Reklama
Pulsar - najciekawsze informacje naukowe. Pulsar - najciekawsze informacje naukowe. Shutterstock
Technologia

Czy AI zastąpi historyków i zmieni historię? Odpowiedź w pięciu krokach

ChatGPT-5: wielkie rozczarowanie i koniec snu o rewolucji?
Technologia

ChatGPT-5: wielkie rozczarowanie i koniec snu o rewolucji?

Premiera nowego modelu miała być kolejnym krokiem ku ogólnej sztucznej inteligencji. Zamiast przełomu mamy debatę o granicach rozwoju AI.

Pytanie, które całkiem niedawno brzmiałoby abstrakcyjnie, dziś staje się jednym z kluczowych dla humanistyki. Pracę mu poświęconą opublikował właśnie Jan Burzlaff, historyk z Cornell University.

Burzlaff sięga po przykład szczególny: świadectwa ocalałych z Zagłady. Kiedy siedmioletnia Luisa D. wspomina, jak matka posmarowała jej usta krwią, by dziewczynka mogła ugasić pragnienie, ChatGPT – poproszony o streszczenie – ten fragment pomija. Dlaczego? Bo dla modelu językowego najważniejsze są typowe schematy: „dzieciństwo w ukryciu”, „trauma wojenna”. To, co się w nic nie mieści, znika. A przecież właśnie w takich pęknięciach – w tym, co niewygodne i nieprzewidywalne – rodzi się sens historycznej opowieści.

Autor proponuje pięć zasad pisania historii w epoce AI:

  1. Interpretacja ponad opis – maszyna potrafi uporządkować fakty, ale nie uchwyci moralnego ciężaru milczenia więźnia bitego batem, który „nie jęknął ani razu”;
  2. Tworzyć, a nie odtwarzać – streszczenie to nie historia; historię pisze się, wybierając perspektywę, ryzykując formę, szukając znaczeń;
  3. Korzystać z korpusów, ale samemu nie stać się korpusem – czyli wykorzystywać duże zbiory źródeł – tzw. korpusy – do analizy, ale samemu nie zacząć myśleć jak bezosobowy zbiór danych: nie gubić wrażliwości na wyjątki, nie uśredniać wszystkiego i nie pozwolić, by to statystyka, a nie krytyczna interpretacja, dyktowała wnioski;
  4. Odrzucić etykę algorytmiczną, która upraszcza moralne dylematy do „bezpiecznych” kategorii;
  5. Pisać jak człowiek, nie tworzyć prompty – we własnym stylu, ze zwątpieniem, świadomością kosztów słów.

Czy to znaczy, że AI jest wrogiem historii? Niekoniecznie. Burzlaff podkreśla, że to raczej „gość, którego już zaprosiliśmy do stołu”. Maszyna może pomóc w wyszukiwaniu źródeł, tłumaczeniach czy wstępnej analizie. Nie zastąpi jednak momentu, gdy historyk zatrzymuje się nad zdaniem, które nie daje się łatwo zinterpretować, ani nie odda emocji odkrycia nieznanego dziennika.

Historia w wersji generatywnej grozi „wygładzeniem” przeszłości – usunięciem sprzeczności i niejednoznaczności. Dlatego właśnie – paradoksalnie – AI może być dla historyków szansą. Zmusza ich, by na nowo uświadomili sobie, co w ich pracy jest niezastąpione: interpretacja, styl, odpowiedzialność. „To, że maszyna potrafi napisać tekst historyczny, nie znaczy, że jest on wystarczająco historyczny” – pisze Burzlaff.

W epoce, gdy wszystko można podsumować w kilka sekund, wartość będzie miało to, co wymyka się schematowi. Historia nie jest bowiem zbiorem danych, ale sztuką uważnego słuchania i opowiadania. A takich umiejętności – jak na razie – żadna maszyna nie ma.

|/||


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama