Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Człowiek

Rzeczywistość: wytwór naszych mózgów

To, jakimi wydają się nam rzeczy, nie jest bezpośrednim odzwierciedleniem tego, co faktycznie istnieje. Jeśli mój mózg jest inny od twojego, moja rzeczywistość może być inna od twojej.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


„Nie widzimy rzeczy takimi, jakimi są
– widzimy je takimi, jakimi my jesteśmy”.
z Seduction of the Minotaur, Anaïs Nin (1961)

Papież Franciszek, prezydent południowego Sudanu Salva Kiir i przywódca rebelii Riek Machar 10 kwietnia 2019 roku zasiedli w Watykanie do wspólnej kolacji. Jedli w ciszy – rozpoczęły się dwudniowe rekolekcje mające na celu pokojowe zakończenie wojny domowej, w której od 2013 roku śmierć poniosło około 400 tys. ludzi. Mniej więcej w tym samym czasie w moim laboratorium na University of Sussex w Anglii doktorant Alberto Mariola kończył przygotowania do nowego eksperymentu. W jego ramach ochotnicy mieli doświadczać przebywania w pokoju, który, jak im się wydawało, istnieje, ale którego faktycznie nie było. Do klinik psychiatrycznych całego świata zgłaszają się ludzie skarżący się, że rzeczy przestały im się wydawać „realne” – i dotyczy to zarówno otaczającego świata, jak i ich samych. W podzielonych społeczeństwach, w których obecnie żyjemy, to, co jest realne, a co nie jest, wydaje się coraz trudniejsze do rozróżnienia. Walczące strony mogą doświadczać odmiennych rzeczywistości i w nie wierzyć. Być może jedzenie razem w ciszy może być pomocne, ponieważ oferuje niewielki fragment rzeczywistości, która jest wspólna i może stanowić platformę, na której da się zbudować wzajemne porozumienie.

Nie musimy jednak odwoływać się do wojny lub psychoz, żeby odkryć radykalnie odmienne światy. W 2015 roku źle naświetlona fotografia sukienki przeorała Internet, dzieląc internautów na tych, którzy widzieli ją w błękitach i czerni (tak jak między innymi ja), i na tych, którzy odbierali ją jako białą i złotą (połowa osób w moim laboratorium). I jedni, i drudzy byli tak przekonani o swojej racji, że nie mogli wprost uwierzyć, iż inni mogą widzieć sukienkę inaczej.

Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nasz system percepcji łatwo oszukać. Świadczy o tym popularność wzrokowych iluzji. Coś się wydaje zupełnie inne, niż jest w rzeczywistości – dwa odcinki pozornie różnej długości okazują się identyczne, widzimy ruch na całkowicie nieruchomych obrazach. Tłumaczy się to zwykle tak, że iluzje wykorzystują niedoskonałości naszej percepcji, przez co to, co odbieramy, różni się od tego, co faktycznie istnieje. Twierdząc tak, milcząco jednak zakładamy, że prawidłowo funkcjonujący system percepcji przedstawia naszej świadomości rzeczy dokładnie takimi, jakie są.

Sukienka na źle naświetlonym zdjęciu wydaje się niektórym niebiesko-czarna, a innym biało-złota.swiked.tumblr.comSukienka na źle naświetlonym zdjęciu wydaje się niektórym niebiesko-czarna, a innym biało-złota.

Głębsza prawda jest taka, że percepcja nigdy nie stanowi bezpośredniego wglądu w obiektywną rzeczywistość. Cała nasza percepcja to aktywne konstrukcje, najlepsze przybliżenia natury czynione przez nasz mózg, które zawsze będą przysłonięte zasłoną naszych zmysłów. Wzrokowe iluzje są rysami w Matriksie, przelotnym przebłyskami tej głębszej prawdy.

Weźmy na przykład doświadczenie koloru – powiedzmy, jaskrawoczerwonego koloru kubka do kawy na moim biurku. Kubek naprawdę wydaje się czerwony – jego czerwień sprawia wrażenie realnej, podobnie jak jego obłość i stałość. Te cechy mojego doświadczenia wydają się prawdziwie istniejącymi cechami świata, odbieranymi przez nasze zmysły i prezentowanymi naszemu umysłowi przez złożone mechanizmy percepcji.

Jednak od czasów Izaaca Newtona wiemy, że kolory tak naprawdę nie istnieją. Są wytwarzane w naszym mózgu z mieszaniny bezbarwnych fal elektromagnetycznych o różnej długości. Kolory są sprytnym trikiem ewolucji, mającym pomóc mózgowi śledzić powierzchnie przy zmieniających się warunkach oświetlenia. A my, ludzie, potrafimy odbierać tylko drobny fragment elektromagnetycznego spektrum – pomiędzy podczerwienią i ultrafioletem. Każdy kolor, którego doświadczamy, wszystkie porcje każdego z naszych wizualnych światów pochodzą z tego plasterka rzeczywistości.

Już sama wiedza o tym jest wystarczająca, abyśmy mieli świadomość, że nasze percepcyjne doświadczenie nie może być spójną reprezentacją zewnętrznego obiektywnego świata. Jest czymś mniej i jednocześnie czymś więcej. Rzeczywistość, której doświadczamy – to, jakimi wydają się nam rzeczy – nie jest bezpośrednim odzwierciedleniem tego, co faktycznie istnieje. Jest sprytną konstrukcją mózgu – dla mózgu. I jeśli mój mózg jest inny od twojego, moja rzeczywistość może być inna od twojej.

Przewidujący mózg

W alegorii jaskini Platona więźniowie są przykuci do pustej ściany przez całe swoje życie, widzą więc wyłącznie grę cieni rzucanych przez obiekty przesuwające się przed ogniem za nimi i nadają tym cieniom nazwy, ponieważ dla nich to te cienie są tym, co jest rzeczywiste. Tysiąc lat później, ale niemal tysiąc lat temu, arabski uczony Ibn al-Haytham, napisał, że percepcja tu i teraz zależy bardziej od procesów „oceny i wnioskowania”, niż jest bezpośrednim dostępem do obiektywnej rzeczywistości. Kolejne setki lat później Immanuel Kant zdał sobie sprawę, że chaos nieograniczonych danych z narządów zmysłów nigdy nie miałby znaczenia, gdyby nie kształtowały go wcześniej istniejące koncepcje czy „wierzenia”, które według Kanta obejmowały przyjęte a priori ramy, takie jak przestrzeń i czas. Według Kanta „noumenon” odnosi się do „rzeczy samej w sobie” – Ding an sich – obiektywnej realności, która zawsze będzie nieosiągalna dla ludzkiej percepcji.

Dziś te hipotezy nabrały nowej mocy, dzięki nowym zyskującym uznanie teoriom, że mózg jest rodzajem maszyny predykcyjnej i że percepcja świata – i nas w nim – jest odbywającym się w mózgu procesem przewidywania przyczyn wrażeń zmysłowych.

Te nowe teorie zwykle mają związek z niemieckim lekarzem i psychologiem Hermannem von Helmholtzem, który pod koniec XIX wieku zaproponował ideę, że percepcja jest nieświadomym wnioskowaniem. Pod koniec XX wieku myśl Helmholtza została podjęta przez kognitywistów i badaczy sztucznej inteligencji, którzy przeformułowali ją, stosując terminy, które są obecnie powszechnie znane jako predyktywne kodowanie lub predyktywne przetwarzanie.

Główna idea predyktywnej percepcji polega na tym, że mózg usiłuje wymyślić, co się dzieje na zewnątrz (lub w środku, wewnątrz ciała), stale antycypując i aktualizując swoje przewidywania, co do przyczyn sygnałów dochodzących z narządów zmysłów. Formuje te najlepsze hipotezy, łącząc wcześniejsze oczekiwania, „przekonania” na temat świata z sygnałami nadchodzącymi z narządów zmysłów, uwzględniając przy tym stopień, na jakim może na tych sygnałach polegać. Naukowcy zwykle pojmują ten proces jako formę wnioskowania bayesowskiego, metody przewidywania, w której wykorzystuje się dotychczasowe prawdopodobieństwo i nowe dane do aktualizowania subiektywnego prawdopodobieństwa hipotez.

