Reklama
https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0305440325001876?via%3Dihub#fig4 / |
Człowiek

Czym było żelazo, zanim zasłużyło na swoją epokę

Bazalt może pomóc planecie i rolnikom. Byle się nie spieszyć
Środowisko

Bazalt może pomóc planecie i rolnikom. Byle się nie spieszyć

Rozsypywanie pokruszonego kamienia na polach uprawnych to niedrogi sposób na usuwanie CO2 z powietrza i równoczesne zwiększenie plonów. Jednak wiąże się ze znaczną ekspansją górnictwa. [Artykuł także do słuchania]

Na stanowisku Gadachrili w Gruzji archeolodzy odnaleźli jeden z najstarszych znanych warsztatów metalurgicznych Kaukazu. Dokonane tam odkrycia pokazują, że zamiast rewolucji, odbywało się powolne dojrzewanie do nowej ery.

Zespół badaczy z Francji, Gruzji i Niemiec przeanalizował dziesiątki fragmentów żużli, rud i pieców datowanych na przełom epoki brązu i żelaza, czyli ok. 1500–1100 lat p.n.e. W większości przypadków dominował klasyczny zestaw, czyli miedź pozyskiwana z lokalnych siarczkowych rud, wypalana w prostych piecach redukcyjnych. W niektórych próbkach pojawiły się jednak wyraźne ślady żelaza – w tym spieki o zawartości sięgającej 70 proc. tego metalu. Śladów jego obróbki nie było jednak w żadnym z narzędzi czy wyrobów końcowych. Wygląda na to, że nikt jeszcze nie wiedział, jak je okiełznać.

Jak to możliwe, że żelazo pojawiało się tam, gdzie topiono miedź? Wszystko wskazuje na to, że wynikało to z właściwości lokalnych rud – niektóre zawierały jego domieszki. Przy wysokiej temperaturze i atmosferze redukującej tlenki do czystych metali mogło dojść do przypadkowego powstania żelaza metalicznego. Dla metalurgów epoki brązu było to zapewne zaskoczenie. Niekoniecznie zaś rewelacja: ten materiał było zbyt twardy, zbyt trudny do przetopienia, kruchy i kapryśny, by dało się je od razu praktycznie wykorzystać.

Dlatego właśnie tak długo zajęło ludzkości przejście od brązu do żelaza – nie wystarczało mieć ten metal „przypadkiem”. Trzeba było zrozumieć, jak je celowo pozyskiwać, kształtować i hartować. A do tego potrzebna była rewolucja nie tylko technologiczna, ale i mentalna.

Odkrycia z Gadachrili kwestionują dotychczasowy model „nagłego wynalazku” żelaza. Zamiast jednej wielkiej rewolucji, widać powolne, wieloogniskowe dojrzewanie do nowej epoki. Badacze mówią wręcz o „żelazie w cieniu miedzi” – obecnym, ale nierozpoznanym, lekceważonym, zepchniętym na margines warsztatu. To także opowieść o przypadku w historii technologii. Czasem wielki wynalazek nie zaczyna się od wizji, ale od pomyłki – czegoś, co przywiera do ścian pieca, nie daje się wykorzystać i zostaje odrzucone. A setki lat później, ktoś odkrywa, że ten niechciany odpad może zmienić świat.

|/||

Gdzie naprawdę zaczęto produkować żelazo?

Choć sporadyczne wyroby żelazne pojawiają się już w III tys. p.n.e. (np. z meteorytów), świadoma i trwała jego produkcja rozpoczęła się znacznie później. Najstarsze znane ślady celowej redukcji rudy żelaza pochodzą z Anatolii i Lewantu, z terenów dzisiejszej Turcji, Syrii i Izraela, i datowane są na ok. 1200–1100 p.n.e. To tam opanowano technologię wytopu żelaza kowalnego w niskotemperaturowych piecach dymarkowych. Początkowo traktowano je niemal jak metal szlachetny i używano do prestiżowych ozdób lub broni. Dopiero po ok. 1000 r. p.n.e. zaczęło ono wypierać brąz jako surowiec do produkcji narzędzi i uzbrojenia. W rejonie Kaukazu i Iranu ten proces był wolniejszy i bardziej rozproszony. Ośrodki takie jak Gadachrili pokazują, że kontakt z tym metalem mógł mieć charakter przypadkowy i epizodyczny na wiele stuleci przed prawdziwym „żelaznym przełomem”.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama