięcie zgodności. Naukowcy zbierają drobiny dowodów i usiłują złożyć je w spójną historię. Po długich targach i dyskusjach naukowcy łączą się w jednej przekonującej narracji (…).

Filozof Michael Strevens w książce „The Knowledge Machine” („Maszyna wiedzy”) zauważa, że nauka znajduje rozwiązania w dysputach przez powtarzanie obserwacji i eksperymentów. Przywiązanie naukowców do danych empirycznych nazywa „żelazną regułą wyjaśniania”. W idealnym świecie generuje ona wytrzymałe, obiektywne prawdy o świecie.

Ale subiektywności trudno się pozbyć nawet w fizyce – fundamencie, na którym spoczywa reszta nauki. Mechanika kwantowa, matematyczny model materii postrzeganej w bardzo małej skali, jest teorią naukową, którą przetestowano w sposób najbardziej rygorystyczny z możliwych. Potwierdziły ją niezliczone eksperymenty, podobnie jak potwierdzają ją mikroprocesory, lasery i inne technologie wykorzystujące efekty kwantowe.

„To, co opowiadamy o tym, czym się zajmujemy, jest tak zróżnicowane jak opowieści Szeherezady. I niemal równie mało wiarygodne”.

Niestety, mechanika kwantowa zaprzecza zdrowemu rozsądkowi. Od ponad stu lat fizycy próbują interpretować tę teorię tak, by obrócić ją w spójną historię – bez efektu. „Każdy kompetentny fizyk może uprawiać mechanikę kwantową – mówi jeden z popularnych podręczników przedmiotu – ale to, co opowiadamy o tym, czym się zajmujemy, jest tak zróżnicowane jak opowieści Szeherezady. I niemal równie mało wiarygodne”.

Wielu fizyków ignoruje zagadki mechaniki kwantowej. Przyjmują postawę praktyczną, utylitarną, którą podsumować można stwierdzeniem: „Siedź cicho i rachuj!” Zapominają o paradoksach kwantowych i dalej pracują nad komputerem kwantowym, który może ich uczynić bogatymi!

Inni nie przestają testować teorii. W 1961 r. znany fizyk Eugene Wigner zaproponował pewien eksperyment myślowy, podobny do zagwozdki kota Schrödingera. Zamiast osławionego kota w pudełku wyobraźcie sobie przyjaciela Wignera, który w laboratorium bada próbkę radioaktywnej substancji. Kiedy następuje rozpad, zapala się lampka czujnika.

A teraz wyobraźcie sobie Wignera, który stoi przed laboratorium. Kiedy jego przyjaciel widzi światło lampki, wie, że próbka się rozpadła. Ale dla Wignera, stojącego na zewnątrz, próbka, przyjaciel i całe laboratorium pozostają w mgle ich wszystkich możliwych stanów. Wigner i jego przyjaciel zdają się zamieszkiwać dwie oddzielne rzeczywistości.

W 2020 r. fizycy przeprowadzili wersję eksperymentu myślowego Wignera i stwierdzili, że jego intuicje były słuszne. W opublikowanym w „Science” artykule „Kwantowy paradoks odsłania chybotliwe podstawy rzeczywistości” George Musser, fizyk i reporter, opowiada, że eksperyment poddaje w wątpliwość istnienie obiektywnej rzeczywistości. „To może oznaczać, że nie ma czegoś takiego jak fakt absolutny – pisze – fakt, który jest prawdziwy i dla mnie, i dla was”.

Jedna z nowszych interpretacji mechaniki kwantowej zwana QBizmem (nazwa wymawiana jak kierunek w sztuce, czyli kubizm) za macierzystą skałę wiedzy i rzeczywistości uznaje subiektywne doświadczenie. David Mermin, szanowany fizyk, mówi, że QBizm może zakończyć „zamieszanie u podstaw mechaniki kwantowej”. Trzeba tylko zaakceptować, że cała wiedza zaczyna się od „indywidualnego, osobistego doświadczenia”.

Wielka rzeczywistość, w której wszyscy żyjemy, wyłania się ze zderzeń wszystkich naszych subiektywnych minirzeczywistości.

QBizm każe sądzić, że każdy z nas konstruuje własny zestaw przekonań o świecie, opartych na naszych z nim interakcjach. Bezustannie uaktualniamy nasze mniemania, kiedy spotykamy naszych krewnych, którzy odmawiają przyjęcia szczepionki lub kiedy używając detektorów obserwujemy bieg elektronów. Wielka rzeczywistość, w której wszyscy żyjemy, wyłania się ze zderzeń wszystkich naszych subiektywnych minirzeczywistości.

QBiści ukrywają swoją umysłocentryczność, bo tylko w ten sposób nie są odbierani jako wariaci czy mistycy. Akceptują, że materia istnieje, podobnie jak umysł, i odrzucają solipsyzm, według którego żadne odczuwające stworzenie nie może być pewne tego, że pozostałe stworzenia też mają zdolność odczuwania. Zasadnicze przesłanie QBizmu to, zdaniem pisarki naukowej Amandy Gefter, idea, że „pojedyncza obiektywna rzeczywistość to iluzja”. Sen – można by powiedzieć.

Jej zwolennicy wykłócają się o definicje, a fizycy i filozofowie ceniący obiektywizm odrzucają QBizm całkowicie. O ironio, wszystkie te utarczki zdają się tylko potwierdzać tezę QBizmu, że absolutna rzeczywistość nie istnieje; są tylko subiektywne pierwszoosobowe punkty widzenia.

Fizycy więcej niż by chcieli przyznać wspólnego mają z artystami, którzy starają się obrócić chaos rzeczy w sensowną opowieść. Niektórzy artyści tłamszą nasze pragnienie sensu. „Ziemia jałowa”, poemat T. S. Eliota jest antynarracją, luźnym zbiorem obrazów, które wyłaniają się z pustki. Utwór przypomina marzenie senne lub koszmar. Jego przesłaniem jest brak przesłania, brak nadrzędnej narracji. Życie to żart. I jest to żart z was, jeśli wierzycie, że jest inaczej.

Jeśli jesteście osobami praktycznymi (…), możecie dojść do wniosku, podobnie jak T. S. Eliot, że wysiłki zmierzające do zrozumienia egzystencji są skazane na porażkę. Możecie podpowiedzieć przyjaciołom studiującym filozofię, żeby cieszyli się życiem, zamiast martwić się o jego sens. Możecie streścić tę radę chwytliwym hasłem: „Siedź cicho i się rozmnażaj!” Ale nawet pragmatycy muszą od czasu do czasu zachodzić w głowę, co ten nasz wspólny sen oznacza.

***

Tekst ukazał się na łamach sciam.com 2 lutego 2022 r. i nosił tytuł „Does Quantum Mechanics Reveal That Life Is But a Dream?”. Skróty pochodzą od redakcji pulsara.

Reklama

Reklama