Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Ilustracja Galen Dara
Zdrowie

Psychopatia: Nowe terapie pomagają zmniejszać bezduszność i niewrażliwość emocjonalną u dzieci

Zaburzenia psychiczne: jak geny odpowiedzialne za jedno, zwiększają ryzyko innych
Zdrowie

Zaburzenia psychiczne: jak geny odpowiedzialne za jedno, zwiększają ryzyko innych

O tym, że dziedziczona podatność np. na depresję czy schizofrenię może się wiązać z kolejnymi problemami wiadomo od dawna – pokazały to badania bliźniąt i DNA osób z tego typu zaburzeniami. Brakowało jednak odpowiedzi na pytanie, w jakim stopniu. Ogromne szwedzkie badanie dostarcza konkretnych odpowiedzi.

Leczenie dorosłych psychopatów jest bardzo trudne, ale w przypadku dzieci z cechami CU istnieje nadzieja. Badania długoterminowe pokazują, że około połowa z nich nie rozwija psychopatii i prowadzi stosunkowo normalne życie – zwykle dzięki serdecznym opiekunom lub innym czynnikom ochronnym w środowisku. [Artykuł także do słuchania]

Lillyth Quillan wiedziała prawie od razu, że coś jest nie tak z jej dzieckiem. Gdy jej syn miał około ośmiu miesięcy i osiem ostrych nowych zębów, zaczął celowo gryźć jej pierś podczas karmienia, a potem patrzył matce prosto w oczy i się śmiał. Choć matka krzyczała z bólu i odsuwała go na dłuższy czas, za każdym razem, gdy wracała do karmienia, on znów gryzł – i chichotał. W ciągu kilku dni Lillyth musiała przejść na karmienie butelką.

Syn Quillan, Alex (imię zmieniono dla zachowania prywatności), był o krok od wyrzucenia z przedszkola, ponieważ ciągle krzywdził inne dzieci. W szkole podstawowej zaczął kraść i sprzedawać sprzęt elektroniczny należący do rodziców. Udawał, że chce przytulić mamę, po czym uderzał ją głową.

„Pamiętam, że biłem mamę jako dziecko – mówi Alex. – Wiem, że nie powinienem czerpać z tego przyjemności, ale wtedy tak było. I nie miałem żadnego konkretnego powodu.” W liceum zaczął dokonywać napadów z bronią w ręku.

Quillan, pochodząca z kalifornijskiej rodziny artystów z wyższej klasy średniej, miała 22 lata i była w zasadzie samotną matką, kiedy zaczęła wychowywać Alexa. Gdy chłopiec miał pięć lat, wyszła za mąż za swojego obecnego męża, który go adoptował. Para próbowała wszystkich form dyscypliny z wyjątkiem kar cielesnych. Odwiedzali terapeutów, psychologów, psychiatrów, wydali tysiące dolarów na skany mózgu, uzyskali diagnozy ADHD i zespołu Aspergera, wypróbowali leki, terapie i nauczanie specjalne. Nic nie działało.

W końcu, gdy Alex miał 14 lat, Quillan powiedziała swojej terapeutce, że sądzi, iż jej syn jest socjopatą. Terapeutka odparła, że takich określeń nie stosuje się wobec dzieci, ale zdiagnozowała u niego zaburzenie zachowania (conduct disorder, CD) – które może być zwiastunem psychopatii w dorosłości. Zaburzenie to charakteryzuje się lekceważeniem zasad, agresją wobec ludzi lub zwierząt oraz okrucieństwem, takim jak dręczenie czy znęcanie się. Dotyczy od 2 do 5% dzieci w wieku 5–12 lat i około 9% nastolatków.

Typ, który rozwinął się u Alexa, obejmuje osoby z cechami bezduszności i braku emocji (callous-unemotional, CU) i występuje u około 2% dzieci. Cechy CU mogą być spowodowane lub nasilone przez przemoc lub zaniedbanie w dzieciństwie, ale również do ich rozwoju mogą wystarczyć predyspozycje genetyczne. Gdy ujawniają się tak wcześnie, jak u Alexa, niemal zawsze wynikają z czynników genetycznych i z dużym prawdopodobieństwem prowadzą do psychopatii w dorosłości. (W rodzinie Alexa, po obu stronach, znaleziono przynajmniej jednego krewnego z podobnymi cechami).

Psychopatia plasuje się w niewygodnym miejscu między chorobą psychiczną a moralnością – jej objawy, takie jak okrucieństwo i brak skruchy – prowokują pytania o granice między medycyną a prawem karnym. W rezultacie badania tego zaburzenia są niedofinansowane i nieliczne, mimo że brak terapii skutkuje wzrostem liczby brutalnych przestępstw i oszustw finansowych, a związane z tym straty szacuje się na miliardy dolarów rocznie. Rodzice tacy, jak Quillan, która założyła pierwszą grupę wsparcia na Facebooku dla osób mających dzieci podobne do Alexa, są w pułapce.

Leczenie dorosłych psychopatów jest bardzo trudne, ale w przypadku dzieci z cechami CU istnieje nadzieja. Badania długoterminowe pokazują, że około połowa z nich nie rozwija psychopatii i prowadzi stosunkowo normalne życie – zwykle dzięki serdecznym opiekunom lub innym czynnikom ochronnym w środowisku. Obecnie, w wieku 25 lat, Alex ma od czterech lat stałą pracę i dobre relacje z rodzicami. „Czuje się okropnie z powodu tego, co robił – mówi Quillan. – Wielokrotnie mnie przepraszał.”

Ponieważ pozytywne czynniki, które mogą pomóc dzieciom przezwyciężyć cechy CU, nie zawsze wstępują, eksperci zgadzają się, że najlepiej rozpocząć leczenie jak najwcześniej, zanim szkodliwe zachowania się utrwalą. „Wczesna interwencja to coś, w co naprawdę powinniśmy inwestować” – mówi Essi Viding, profesor psychopatologii rozwojowej na University College London.

Jednak leczenie takich dzieci jest skomplikowane. Jednym z powodów jest to, że nie reagują one na kary – a właśnie na nich opiera się system wychowawczy rodziców, nauczycieli i całego społeczeństwa. Skuteczne leczenie wymaga więc kreatywnych metod, które mogą zmniejszyć chłód emocjonalny lub przynajmniej skierować energię dziecka na konstruktywne cele – metod opartych na najnowszych odkryciach neurobiologii psychopatii.

Po raz pierwszy sklasyfikowana przez psychiatrę Herveya Cleckleya w 1941 roku, psychopatia od dawna wprawia w zakłopotanie lekarzy, policję i opinię publiczną. To zaburzenie pełne sprzeczności. Osoby z psychopatią potrafią z wyrachowaniem popełniać przestępstwa i oszustwa wymagające starannego planowania, a jednocześnie zachowywać się impulsywnie i agresywnie. Potrafią rozumieć perspektywę innych ludzi wystarczająco dobrze, by manipulować ich emocjami, ale brakuje im intuicyjnej empatii emocjonalnej, która powstrzymywałaby ich przed wyrządzaniem krzywdy.

Najbardziej niepokojące jest to, że w przeciwieństwie do osób z klasycznymi chorobami psychicznymi, takimi jak schizofrenia, CU często wyglądają społecznie „normalnie”, a nawet bywają charyzmatyczne. Telewizyjne seriale koncentrują się zwykle na sadystycznych przestępcach, ale niektóre badania wskazują, że również wielu menedżerów i polityków przejawia psychopatyczne cechy.

Podobnie jak inne zaburzenia osobowości, psychopatia to spektrum – od postaci łagodnej do ciężkiej. Uważa się, że ciężka postać dotyczy około 1% populacji ogólnej i występuje znacznie częściej u mężczyzn niż u kobiet.

Według badania z 2021 roku, wśród więźniów w USA nawet jedna czwarta mężczyzn i 17% kobiet spełnia kryteria psychopatii. Diagnoza opiera się zwykle na narzędziu stworzonym w latach 70. przez psychologa Roberta D. Hare’a, które z czasem udoskonalono. Ponieważ charakterystyczną cechą psychopatii jest kłamstwo, w skali Hare’a ocenia się nie tylko odpowiedzi badanej osoby w kwestionariuszu, lecz także informacje od klinicystów, rodziny i osób znających jej zachowania.

Jedna z powszechnie akceptowanych koncepcji – model triarchiczny zaproponowany w 2009 roku przez Christophera Patricka z Florida State University i jego współpracowników – dzieli cechy psychopatii na trzy domeny: śmiałość, okrucieństwo i rozhamowanie. Aby spełnić kryteria psychopatii, osoba musi przejawiać każdą z nich. Rozhamowanie – czyli mówienie lub robienie tego, co się chce, bez myślenia o konsekwencjach – oraz słaba kontrola impulsów występują też w innych zaburzeniach (np. w chorobie afektywnej dwubiegunowej). Jednak połączenie nieustraszoności, bezduszności i braku skruchy jest wyjątkowe dla psychopatii.

Co zadziwiające, psychopatii nie uwzględniono w klasyfikacji DSM-5 (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders). Spory, co do natury tego zaburzenia, oraz obawy, że zbyt wiele osób otrzymałoby stygmatyzującą etykietę, sprawiły, że nie uwzględniono jej także w DSM-IV ponad 30 lat temu.

DSM-5 opisuje natomiast osobowość dysocjacyjną, antyspołeczne zaburzenie osobowości (antisocial personality disorder, ASPD). Prawie każda osoba z psychopatią spełnia również kryteria ASPD, ale nie odwrotnie – ASPD to znacznie szersza kategoria. Osoba z ASPD może na przykład okraść starszą kobietę, by zdobyć narkotyki, lecz często poczuje potem wyrzuty sumienia i może przestać krzywdzić innych, gdy zyska większą kontrolę nad impulsami. Psychopata natomiast nie odczuwa wyrzutów – a nawet może czerpać przyjemność z krzywdzenia bezbronnych ludzi.

Zamieszanie pogłębia termin „socjopatia”, który kiedyś określał zaburzenia antyspołeczne spowodowane czynnikami środowiskowymi, na przykład przemocą doznaną w dzieciństwie. Dziś często używa się go zamiennie z „psychopatią”, choć nie ma powszechnie uznanej definicji.

W DSM-5 umieszczono również zaburzenie zachowania u dzieci (conduct disorder, CD) – diagnozę, którą ostatecznie otrzymał Alex. Jest ono warunkiem wstępnym dla diagnozy ASPD i czynnikiem predykcyjnym psychopatii u dorosłych.

Gdyby dziś diagnozowano Alexa w wieku szkolnym, niemal na pewno otrzymałby nowe oznaczenie DSM-5: „ograniczenie emocji prospołecznych”, które opisuje chłód emocjonalny i brak poczucia winy – kluczowe cechy psychopatii dorosłych.

Cechy CU wiążą się ze zmianami w mózgu, które upośledzają zdolność do odczuwania emocji i doznań, zwłaszcza negatywnych, zarówno u siebie, jak i u innych. U ludzi z tą przypadłością występuje m.in. obniżona zdolność odczuwania bólu. Quillan wspomina sytuację, gdy Alex upadł i rozciął sobie głowę, a ranę trzeba było zszyć. Lekarka w szpitalu wpadła w panikę, gdy zorientowała się, że zapomniała o znieczuleniu miejscowym, ale Alex powiedział, że go nie boli i poprosił, żeby kontynuowała zabieg.

W 2012 roku Jean Decety i jego współpracownicy z University of Chicago wykazali, że nastolatków z CU cechują wyższy próg bólu i nietypowe reakcje mózgu na obrazy cierpienia innych ludzi. W badaniu przeprowadzonym na Tajwanie porównano reakcje 13 młodych przestępców z cechami CU, 15 młodych osadzonych bez tych cech i 15 ich zdrowych rówieśników.

W jednym z testów uczestnicy wkładali rękę w urządzenie stopniowo zwiększające nacisk i zgłaszali moment, w którym zaczynali odczuwać ból. W grupie z cechami CU zajmowało to znacznie więcej czasu niż w obu grupach kontrolnych.

Naukowcy mierzyli również reakcje fal mózgowych za pomocą elektroencefalografii (EEG) wtedy, gdy nastolatki oglądały zdjęcia przedstawiające innych ludzi cierpiących ból. Osoby z wysokim poziomem cech CU postrzegały ból innych jako mniejszy, niż oceniali to pozostali uczestnicy. Odpowiednio, pomiary EEG u tej grupy wykazały słabszą reakcję w obszarach mózgu zaangażowanych w percepcję bólu. Podobne wyniki odnotowano w innych badaniach dotyczących młodzieży z cechami CU oraz dorosłych z psychopatią. Na przykład badanie z 2025 roku wykazało obniżoną wrażliwość na własny ból u osób z bardziej nasilonymi cechami psychopatycznymi – co korelowało z ich niższym poziomem empatii wobec bólu innych.

Alex mówi, że jako dziecko czasem traktował bicie matki jak zabawę. „Kiedy mówiła »au«, nie brałem tego na serio – tłumaczy. – Przecież gdy ktoś cię lekko potrąci, to powiesz »au«, ale to przecież nie boli.” On dosłownie nie dostrzegał jej bólu.

Samo obniżone odczuwanie bólu nie oznacza jeszcze psychopatii. Ludzie z genetyczną niewrażliwością na ból mają różny poziom empatii, podobnie jak wszyscy inni. Reagują mniej współczująco na zdjęcia cierpienia (np. przytrzaśniętej dłoni), ale normalnie na wskazującą na ból mimikę. O ich trosce o innych decyduje poziom empatii, nie choroba.

Tymczasem osoby z cechami CU mają też problem z rozpoznawaniem mimiki towarzyszącej cierpieniu. Badania ich mózgów pokazują zmiany w wyspie (insula) – obszarze odpowiedzialnym za intuicyjne postrzeganie emocji – oraz zmniejszoną objętość kory oczodołowo-czołowej, która pomaga rozumieć siebie i innych. Oznacza to trudności zarówno z empatią intuicyjną, jak i z troską o perspektywę innych.

Zanim Alex otrzymał właściwą diagnozę, błędnie uznano go za autystycznego i umieszczono w klasie dla uczniów ze spektrum autyzmu. W czwartej klasie uczniowie codziennie ćwiczyli rozpoznawanie emocji na twarzach – umiejętność, z którą osoby autystyczne miewają trudności. „Mój syn uzyskiwał 100% błędnych odpowiedzi w przypadku emocji negatywnych, takich jak strach” – wspomina Quillan.

Przegląd badań z 2012 roku autorstwa Amy Dawel z Australian National University wykazał, że dzieci z cechami CU mogą mieć również problemy z rozpoznawaniem emocji pozytywnych, na przykład radości, ale najbardziej dotyczy to strachu i smutku. Ta niezdolność prawdopodobnie zwiększa ryzyko krzywdzenia innych, ponieważ jeśli nie rozumiesz, że kogoś ranisz lub przerażasz, nie wiesz, kiedy przestać.

Również uwaga i koncentracja działają u psychopatów inaczej. Gdy dziecko z cechami CU lub dorosły psychopata skupi się na celu, jego świadomość świata staje się niezwykle zawężona – do tego stopnia, że nie dostrzega potencjalnych szkód ani wobec siebie, ani innych. „To jak ultraskupienie na osiągnięciu celu” – mówi neuropsycholog Inti Brazil z Radboud University w Holandii. Viding na przykład wspomina pracę z dzieckiem, które systematycznie zabijało kaczki. To przypominało rodzaj nawyku – obsesyjne zainteresowanie i sztywne schematy zachowania podobne do tych, które widuje się u niektórych dzieci autystycznych, mówi badaczka.

Autyzm również wiąże się z trudnościami z empatią. Jednak obecne badania wskazują, że autyzm i psychopatia są pod wieloma względami przeciwieństwami. Przede wszystkim, jeśli dzieci autystyczne mają problemy z empatią, najczęściej wynika to z faktu, że są przytłoczone cudzym cierpieniem, a nie na nie obojętne. „Myślę, że powodem, dla którego kiedyś sądzono, że osoby w spektrum autyzmu nie potrafią empatyzować, było to, że często zachowywały się w sposób sprawiający wrażenie chłodu i bezduszności” – mówi Viding, opisując sytuację, w której autystyczne dziecko może porzucić osobę, która płacze. Takie zachowanie może wyglądać na nieczułość, dodaje, ale w rzeczywistości „odchodzisz, bo czujesz się przytłoczony czyimś płaczem i nie masz umiejętności społecznych, by zareagować”.

Inna różnica: osoby autystyczne często bardzo się przejmują i pragną kontaktu, ale mają trudności w nawiązywaniu i podtrzmwaniu przyjaźni. Z kolei osoby z cechami CU łatwo nawiązują znajomości i – przynajmniej początkowo – wydają się ujmujące. Jednak mają tendencję do postrzegania relacji jako sposobu wywierania wpływu lub osiągania celu, a nie jako wzajemnych więzi. Kolejna przeciwstawna cecha: autystyczne dzieci zwykle wolą przestrzegać zasad, często są wręcz zafascynowane sprawiedliwością i brzydzą się hipokryzją, podczas gdy dzieci z CU celowo łamią normy i konwencje. „Wykazaliśmy w badaniach na bliźniętach, że ryzyko genetyczne jest niemal całkowicie odmienne w obu tych przypadkach” – mówi Viding.