W teoriach predyktywnej percepcji mózg stosuje coś na wzór bayesowskiego wnioskowania przez ciągłe generowanie przewidywań dotyczących przyczyn wrażeń zmysłowych i porównywanie ich z sygnałami dochodzącymi do oczu i uszu (oraz do nosa i opuszek palców i wszystkich innych receptorów na powierzchni i we wnętrzu ciała). Różnice pomiędzy przewidywanymi a rzeczywistymi sygnałami zmysłowymi to tzw. błędy predykcji, które są wykorzystywane przez mózg do uaktualniania jego przewidywań i przygotowania się na odbiór kolejnych sygnałów czuciowych. Usiłując zminimalizować błędy zmysłowej predykcji, mózg zawsze wykorzystuje wnioskowanie bayesowskie, a uzyskane w jego wyniku przewidywania są tym, czego doświadczamy.

Aby zrozumieć, jak drastycznie takie podejście zmienia naszą intuicję dotyczącą neurologicznych podstaw percepcji, trzeba to sobie wyobrazić w postaci przypływu sygnałów w mózgu z dołu do góry (bottom-up) i z góry na dół (top-down). Jeśli założymy, że percepcja jest bezpośrednim oknem na zewnętrzną rzeczywistość, wtedy naturalnym jest myśleć, że treść percepcji jest przenoszona przez sygnały wstępujące – czyli te, które płyną z dołu do góry, od narządów zmysłów do wewnątrz. Sygnały zstępujące (top-down) mogą kontekstualizować lub doprecyzowywać to, co postrzegamy, ale nic poza tym. Nazwijmy to postrzeganiem „rzeczy jakimi się wydają”, ponieważ mamy wrażenie, że świat pokazuje się nam przez nasze zmysły bezpośrednio.

Źródła percepcji

W klasycznej interpretacji percepcji utrzymuje się, że jest ona bezpośrednim oknem na zewnętrzną rzeczywistość. Sygnały zmysłowe idące z dołu do góry, docierające do mózgu z receptorów w naszych oczach, uszach, nosie, języku i skórze, mają odzwierciedlać świat takim, jakim on jest. Sygnały idące z góry do dołu, z mózgu, służą wyłącznie dopracowaniu tego, co odczuwamy. Odwrotnie jest w spojrzeniu na percepcję jak na maszynę predykcyjną – treść doznania powstaje na podstawie przewidywań mózgu opartych na wcześniejszych doświadczeniach (góra-dół). Sygnały idące z dołu do góry służą głównie do wskazywania błędów predykcji, które trzymają w ryzach mózgowe hipotezy. Percepcja jest więc w tym modelu kontrolowaną halucynacją.

Funkcjonowanie maszyny predykcyjnej jest zupełnie inne. Tutaj zachodzi poważny „lifting” percepcji za pomocą sygnałów płynących z góry na dół, które dostarczają percepcyjnych przewidywań, natomiast sygnały wstępujące służą jedynie do kalibracji tych predykcji – wiążąc je, w pewien odpowiedni sposób, z ich przyczynami. W tym podejściu nasze postrzeganie pochodzi w równym (a nawet większym) stopniu z wewnątrz, jak i z zewnątrz. Zamiast bierną rejestracją obiektywnej rzeczywistości, percepcja jest więc raczej aktywnym procesem – tzw. kontrolowaną halucynacją.

Dlaczego kontrolowaną halucynacją? Ludzie zwykle rozumieją halucynację jako rodzaj fałszywej percepcji, jawne przeciwieństwo percepcji wiernej, zgodnej z rzeczywistością, normalnej. Obie zależą od interakcji pomiędzy przebiegającymi z góry na dół powstającymi w mózgu hipotezami i płynącymi z dołu do góry danymi z narządów zmysłów, ale podczas halucynacji sygnały z narządów zmysłów już właściwie nie wiążą tych idących z góry na dół predykcji z przyczynami w realnym świecie. Tak więc to, co nazywamy halucynacją, jest po prostu formą niekontrolowanej percepcji, tak jak normalna percepcja jest kontrolowaną halucynacją.

Źródła percepcji.Ilustracja Matteo FarinellaŹródła percepcji.

Takie rozumienie percepcji nie jest równoważne ze stwierdzeniem, że nic nie jest rzeczywiste. W XVII wieku angielski filozof John Locke poczynił ważne rozróżnienie pomiędzy „pierwotnymi” i „drugorzędnymi” własnościami rzeczy. Pierwotne cechy obiektu, takie jak jego stan skupienia i ilość miejsca zajmowanego w przestrzeni, istnieją niezależnie od obserwatora. Drugorzędne własności natomiast istnieją tylko w relacji do odbiorcy – dobrym tego przykładem jest kolor. To rozróżnienie tłumaczy, dlaczego pojmowanie percepcji jako kontrolowanej halucynacji nie oznacza, że normalne jest wbieganie przed jadący autobus. Ten autobus ma własności pierwotne, takie jak stałość i pewna objętość, które istnieją niezależnie od naszej postrzeżeniowej maszynerii, i może nam wyrządzić krzywdę. To sposób, w jaki postrzegamy autobus, jest kontrolowaną halucynacją, a nie sam autobus.

Odlot w laboratorium

Koncepcję, że percepcja jest kontrolowaną halucynacją, przynajmniej w podstawowym zakresie, wspiera rosnąca liczba dowodów. Jaskrawego przykładu dostarcza eksperyment z 2015 przeprowadzony przez zespół kierowany przez Christopha Teufela z Cardiff University w Walii. Porównywano w nim umiejętność rozpoznawania tzw. obrazów dwutonowych u osób zdrowych oraz u skłonnych do halucynacji będących we wczesnym stadium psychozy.

Spójrz, czytelniku, na ilustrację na tej stronie – przykład takiego obrazu. Prawdopodobnie wszystko, co zobaczysz, to białe i czarne chaotyczne plamy. A teraz popatrz na ilustrację na stronie 59. A następnie ponownie na tę na stronie bieżącej – powinieneś ją odebrać już inaczej. Tam, gdzie wcześniej był bałagan, teraz są widoczne jakieś obiekty i akcja. To, co jest istotne w tym ćwiczeniu, to fakt, że przy twoim drugim spojrzeniu na ilustrację ze strony 57 sygnały dochodzące z twoich oczu nie zmieniły się w stosunku do pierwszego razu. To, co uległo zmianie, to przewidywania twojego mózgu, co do ich przyczyny. Przyjąłeś nowy wyższy poziom percepcyjnego oczekiwania, i ono właśnie wpływa na to, co świadomie widzisz.

Jeśli pokażemy ludziom wiele takich dwutonowych obrazów, za każdym razem pokazując późnej pełny obraz, stopniowo nauczą się identyfikować coraz większy ich odsetek, jednak nie wszystkie. W badaniu Teufela osoby we wczesnym stadium psychozy lepiej rozpoznawały dwutonowe obrazy po zobaczeniu całości niż osoby zdrowe. Innymi słowy, podatność na halucynacje idzie w parze z silnym wpływem przewidywań na percepcję. Jest to dokładnie to, czego można by oczekiwać, jeśli halucynacje w psychozie wynikają z takiej przewagi przewidywań, że nieistotna staje się korekta w postaci błędów predykcji i w rezultacie hipotezy wysuwane przez mózg tracą związek ze swoimi przyczynami w realnym świecie.

Ostatnie badania wyjaśniają to jeszcze lepiej. Phil Corlett z Yale University i jego współpracownicy, stosując prosty schemat, połączyli w pary sygnały świetle i dźwiękowe, aby wywołać u badanych oczekiwanie, że światło pojawi się (lub nie) w konkretnej próbie. W czasie badania korzystali z obrazowania mózgu, aby zobaczyć, które jego obszary są zaangażowane w predyktywną percepcję. Analiza wyników pozwoliła zidentyfikować miejsca, takie jak bruzda skroniowa górna, położone głęboko w płacie skroniowym kory mózgowej, związane z przewidywaniami góra-dół dotyczącymi wrażeń dźwiękowych. Jest to fascynujące osiągnięcie w zakresie mapowania obszarów mózgu odpowiedzialnych za kontrolowaną halucynację.

W moim laboratorium przyjęliśmy inne podejście. Zamiast przyglądać się bezpośrednio mózgowi, zdecydowaliśmy się symulować wpływ nadaktywnego wnioskowania za pomocą gogli do rzeczywistości wirtualnej opracowanych przez naszego guru od VR Keisukego Suzuki. Nazwaliśmy je żartobliwie „maszyną do halucynacji”.

W czasie czwartkowego lunchu dookólną kamerą nagraliśmy panoramiczny film wideo z zatłoczonego placu na kampusie University of Sussex. Następnie przetworzyliśmy ten film za pomocą algorytmu opartego na programie SI Google’a DeepDream, generując symulowaną halucynację. Polegało to na tym, że algorytm, wykorzystując tzw. sieć neuronową – jednego z koni roboczych SI – „odtwarzał” film od końca. Sieć, której użyliśmy, była nauczona rozpoznawania obiektów w obrazach, więc gdy puszczaliśmy film odwrotnie, pokazywała, co „myśli”, że jest na obrazie i się na nim pojawi. Jej przewidywania przeważały nad sygnałami zmysłowymi, dając priorytet predykcji. Sieć była dobra w rozpoznawaniu ras psów, tak więc wideo zostało w szczególny sposób nasycone obecnością czworonogów. Wiele osób, które obejrzały przetworzone nagrania za pomocą zestawu do wirtualnej rzeczywistości, komentowało, że przypominały nie tyle halucynacje w psychozie, ile dziwną psychodeliczną podróż.

Przez implementowanie maszyny halucynacyjnej na nieco odmienne sposoby mogliśmy generować różne rodzaje świadomego doświadczenia. Na przykład uruchamiając sieć neuronową od tyłu z jednej z jej środkowych warstw, a nie z warstwy wyjściowej, otrzymywaliśmy halucynacje fragmentów, a nie całych obiektów. W przyszłości metoda ta pomoże nam dopasować specyficzne cechy architektury komputerowej predyktywnej percepcji do specyficznych aspektów właściwych doświadczaniu halucynacji. A dzięki lepszemu rozumieniu halucynacji będziemy lepiej rozumieć także zwykłe doświadczenie, ponieważ predykcyjna percepcja leży u podstaw wszystkich naszych percepcyjnych doznań.

Dwutonowy obraz wygląda jak chaotyczne kleksy, zanim nie zobaczy się pełnej ilustracji.Richard Armstrong/Getty ImagesDwutonowy obraz wygląda jak chaotyczne kleksy, zanim nie zobaczy się pełnej ilustracji.

Postrzeganie rzeczywistości

Chociaż efekty, które daje maszyna do halucynacji, są niewątpliwie sugestywne, ludzie, którzy ich doświadczają, są w pełni świadomi, że to, co widzą, nie jest rzeczywiste. Tak naprawdę bowiem, mimo szybkich postępów w dziedzinie technik rzeczywistości wirtualnej i grafice komputerowej, obecnie żaden oferowany zestaw do VR nie daje tak przekonujących wrażeń, by można je było pomylić z rzeczywistością. To wyzwanie podjęliśmy, projektując w Sussex nowy zestaw „zastępczej rzeczywistości” – ten, nad którym pracowaliśmy, kiedy papież Franciszek prowadził rekolekcje z Salvą Kiirem i Riekoem Macharem. Naszym celem było stworzenie systemu, w którym badani odbieraliby otoczenie jako prawdziwe – i wierzyli, że takie jest – choć w istocie nie było.

Idea była prosta. Ponownie nagraliśmy panoramiczny filmik, ale tym razem przedstawiał on wnętrze naszego laboratorium, a nie scenę z kampusu. Osoby przychodzące do laboratorium prosiliśmy, aby usiadły na stołku pośrodku pokoju i nałożyły gogle do VR, które na froncie miały zainstalowaną kamerę. Zachęcaliśmy badanych, by rozglądali się po pokoju, używając kamery. W pewnej chwili, bez uprzedzenia, przełączaliśmy źródło sygnału, tak aby gogle nie wyświetlały rzeczywistego obrazu, ale nagrane wcześniej panoramiczne wideo. Większość osób odniosła wrażenie, że to, co obserwuje, jest prawdziwe, mimo że widziała wcześniej zrobione nagranie. (W praktyce przeprowadzenie tego eksperymentu było bardzo trudne – wymagało starannego balansu bieli i doskonałej synchronizacji, tak aby badani nie zauważyli żadnej gwałtownej zmiany, która mogłaby stanowić dla nich wskazówkę).

Uważam, że ten rezultat jest fascynujący – pokazuje, że jest możliwe, aby ludzie odebrali nierealne otoczenie jako całkowicie prawdziwe. Już tylko ta prezentacja otwiera nowe możliwości dla badań nad wirtualną rzeczywistością – możemy testować granice tego, czego ludzie doświadczają i w co wierzą, że jest realne. To także pozwala nam analizować, jak odbieranie rzeczy jako prawdziwych wpływa na inne aspekty naszej percepcji. Obecnie prowadzimy eksperyment sprawdzający, czy ludzie częściej odkrywają niespodziewane zmiany w pokoju, kiedy wierzą, że to, czego doświadczają, jest prawdą. Jeśli okaże się, że tak (badanie jest w trakcie), odkrycie to będzie zgodne z koncepcją, że percepcja rzeczy jako sama w sobie realna działa jako wysokiego poziomu przewidywanie, które może znacząco kształtować naszą percepcję, mając wpływ na to, co postrzegamy.

Realność realności

Idea, że świat naszego doświadczenia może nie być rzeczywisty, na stałe zadomowiła się w filozofii i fantastyce naukowej, ale bywa też tematem dyskusji przy piwie. Neo w Matriksie wybiera czerwoną pigułkę, a Morfeusz pokazuje mu, że to, o czym Neo sądzi, że jest rzeczywistością, jest tylko symulacją, podczas gdy prawdziwy Neo leży bezbronny na farmie ludzkich ciał, a jego mózg służy za źródło energii elektrycznej dla dystopijnej sztucznej inteligencji.

Filozof Nick Bostrom z University of Oxford powiedział, opierając się głównie na statystyce, że najprawdopodobniej żyjemy w komputerowej symulacji stworzonej w erze posthuman. Nie zgadzam się z tą koncepcją, ponieważ wynikałoby z niej, że świadomość można symulować, a nie sądzę, by tak było – tak czy inaczej jednak pomysł ten daje do myślenia.

Ale chociaż takie smakowite metafizyczne dylematy przyjemnie się rozważa, raczej nie sposób ich rozwiązać. To, czym zajmujemy w tym artykule, jest więc raczej relacją pomiędzy pozorem a rzeczywistością w naszej świadomej percepcji, gdzie częścią tego pozoru jest złudzenie, że pozorem on nie jest.

Główna idea jest taka, że percepcja jest procesem aktywnej interpretacji nastawionym na adaptatywną interakcję z uniwersum naszego ciała, a nie na adaptatywne odzwierciedlanie świata w umyśle. Zawartość naszych percepcyjnych światów jest kontrolowaną halucynacją, rodzącymi się w mózgu hipotezami odnośnie do ostatecznie nieznanych przyczyn sygnałów. Ale większość z nas przez gros czasu odbiera te kontrolowane halucynacje jako rzeczywistość. Jak zasugerował mi kanadyjski rapper i popularyzator nauki Baba Brinkman, odbieramy je jako rzeczywistość wtedy, kiedy nie budzą wątpliwości.

Ale nie zawsze się z nimi godzimy i nie zawsze doświadczamy rzeczy jako realnych. Ludzie z dysocjacyjnymi schorzeniami psychicznymi, takimi jak zespół derealizacji lub depersonalizacji, twierdzą, że ich percepcyjnym światom, a nawet ich własnemu ja, brakuje realności. Niektóre typy halucynacji, m.in. różne psychodeliczne halucynacje, łączą w sobie aspekt nierzeczywistości z percepcyjną żywością, tak jak w przypadku świadomego śnienia (lucid dream). Synestetycy stale doświadczają dodatkowych zmysłowych wrażeń (takich jak kolor, podczas patrzenia na czarne litery), które odbierają jako nierzeczywiste. Nawet przy normalnej percepcji, gdy spojrzysz bezpośrednio na mocne źródło światła i doświadczysz „powidoku”, odbierzesz go jako ułudę. Jest wiele przypadków, w których nie traktujemy naszej percepcji jako w pełni realnej.

Według mnie oznacza to, że atrybut realności, który towarzyszy większości naszej percepcji, nie powinien być traktowany jako coś oczywistego. To jest kolejny sposób, w jaki nasz mózg polega na bayesowskim wstępnym oczekiwaniu (a priori), co do zmysłowych przyczyn percepcji. Ktoś może więc zapytać, czemu to służy. Prawdopodobnie temu, że percepcyjna hipoteza, która odpowiada rzeczywistości, z reguły lepiej pasuje do swojego przeznaczenia – czyli jest lepszą wskazówką postępowania – od takiej, która tej cechy nie ma. Będziemy zachowywać się stosowniej w stosunku do filiżanki kawy, nadjeżdżającego autobusu czy stanu psychicznego naszego partnera, jeśli będziemy uważać, że to, jak je odbieramy, jest realne.

Zmiana percepcji: Zobaczenie tego zdjęcia zmienia odbiór poprzedniej ilustracji.Richard Armstrong/Getty ImagesZmiana percepcji: Zobaczenie tego zdjęcia zmienia odbiór poprzedniej ilustracji.

Ale to jest kompromis. Jak widać na przykładzie iluzji z sukienką, kiedy doświadczamy rzeczy jako realnych, w mniejszym stopniu jesteśmy skłonni uznać, że nasze światy percepcyjne mogą się różnić od światów innych ludzi. (Przeważającym wyjaśnieniem odmiennej percepcji kolorów sukienki jest to, że ludzie-skowronki, aktywni głównie za dnia, widzą złoto i biel, natomiast ludzie-sowy, eksponowani bardziej na światło sztuczne – niebieski i czarny.) A nawet jeśli te różnice z początku są małe, mogą się zwiększyć, w miarę jak będziemy gromadzić odmienne informacje, wybierając dane zmysłowe, które lepiej odpowiadają modelom świata wyłaniającym się w naszym mózgu, i następnie uaktualniać nasze modele percepcyjne na podstawie tych tendencyjnych danych. Wszyscy znamy ten proces z tzw. kamer pogłosowych mediów społecznościowych i gazet, które wybieramy do czytania. Postuluję, że te same zasady dotyczą procesów na głębszych poziomach, pod warstwą naszych społeczno-politycznych przekonań, zachodzących właśnie w warstwie naszych zmysłowych rzeczywistości.

Mogą się nawet odnosić do naszej percepcji nas samych – doświadczenia bycia sobą – ponieważ doświadczenie to jest samo w sobie percepcją.

Dlatego wyjaśnienie konstruktywnych, twórczych mechanizmów percepcji ma niespodziewane społeczne implikacje. Być może, kiedy uzmysłowimy sobie odmienność doświadczanych rzeczywistości przez miliardy mózgów na Ziemi, znajdziemy nową platformę porozumienia, na której uda się zbudować lepszą przyszłość – i będzie to dotyczyć tak stron wojny domowej czy zwolenników różnych partii politycznych, jak i dwóch osób mieszkających pod jednym dachem i mających zdecydować, która z nich ma pozmywać naczynia.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej

  • Shift toward Prior Knowledge Confers a Perceptual Advantage in Early Psychosis and Psychosis-Prone Healthy Individuals. Christoph Teufel i in., Proceedings of the National Academy of Sciences USA, tom 112, nr 43, s. 13 401–13 406; 27 października 2015.
  • A Deep-Dream Virtual Reality Platform for Studying Altered Perceptual Phenomenology. Keisuke Suzuki i in., Scientific Reports, tom 7, artykuł nr 15 982; 22 listopada 2017.
  • Being a Beast Machine: The Somatic Basis of Selfhood. Anil K. Seth i Manos Tsakiris, Trends in Cognitive Sciences, tom 22, nr 11, s. 969–981; 1 listopada 2018.
Świat Nauki 4.2021 (300356) z dnia 01.04.2021; Neuronauki; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Nasze wewnętrzne światy"
Reklama