Reklama
Św. Jan Kapistran i król Kazimierz IV Jagiellończyk. Obraz z XIX w. Św. Jan Kapistran i król Kazimierz IV Jagiellończyk. Obraz z XIX w. Alamy / Indigo
Człowiek

Klątwa Tutanchamona to wymysł dziennikarzy. Śmierć czekała tych, którzy otworzyli sarkofag Kazimierza Jagiellończyka.

Klątwa
Strona główna

Klątwa

Mocne słowo – groźne, tajemnicze. Dlatego też pojawia się w tytułach książek i filmów jako atrakcyjny wabik dla odbiorców. Chętnie słuchamy i czytamy o starożytnych i w ogóle dawnych klątwach, nawet jeśli nie wierzymy w ich tajemną moc. Takie frazeologizmy jak klątwa Tutanchamona są znane nawet tym, co o tym faraonie nic nie wiedzą, a i innych znanych klątw jest w kulturze wiele. I, jak to się mówi, nieobca jest nam myśl, że coś w tym musi być.

W próbce pobranej z kości kolanowej króla odkryto grzyb-pleśń o nazwie Aspergillus flavus. Wytwarza on aflatoksyny, groźne substancje chorobotwórcze, powodujące m.in. różne odmiany raka. [Artykuł także do słuchania]

Gdy 26 listopada 1922 r. brytyjski archeolog Howard Carter po raz pierwszy zajrzał przez otwór do grobowca Tutanchamona w egipskiej Dolinie Królów, nie mógł przewidzieć, że odkrycie to zapoczątkuje jedną z najsłynniejszych legend XX w. Na pytanie sponsora wykopalisk George’a Herberta, lorda Carnarvon, czy coś widzi, odpowiedział zdaniem, które przeszło do historii: „Widzę cudowne rzeczy”. Cztery miesiące później lord nie żył, a światowa prasa natychmiast podchwyciła temat.

Wiedza i Życie 4/2026 (1096) z dnia 01.04.2026; Mikrobiologia; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Klątwa Jagiellończyka"