Jeszcze jedna różnica polega na tym, że osoby autystyczne zwykle są bardzo lękliwe, natomiast osoby z CU często wydają się niewzruszone. Badania wykazały zmiany w obszarach mózgu związanych z emocjami, takich jak ciało migdałowate – które przetwarza silne emocje, w tym strach – u osób z psychopatią. W 2015 roku badanie Leah M. Lozier, wtedy na Georgetown University, i współpracowników wykazało, że im słabiej ciało migdałowate dziecka z CU reagowało na przestraszone twarze, tym większe było u niego prawdopodobieństwo agresywnego działania bez prowokacji. Alex z kolei nadal częściej uznaje niebezpieczeństwo za ekscytujące, a nie przerażające. Jako dziecko uwielbiał ryzykowne aktywności, takie jak BMX czy skateboard, a teraz jeździ motocyklem. „Zawsze szukałem adrenaliny” – mówi.

Cechy psychopatyczne mają też pewne zalety. Jedną z nich jest odporność na stres i zdolność do zachowania spokoju pod presją. Dzieci z CU mają zwykle niskie tętno spoczynkowe, co również wiąże się z odpornością na stres. Wyższe tętno spoczynkowe koreluje z lękiem i wrażliwością na stres. Badania opublikowane w 2021 roku przez Davida Farringtona z University of Cambridge i współautorów wykazały, że dzieci, których serca biły szybciej niż przeciętnie w wieku ośmiu lat, były mniej zagrożone rozwinięciem psychopatii w dorosłości mimo trudnych doświadczeń z dzieciństwa (na przykład surowa dyscyplina czy rodzic w więzieniu lub z depresją).

Najbardziej niepokojące jest to, że w przeciwieństwie do osób z klasycznymi chorobami psychicznymi, takimi jak schizofrenia, CU często wyglądają społecznie „normalnie”, a nawet bywają charyzmatyczne.Ilustracja Galen DaraNajbardziej niepokojące jest to, że w przeciwieństwie do osób z klasycznymi chorobami psychicznymi, takimi jak schizofrenia, CU często wyglądają społecznie „normalnie”, a nawet bywają charyzmatyczne.

Nick Thomson, profesor nadzwyczajny psychiatrii na Virginia Commonwealth University, wskazuje na jedno z możliwych wyjaśnień, dlaczego badania nad reakcją dzieci z CU na strach dają czasem rozbieżne wyniki. Zazwyczaj, gdy ludzie się boją, współczulny układ nerwowy (zwany również sympatycznym) uruchamia się na pełnych obrotach, powodując niepokój, podnosząc tętno i ciśnienie krwi oraz zawężając uwagę tylko do natychmiastowej reakcji. Dopiero gdy zagrożenie mija, aktywuje się przeciwstawny układ przywspółczulny, który uspokaja i sprzyja długoterminowemu planowaniu.

U dzieci z CU jednak oba te układy aktywują się jednocześnie w sytuacjach przerażających. „Dzieci z cechami oziębłości i braku emocji reagują na strach, ale robią to w sposób, który może być postrzegany jako brak strachu – mówi Thomson. – Aktywują obie gałęzie autonomicznego układu nerwowego, więc z obu czerpią korzyści. Pozostają spokojne i zrelaksowane dzięki układowi przywspółczulnemu, ale jednocześnie czujne i uważne dzięki współczulnemu. To prawdopodobnie jeden z najbardziej idealnych rodzajów reakcji” – i może on pomagać ludziom odnosić sukcesy w zawodach wymagających opanowania w ekstremalnym stresie, takich jak straż pożarna czy policja.

Być może najbardziej zagadkową cechą osób z CU jest to, że kara nie powstrzymuje ich przed wyrządzaniem szkody. Zwracano na to uwagę już od czasów Cleckleya, który jako pierwszy opisał psychopatię. Na przykład przestępcy z diagnozą psychopatii często po wyjściu z więzienia znowu wielokrotnie dokonują przestępstw. Osoby z cechami CU mogą nie potrafić wyciągać wniosków z kary częściowo dlatego, że odczuwają bardzo mało strachu; dodatkowo mogą mieć odchylenia od normy w prążkowiu – części mózgu, która pomaga przewidywać i kodować nagrodę oraz karę. Leczenie dzieci z cechami CU wymaga więc metod dostosowanych do ich specyficznych cech – a to z kolei trafnej diagnozy.

Niestety klinicyści często unikają diagnozowania zaburzeń zachowania z obawy przed etykietowaniem, z czym Quillan wielokrotnie się zetknęła. Obawy te są zrozumiałe: etykietowanie dzieci stygmatyzującymi terminami może im szkodzić, jeśli sprawi, że dorośli wokół nich będą bardziej karzący i mniej wspierający. Jednak rodzice tacy, jak Quillan, oraz niektórzy eksperci twierdzą, że w przypadkach podobnych do przypadku Alexa brak trafnego rozpoznania wyrządza jeszcze większą krzywdę – pozostawiając rodziny samym sobie albo kierując je ku nieodpowiednim terapiom czy systemowi sądownictwa karnego. „Jestem za nazywaniem rzecz po imieniu, bo musimy wiedzieć, z czym mamy do czynienia” – mówi Quillan.

„Rodzice, którzy do mnie przychodzą, nigdy nie pytają, co mają zrobić z tą stygmatyzującą dziecko etykietą – mówi Abigail Marsh, profesor psychologii na Georgetown University. – To, czego ludzie naprawdę oczekują, to pomoc. Dlatego uważam, że właściwa diagnoza jest jedyną drogą do właściwego leczenia.”

Kolejnym problemem jest to, że grupowe terapie w ośrodkach całodobowych, do których wielu nastolatków z CU trafia w okresie dojrzewania, mogą przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. Ośrodki te często gromadzą dzieci z różnymi zaburzeniami psychicznymi i traumatycznymi doświadczeniami. Nastolatki są silnie podatne na wpływ rówieśników. Gdy umieści się razem młodzież z cechami CU, może to prowadzić do normalizacji zachowań antyspołecznych, a nie im zapobiegać – proces ten psycholog Tom Dishion z Univeristy of Oregon opisał jako „trening dewiacji”.

Po wielu aresztowaniach i pobytach w poprawczaku Alex, mając 16 lat, został przez sędziego skierowany do kalifornijskiego ośrodka leczenia całodobowego. Sam program niewiele oferował – Alex nadal był na liście oczekujących na spotkanie z psychiatrą, kiedy po prawie dwóch latach opuszczał placówkę. Nie było tam terapii poza podstawowym systemem punktowym nagradzającym dobre zachowanie i karzącym za wykroczenia, który – jak się wydawało – łatwo było obejść.

Brak zajęć poza lekcjami szkolnymi pozostawiał wiele przestrzeni na „trening dewiacji”. Jeden z kolegów Alexa ciężko zranił swoją matkę, umieszczając w kuchennym piekarniku bombę zaprojektowaną tak, by w wyniku eksplozji dawała jak najwięcej odłamków. Zaproponował Alexowi, że nauczy go zrobić podobną – na szczęście Alex nie był zainteresowany technicznymi szczegółami.

Jednak jedno doświadczenie wywarło na niego wpływ pozytywny. Czekając na możliwość skorzystania z telefonu, Alex podsłuchał rozmowę innego nastolatka – jak to opisał, „zatwardziałego członka gangu” – z jego matką. Z tego, co usłyszał, wywnioskował, że matka zapomniała o urodzinach syna i nawet nie pamiętała jego wieku. Ten młody człowiek, jeden z najtwardszych w ośrodku, się rozpłakał. Gdy przyszła jego kolej na telefon, Alex zadzwonił do matki i po raz pierwszy szczerze ją przeprosił. Myślał, że jego rodzice byli wobec niego celowo okrutni i niemili. Ich relacja stała się nieustanną walką. Ponieważ system prawny zaczął uznawać, że twarde wyroki wobec młodzieży są często nieskuteczne, Alex wielu poważniejszych konsekwencji potrafił unikać. Natomiast jego rodzice konsekwentnie i, jak mu się wydawało, nieustępliwie – egzekwowali dyscyplinę. Zaczął dostrzegać, że robili to z troski.

„Mój syn naprawdę zadzwonił do mnie i powiedział, że mu przykro – wspomina Quillan. – Że wie, iż nigdy nie zapomniałabym o jego urodzinach, i że czuje się źle, że interpretował dyscyplinę jako brak miłości. „Myślę, że zetknięcie się z kimś, kto miał gorzej, pomogło – mówi Alex. – Zobaczenie skrajnego przeciwieństwa tego, czego się samemu doświadczyło, zmieniło perspektywę.”

Paradoksalnie fakt, że stan Alexa jest „pierwotny”, czyli uznawany za w dużej mierze genetyczny, prawdopodobnie oznacza, że łatwiej było mu wyzdrowieć, niż byłoby w przeciwnym wypadku. Mogłoby się wydawać, że „wtórne” cechy CU, które rozwijają się w odpowiedzi na złe traktowanie w dzieciństwie lub traumatyczne wydarzenia, powinny być łatwiejsze do zmiany, ale w rzeczywistości dzieci z pierwotnymi cechami CU wydają się bardziej podatne na kształtowanie. Przynajmniej w przypadku dzieci CU wychowanie wygrywa z naturą.

