Obroże na lodzie
Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:
W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.
To, że naukowiec założy niedźwiedziowi polarnemu obrożę na szyję, nie oznacza jeszcze, że wielki drapieżnik zechce ją nosić. W rzeczywistości obroża jest dość luźna, więc kiedy zwierzę dojdzie do wniosku, że mu ona przeszkadza, może ją sobie zdjąć. Naukowcy znaleźli jednak sposób na wykorzystanie sygnałów pochodzących z porzuconych obroży z nadajnikami GPS.
„Te pozostawione przez niedźwiedzie nadajniki uważano do tej pory za stracone dla nauki” – mówi Natasha Klappstein, badaczka niedźwiedzi polarnych z University of Alberta. Ona i jej współpracownicy (w tym naukowcy z University of British Columbia oraz kanadyjskiego Ministerstwa Środowiska i Zmian Klimatycznych) postanowili sięgnąć po dane wysyłane przez obroże, aby dzięki nimi śledzić wędrówkę lodu w Zatoce Hudsona.
W pracy opublikowanej w czerwcu (2020) w „Cryosphere” naukowcy opisali wyniki swoich badań, w których wykorzystali sygnał z 20 nadajników, aktywnych w latach 2005–2015, ale zamiast o wędrówce niedźwiedzi, informowały o ruchach lodu. Pozyskane w ten sposób dane okazały się unikalne w przypadku Zatoki Hudsona, gdzie aparatury pomiarowej jest niewiele, a satelity nie potrafią dostrzec z orbity, dokąd kierują się mniejsze kry lodowe. Zespół porównał dane pochodzące z obroży z wynikami modelowania dryfującego lodu morskiego – takie analizy przeprowadza ośrodek U.S. National Snow and Ice Data Center (NSIDC). Rzeczywiste pomiary pokazały, że model NSIDC niedoszacowuje zarówno prędkości wędrówki lodu krążącego w Zatoce Hudsona, jak i rozmiarów tego dryfu. W okresie kilku miesięcy różnica pomiędzy modelowaną a rzeczywistą pozycją kry lodowej może urosnąć do kilkuset kilometrów – twierdzą naukowcy.
Wynika z tego, że niedźwiedzie poruszające się w stronę przeciwną do kierunku dryfu lodu, muszą się wysilić znacznie bardziej, niż zakładano. „Ponieważ nie doszacowujemy prędkości płynięcia lodu, tym samym nie doszacowujemy też wysiłku energetycznego wędrujących niedźwiedzi polarnych” – zauważa Ron Togunov z University of British Columbia, główny autor badań.
Sygnały z porzuconych obroży dostarczają też wielu szczegółowych informacji o ruchach lodu. Ponieważ tempo jego topnienia będzie rosło, będzie on docierał coraz dalej na północ, do centralnej części Arktyki, mówi Andy Mahoney, geofizyk z University of Alaska, który nie jest współautorem badań. „Ponieważ model NSIDC może zaniżać prędkość dryfu kier, przyda się każdy dobry pomysł na to, jak wypełnić luki w wiedzy rzeczywistymi danymi” – komentuje Mahoney.
„Takie dane mogą też przydać się w jednym jeszcze celu: pomogą w prognozowaniu wędrówki ewentualnych plam ropy naftowej pojawiających się na akwenach z dryfującymi krami lodowymi – mówi Walt Meier, starszy naukowiec z NSIDC, który nie uczestniczył w tych badaniach. – To wartościowy zestaw danych, którym na pewno warto się przyjrzeć bliżej”.
Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.