Co to jest i czym grozi catfishing
W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.
Dwudziestoczteroletnia Crystal Theobald została zastrzelona w 2006 r. przez członków gangu z Riverside w stanie Kalifornia. Świadkiem morderstwa była jej matka. Sfrustrowana nieudolnością policji, postanowiła działać na własną rękę. Wiedząc, że jej córka była aktywna w mediach społecznościowych, razem z siostrzenicą stworzyła dwa fałszywe profile młodych atrakcyjnych dziewcząt „w typie” gangsterów z Riverside. Zdjęcia profilowe ściągnęły z internetu, a opisy zmyśliły. Kryminaliści dali się złapać. Zaczęli korespondować z pięknymi nastolatkami z portalu MySpace.com, a w rzeczywistości z bliskimi zamordowanej dziewczyny. Z czasem kobiety namierzyły tego, który pociągnął za spust. Mężczyzna został zatrzymany i przyznał się do przestępstwa. Historia opowiedziana po latach w dokumencie Netflixa „Dlaczego mnie zabiliście?” pokazuje inną stronę o wiele mroczniejszego zjawiska: catfishingu. Polega ono na tworzeniu fałszywych profili w mediach społecznościowych w celu nawiązywania wirtualnych znajomości. U podstaw leży czasem niewinna zabawa, częściej – toksyczna gra ludzkimi uczuciami. Za tworzeniem fałszywego alter ego stoi zwykle chęć zbudowania intymnej relacji, której z jakiegoś powodu sprawcy nie potrafią nawiązać w realnym życiu. Konsekwencje mogą być dramatyczne.
Polowanie na dorsze
Catfishing to stosunkowo nowy fenomen, którego korzenie tkwią w dynamicznym rozwoju internetu i mediów społecznościowych. Sama nazwa pochodzi od filmu dokumentalnego „Catfish” z 2010 r. w reż. Henry’ego Joosta i Ariela Schulmana. Jego głównym bohaterem jest brat Schulmana, Nev. Mężczyzna nawiązuje przez Facebook relację z młodą dziewczyną z odległego stanu. Para długo koresponduje, a dziewczyna zwierza się Nevowi ze swoich problemów (m.in. raka i chemioterapii). Z czasem rodzi się między nimi uczucie. W pewnym momencie Nev odkrywa, że konto dziewczyny może być fałszywe. Po długim „śledztwie” dociera do prawdy: wszystko, co mówiła osoba kryjąca się za facebookowym profilem, było kłamstwem, a sam profil to dzieło znudzonej życiem kobiety w średnim wieku.
Jeden z bohaterów filmu opowiada historię o sumach (ang. catfish), które wpuszczone do zbiornika z dorszami, zaczęły na nie polować i ostatecznie wybiły ofiary co do sztuki. Jednak jak odkryli rybacy, zagrożenie ze strony sumów sprawiało, że dorsze stawały się aktywniejsze. Starały się uciec, by przeżyć, a przez to ich mięso – rzekomo – zyskało na jakości. W przypadku historii z filmu „Catfish” sumem była kobieta polująca na ofiary w internecie, a dorszem – niczego niepodejrzewający Nev Schulman. Brak kontroli nad tym, kto i w jakim celu używa mediów społecznościowych (wszak warunkiem stworzenia konta jest jedynie zaakceptowanie regulaminu), sprawił, że najpierw na portalu MySpace.com, a z czasem na Facebooku, Twitterze, Instagramie, a dziś także TikToku i Snapchacie zaczęły powstawać fałszywe konta, w których nic nie było prawdziwe. Ściągnięte z netu zdjęcia i wyssane z palca opisy tworzyły internetowe alter ego, dzięki któremu twórcy mogli grasować w sieci niczym drapieżne sumy. Historii o internetowych oszustach Nev Schulman odkrył tak wiele, że posłużyły jako materiał do serialu dokumentalnego „Catfish”, wyprodukowanego dla MTV.
Film i serial „Catfish” opowiadają o współczesnym obliczu tego zjawiska. Ale figura ta wcale nie jest nowa i pojawiła się już ponad 100 lat temu w książce Charlesa Marriotta „Sum” (1913). Jej główny bohater George Tracy jest owładnięty wieloletnią obsesją na punkcie kobiety, która – jak twierdzi sam protagonista – posiada „klucz do bocznych drzwi jego natury”. Książka to wiwisekcja umysłu opętanego jedną ideą.
Realne skutki wirtualnej relacji
Konsekwencje catfishingu mogą być tak samo fatalne jak w historii o dorszach i sumach. W 2013 r. młoda i radosna na co dzień Australijka Renae Marsden odebrała sobie życie po tym, jak zerwał z nią chłopak imieniem Brayden. Związek zakończył się tak samo, jak przebiegał: wyłącznie za pośrednictwem wiadomości w komunikatorze. Wkrótce okazało się, że żaden Brayden nie istnieje, a jego internetowa tożsamość została w całości stworzona przez… byłą przyjaciółkę Renae, Camilę. Motyw? Camila chciała kontynuować znajomość z Renae i jedynym sposobem, jaki wydawał jej się dostępny, było fałszywe konto w internecie. Australijski wymiar sprawiedliwości ostatecznie nie ukarał Camili za wyrządzone Renae i jej rodzinie krzywdy. Dlaczego? Argumentował, że zarzuty byłyby zasadne, gdyby dziewczyna popełniła samobójstwo po tym, jak dowiedziałaby się o podstępie Camili. Było inaczej: Renae targnęła się na życie po „zerwaniu” z „Braydenem”.
Catfishing rodzi zawsze dylematy moralne, ale i prawne. Choć zdarzały się również przypadki ocenione jednoznacznie negatywnie. Tak było w sprawie Lydii Abdelmalek, również Australijki, skazanej na rok i dziewięć miesięcy po tym, jak stworzyła fałszywy profil społecznościowy gwiazdora filmowego Lincolna Lewisa i za jego pośrednictwem nawiązała romantyczną relację z pewną młodą dziewczyną. Nastolatka uwierzyła, że to prawdziwy aktor ją w sobie rozkochuje i obiecuje wspólną przyszłość. Lydia miała też więcej ofiar. Jako fałszywy Lincoln Lewis oszukiwała inne dziewczęta, a jedna z nich popełniła samobójstwo po tym, jak dowiedziała się o oszustwie. Przedtem stwierdzono u niej objawy stresu pourazowego, nerwicy lękowej i depresji.
Forma ucieczki
Z czego wynika potrzeba catfishingu? Psycholog Eric Vanman z University of Queensland w Australii przeprowadził badania z udziałem 27 osób identyfikujących się jako łowcy. Z każdą rozmawiał na temat towarzyszących im motywacji i uczuć. Jako powód takiej aktywności przepytywani najczęściej wymieniali samotność (41%): „Chciałem/am być bardziej popularny/a, mieć więcej przyjaciół, z którymi mógłbym/mogłabym porozmawiać”. Inni opowiadali o samotności, doświadczanej w dzieciństwie, i o kłopotach z socjalizacją, z odnalezieniem się w grupie rówieśniczej. Częstym czynnikiem był brak satysfakcji z wyglądu. „Mam duży problem z pewnością siebie. Tak naprawdę uważam się za brzydkiego i nieatrakcyjnego. Jedynym sposobem na bycie w związku jest internet i fałszywa tożsamość” – mówi ankietowany. „Jeśli wrzucam swoje prawdziwe zdjęcia, ludzie przestają mi odpowiadać na wiadomości. [Catfishing] to forma ucieczki, forma sprawdzenia, jak wyglądałoby życie, gdybym był tą samą osobą, ale atrakcyjniejszą fizycznie” – mówił inny.
Kolejny powód to poszukiwanie czy też „testowanie” własnej tożsamości seksualnej. W tym wypadku mamy do czynienia z ciekawym paradoksem. Okazuje się, że przebywanie w opresyjnym, nietolerancyjnym otoczeniu popycha ludzi do tworzenia fałszywych tożsamości po to, by choć przez chwilę i tylko w sieci pobyć prawdziwym sobą. Prawdziwym, choć w skórze kogoś zmyślonego. „Oszukiwałam kobiety, ponieważ mnie pociągają, ale nigdy tego nie okazywałam. Udaję mężczyznę, bo wolę być w roli heteroseksualnego mężczyzny niż w roli kobiety w związku homoseksualnym” – tłumaczyła jedna z badanych.
Rozmówcy Vanmana przyznawali, że catfishing uzależnia. Tworzenie fałszywej, uznawanej przez siebie za atrakcyjną tożsamości i wchodzenie w reakcję z innymi w sieci przynosi ukojenie i przyjemność, której nigdy nie doznali w realnym życiu. Później z tej przyjemności trudno zrezygnować – jak z narkotyku. Tak jak w każdym uzależnieniu po spełnieniu potrzeby przychodzi jednak cierpienie. Wielu badanych zgłaszało ciągłe poczucie winy i wstręt do samych siebie. Aż ponad jedna trzecia czuła potrzebę wyznania, przyznania się swojej ofierze do oszustwa, do wyrzucenia z siebie toksycznej prawdy.
Innym ciekawym spostrzeżeniem psychologa było to, że wielu internetowych oszustów zaczynało bardzo niewinnie. Najpierw omijali ograniczenia na stronach internetowych lub w grze, zawyżając swój wiek. Droga do bycia kimś innym w sieci i nieponoszenia za to żadnych konsekwencji stała przed nimi otworem. Trudno było się nie skusić.
Kosztowna miłość
Równie ciekawe byłyby badania psychiki tych, którzy na catfishing dają się nabrać. Bo czy również za łatwym, pozbawionym ostrożności wchodzeniem w kontakt z obcymi nie stoi taka sama potrzeba akceptacji? Uznania naszej atrakcyjności przez drugą osobę? Z pewnością istotnym czynnikiem, dla którego tak wielu daje się złowić, jest coś, co nie zmienia się mimo rozwoju technologii: ludzka naiwność.
Choć nasze komputery, tablety i smartfony wyposażone są w coraz lepsze i skuteczniejsze metody weryfikacji tożsamości, a wyszukiwarka Google pozwala w kilka sekund zweryfikować, czy dane zdjęcie jest autentyczne, catfishing się rozwija. Pandemia nadała zjawisku nowy wymiar. Długotrwałe odcięcie od realnych interakcji międzyludzkich wielu skłoniło do poszukiwania kontaktów online. Zdaniem dziennikarza Oobah Butlera, który prowadzi brytyjską wersję programu „Catfish”, dziś oszukiwanie ludzi w sieci stało się jeszcze łatwiejsze. Więcej: w pewnym sensie wszyscy mimowolnie stajemy się sumami. „Wszyscy jesteśmy przyzwyczajeni do odgrywania różnych wersji samych siebie: jedna wersja na LinkedIn, druga na TikToku” – mówił „Guardianowi” Butler.
Niektórzy potrzebują nie jednej wersji, ale wielu. Pokazuje to historia niejakiej Vivian Flores, aktywnej użytkowniczki Twittera, piszącej tam o drużynie koszykarskiej Los Angeles Lakers i autorki popularnego podcastu na jej temat. W kwietniu 2021 r. jej twitterowy znajomy opublikował post, w którym napisał, że od Vivian nie ma znaku życia, a dziewczyna cierpi na białaczkę. Użytkownicy serwisu zaczęli jednak wyrażać wątpliwości. Czy historia jest prawdziwa? I dlaczego jedna osoba – a nie policja czy członkowie rodziny – zwraca się z prośbą o pomoc w poszukiwaniach? W końcu znaleźli się twitterowi „śledczy”, którzy krok po kroku odkryli, że Vivian to tylko fałszywa tożsamość kogoś innego. Więcej: sama Flores miała tworzyć kolejne konta na Twitterze i podszywać się pod kolejne zmyślone postaci. Problem polega na tym, że nabrać dała się nie jedna osoba, ale cała wielka korporacja, jaką jest L.A. Lakers. Flores przez lata współpracowała z drużyną, a przedstawiciele klubu wypowiadali się w jej podcaście m.in. telefonicznie. Historia ta pokazuje też coś więcej: naiwność i łatwość w otwieraniu się przed ikonką w smartfonie dotyczy nie tylko samotnych, sfrustrowanych i pragnących życiowej odmiany. Na oszustwo Vivian bowiem dał się nabrać m.in. znany, popularny i uwielbiany koszykarz Kevin Durant, który miał nawet pozostawać w związku z kobietą. Oczywiście związku korespondencyjnym – Durant nigdy nie widział jej twarzy na żywo.
Wraz z pojawieniem się technologii opartych na mobilnych płatnościach pojawiła się też odmiana catfishingu, która przez policję zwana jest nieco prościej: cyberprzestępstwem. Jednym z najczęstszych jest przekręt na amerykańskiego żołnierza. Oszust znajduje w sieci ofiarę, której opowiada zmyśloną historię: przebywa na misji wojskowej w dalekim kraju, w którym warunki są spartańskie, a bliskości z drugim człowiekiem tak bardzo brak. Opowieść uwiarygodnia zdjęciami w mundurze (ściągniętymi z amerykańskich stron). Rozkochuje w sobie ofiarę, po czym prosi o „parę groszy” na jakiś zbożny cel. Archiwum firmy zarządzającej w Polsce bitomatami (bankomatami wymieniającymi gotówkę na kryptowalutę) pełne jest historii, w których zakochana na zabój kobieta zamienia dziesiątki tysięcy złotych na bitcoiny i wysyła je na zagraniczne konto „żołnierza”. A wówczas ten zapada się pod ziemię. Jak widać, sumy nie ustają w poszukiwaniu ofiar, a te ciągle dają się złowić na obietnicę wielkiego uczucia – choćby było ono tylko wirtualne. Jak nie dać się nabrać i nie zostać dorszem? Warto zastosować jedną z tradycyjnych metod, które doradzały niegdyś przezorne mamy. Metoda ta brzmi: nie rozmawiaj z nieznajomymi.
Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:
Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.