„Opracowaliśmy terapię dla dzieci z cechami CU z myślą o zapobieganiu psychopatii” – mówi Eva Kimonis, profesor psychologii na New South Wales w Australii, która przeprowadziła pierwsze badanie porównujące wyniki leczenia osób z pierwotnymi i wtórnymi cechami CU. „U obu grup nastąpiła poprawa – mówi – ale grupa pierwotna utrzymała swoje postępy, podczas gdy u grupy wtórnej doszło do regresu”.

W badaniu udział wzięło 45 rodzin z dziećmi w wieku od trzech do siedmiu lat, mającymi poważne cechy CU i zaburzenia zachowania. Naukowcy zastosowali technikę zwaną terapią interakcji rodzic–dziecko, którą dostosowano do pracy nad zachowaniami charakterystycznymi dla CU. W trakcie 21 cotygodniowych godzinnych sesji – w których rodziny uczestniczyły pojedynczo – rodzic i dziecko bawili się w specjalnym pokoju zabaw, a terapeuta obserwował ich zza lustra weneckiego. Rodzic, zwykle matka, miał założony zestaw słuchawkowy, aby terapeuta mógł kierować przebiegiem zabawy.

Pierwszym celem była eliminacja wzorców podobnych do tych, jakie rozwinęły się między Alexem a Quillan, gdy ten był nastolatkiem – wzorców, przez które zaczął wierzyć, że ona go nienawidzi. Ponieważ dzieci z CU nie zmieniają swojego zachowania pod wpływem kar, skuteczne terapie dążą do odbudowania ciepłych, nagradzających relacji. Eksperci podkreślają, że kar za niewłaściwe zachowanie nie można zaniechać, aby uniknąć niesprawiedliwości wobec innych. Jednak w terapii nacisk kładzie się głównie na nagradzanie dobrych działań, ponieważ – w przeciwieństwie do kar – to właśnie nagrody wywołują zmiany u tych dzieci.

Pierwsze sesje koncentrują się na pomocy rodzicowi i dziecku w ponownym zaangażowaniu emocjonalnym oraz na pozwoleniu dziecku prowadzić zabawę z wykorzystaniem zabawek. Badania wykazały, że dzieci z CU, które mają ciepłych rodziców i jasno wyznaczone granice, częściej wyrastają z tych cech. Jednak niezwykle trudno jest z miłością wychowywać dziecko, które nie przejmuje się tym, że cię skrzywdziło – a czasem wręcz to lubi. Terapia ma na celu wzmocnienie umiejętności rodziców i uniknięcie cyklu oscylowania między surową dyscypliną a unikaniem kontaktu. Wyspecjalizowani terapeuci pomagają rodzicom uczyć się chwalić nawet niewielkie postępy oraz być ekspresyjnymi i emocjonalnie otwartymi.

W późniejszych sesjach większy nacisk kładzie się na dyscyplinę, która może obejmować konsekwentne stosowanie „kącika przemyśleń”, gdy jest to potrzebne. Jednak terapeuci uczą rodziców, aby jak najczęściej stosowali nagrody, oraz pomagają im dostosować rodzaje nagród do indywidualnych zainteresowań dziecka. Kierując się wskazówkami terapeutów, rodzice uczą dzieci rozpoznawania oznak cierpienia w mimice i tonie głosu. Zachęca się ich również do stosowania specjalnych nagród i zwracania szczególnej uwagi na akty współczucia i miłości ze strony dzieci. Gdy dziecko jest złe lub agresywne, rodzice i terapeuci identyfikują czynniki wyzwalające i uczą młodego człowieka, jak może sobie nimi w skuteczny sposób poradzić.

„Staramy się dowiedzieć, co motywuje te dzieci – mówi Kimonis. – Jak możemy je nagradzać za dobre zachowania, których oczekujemy – takie jak słuchanie rodziców czy miła, nieagresywna postawa?”

Postępy osiągnięte dzięki terapii były imponujące: 58% dzieci z pierwotnymi cechami, których rodziny ukończyły leczenie (większość tych, które je rozpoczęły), trzy miesiące po zakończeniu badania nie spełniało już klinicznych kryteriów cech CU. „Przychodziły, słuchając rodzica może w 20% przypadków, a teraz robią to w 80%” – mówi Kimonis, zauważając, że redukcja zachowań destrukcyjnych poprawia relację rodzic-dziecko. To z kolei ociepla więź i pomaga przerwać cykl, który wcześniej pogarszał cechy CU.

W innym obiecującym podejściu, rozwijanym przez Thomsona, do trenowania rozpoznawania i regulacji emocji wykorzystuje się środowisko wirtualnej rzeczywistości w formie przypominającej grę, przyjemnej i angażującej. Badacze dostosowują terapię do indywidualnych potrzeb, tak aby program był wystarczająco wymagający, by utrzymać zainteresowanie, ale nie tak trudny, by frustrować. „Oni zanurzają się w historii – mówi Thomson. – Nie mają telefonu i temu podobnych rozpraszaczy. Są w środku, a wszystko skupia się na systemie nagród”. Fabuły obejmują doświadczenia społeczne, takie jak imprezy, oraz gry pomagające rozwijać odpowiednie umiejętności.

Thomson mówi, że 98% dzieci z CU w wieku 10–17 lat, które spróbowały tej metody, polubiło ją – co jest kluczowe, bo wiele z nich opiera się terapiom opartym na rozmowie. W badaniach pilotażowych poprawiła się zdolność rozpoznawania wszystkich emocji, szczególnie smutku i strachu, z którymi dzieci CU mają największe trudności. Autorzy artykułu, który ma się wkrótce ukazać, stwierdzili, że te zmiany współwystępowały ze spadkiem agresywnych zachowań i naruszania zasad – a także ze zmniejszeniem nasilenia samych cech CU. Jeśli dalsze dane potwierdzą te wyniki, podejście to może okazać się szczególnie przydatne, ponieważ nie wymaga gromadzenia dzieci w grupach, jest mniej zasobochłonne niż inne interwencje rodzinne, takie jak terapia interakcji rodzic–dziecko, i może być stosowane praktycznie wszędzie.

Kiedy Alex w wieku 18 lat opuścił ośrodek leczenia stacjonarnego, miał większą świadomość swojego zachowania, ale – co nie dziwi – nie zmienił się z dnia na dzień. Zarówno matka, jak i syn mówią, że prawdziwą różnicę zrobił fakt, że znalazł mentora w szefie, który zatrudnił go w swojej firmie związanej z motoryzacją. Mężczyzna cieszył się ogromnym szacunkiem w społeczności i kościele – a Alex zrozumiał, że może być taki, jak on tylko wtedy, gdy sam zacznie postępować honorowo.

„Myślę, że po prostu trafiłem na odpowiedni czas i odpowiedniego człowieka – mówi Alex o tym doświadczeniu, opisując radość, jaką czuł, gdy chwalono go za dobrą, solidną pracę. – Miałem wrażenie, że to naprawdę jest szczere, a nie jest to tylko pusty komplement, bo ktoś chce coś ode mnie uzyskać”. A to zrozumienie sprawiło, że kiedy zrobił coś źle, przyznawał się od razu, bo zależało mu na ludziach i nie chciał ich okłamywać.

Bycie bardziej dojrzałym prawdopodobnie samo w sobie mu pomogło – badania pokazują, że kora przedczołowa, która hamuje impulsywne zachowania, zwykle kończy się rozwijać dopiero po osiągnięciu 20 lat. Może to wyjaśniać, dlaczego wszelkiego rodzaju zachowania przestępcze i antyspołeczne osiągają szczyt w późnym okresie nastoletnim i wczesnej dorosłości.

Alex wciąż potrafi intensywnie się koncentrować, co w przeszłości prowadziło do lekkomyślnych zachowań, gdy stawiał sobie złe cele. Wie, że musi dbać o to, by nadal kierować uwagę we właściwą stronę. Ale – czasem ku swojej irytacji – dziś dużo więcej odczuwa. Jako dziecko często śmiał się, oglądając filmy, które przerażały jego rówieśników. Teraz, jak mówi, najgłupsza scena potrafi go doprowadzić do łez i jest to dość irytujące. Generalnie jednak jego intencje zmieniły się na lepsze i chciałby wykorzystać swoją umiejętność zachowywania spokoju pod presją, by służyć w wojsku lub w policji. „Myślę, że to po prostu kwestia skierowania strzały w inną stronę” – mówi.

Świat Nauki 3.2026 (300415) z dnia 01.03.2026; Psychologia; s. 62
Oryginalny tytuł tekstu: "Czy psychopatię da się wyleczyć?"
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną