Reklama
Srebrny Glob w obiektywie Teleskopu Maksutowa. Srebrny Glob w obiektywie Teleskopu Maksutowa. Shutterstock
Kosmos

Raport: Baza z widokiem na Ziemię

Raport: Nowy księżycowy wyścig
Kosmos

Raport: Nowy księżycowy wyścig

Triumfalna misja Artemis II wyznacza nową erę eksploracji Srebrnego Globu. Oto jak przebiegała i jaki będzie ciąg dalszy. [Artykuł także do słuchania]

Powrót na Księżyc przestał być misją wyłącznie prestiżową. W planach NASA, ESA, Chin, Rosji i firm prywatnych nasz satelita staje się poligonem technologii mających umożliwić długotrwałe życie poza Ziemią. [Artykuł także do czytania]

10 kwietnia 2026 r. kapsuła Orion „Integrity” zakończyła dziesięciodniowy lot. Czworo astronautów misji Artemis II wróciło z pierwszej załogowej wyprawy poza orbitę okołoziemską od czasów Apollo 17. Kilkanaście dni wcześniej NASA ogłosiła coś, czego od dekad nikt nie miał odwagi obiecać: plan budowy stałej bazy na południowym biegunie Księżyca. Powrót na Księżyc przestał być symbolem. Stał się realnym planem, aczkolwiek obarczonym ryzykiem inżynieryjnym, medycznym i geopolitycznym. Dziś nie wracamy na Srebrny Glob tylko na chwilę. My się tam wprowadzamy.

Nowy początek

Załogowe lądowania programu Apollo trwały niewiele ponad 3 lata. Pomiędzy lipcem 1969 a grudniem 1972 r. dwunastu Amerykanów stanęło na Księżycu. Nie zostawili tam jednak infrastruktury umożliwiającej stałą obecność ludzi, lecz tylko instrumenty naukowe, pracujące samodzielnie jeszcze przez kilka lat. Od tamtego czasu powrót człowieka na Księżyc był jednym z tych projektów, które regularnie pojawiały się w przemówieniach polityków, prezentacjach agencji kosmicznych i futurystycznych wizjach. Niestety, równie regularnie przegrywały z budżetem, zmianą administracji albo prostym pytaniem: po co właściwie tam wracać? Przecież flaga została już wbita, próbki skał przywiezione, a zdjęcia obiegły świat.

Załogowy statek kosmiczny Orion.ShutterstockZałogowy statek kosmiczny Orion.

Wizualizacja misji LCROSS. Celowe uderzenie w okolice księżycowego bieguna pomogło potwierdzić obecność wody w materiale wyrzuconym z krateru.NASAWizualizacja misji LCROSS. Celowe uderzenie w okolice księżycowego bieguna pomogło potwierdzić obecność wody w materiale wyrzuconym z krateru.

Dziś argumenty brzmią inaczej. Księżyc ma stać się poligonem, gdzie będzie można sprawdzić, czy człowiek potrafi żyć, pracować, budować, naprawiać sprzęt i prowadzić badania poza Ziemią dłużej niż przez kilka dni. NASA opisuje program Artemis jako drogę do powrotu ludzi na Księżyc oraz przygotowanie do misji marsjańskich i stałej obecności człowieka w kosmosie. Każda kolejna misja, od testowych lotów bezzałogowych po budowę stacji, musi stanowić trwały element systemu, który docelowo pozwoli na wielokrotną rotację załóg i wykorzystanie lokalnych zasobów. W aktualnych materiałach NASA dotyczących Artemis mowa jest nie tylko o rakiecie SLS i statku Orion, ale o lądownikach komercyjnych, skafandrach nowej generacji, łazikach, dostawach ładunków, systemach powierzchniowych, a także o gospodarce księżycowej. Apollo był programem niemal całkowicie państwowym, podporządkowanym jednemu spektakularnemu celowi. Artemis od początku ma być systemem wielu elementów, budowanym przez agencję, firmy prywatne i partnerów międzynarodowych.

Nowe kosmiczne wojny

Po raz pierwszy od pół wieku Księżyc znów jest celem geostrategicznym, z tą różnicą, że na biegun południowy zmierzają dwa konkurencyjne, dobrze sfinansowane konsorcja jednocześnie. 9 marca 2021 r., gdy świat patrzył na pandemię i Marsa, Roskosmos i CNSA podpisały memorandum o porozumieniu w sprawie wspólnej budowy Międzynarodowej Księżycowej Stacji Badawczej (ILRS). Roadmap, ogłoszony 3 mies. później na konferencji GLEX 2021 w Petersburgu, dzielił przedsięwzięcie na trzy etapy: rekonesans (lata 2021–2025), budowę (2026–2035) i fazę użytkowania (od 2036 r.). Harmonogram ILRS jest rozpisany inaczej niż Artemis: mniej przypomina serię załogowych demonstracji, a bardziej długofalowy program budowy infrastruktury robotycznej i badawczej.

Liczby układają się asymetrycznie. Według publicznych danych Secure World Foundation na dzień 5 maja 2026 r. Porozumienia Artemis (Artemis Accords) podpisało 67 państw. Po stronie ILRS znalazło się 13 sygnatariuszy: oprócz Chin i Rosji Pakistan, Wenezuela, Republika Południowej Afryki, Białoruś, Azerbejdżan, Egipt, Nikaragua, Serbia, Tajlandia, Kazachstan i Senegal. To inny klucz doboru niż transatlantyckie sojusze NASA. Pekin tworzy na Księżycu coalition of the willing wśród państw, które w innych dziedzinach nie zawsze mają dostęp do zachodnich technologii.

Chińska ścieżka ma własne twarde daty. Misja Chang’e-7, planowana na 2026 r., ma zbadać zasoby południowego bieguna; Chang’e-8 ok. 2028 r. przetestuje wykorzystanie miejscowych zasobów – to elementy „modelu podstawowego” ILRS. Równolegle Chińska Agencja Załogowych Lotów Kosmicznych (CMSA) konsekwentnie buduje załogowy program księżycowy: rakieta nośna Długi Marsz 10, statek załogowy Mengzhou, lądownik Lanyue, skafander Wangyu i łazik Tansuo. 6 sierpnia 2025 r. Lanyue z powodzeniem zaliczył kompleksowy test lądowania i startu w ośrodku w prowincji Hebei. Cel oficjalny: dwóch astronautów na Księżycu do 2030 r.

To data, której nie sposób ignorować po amerykańskiej stronie. Jared Isaacman, administrator NASA, w najnowszych wystąpieniach przedstawiał program Artemis także w kategoriach strategicznej rywalizacji z Chinami. W takim ujęciu powrót na Księżyc nie jest wyłącznie projektem naukowym, lecz elementem walki o przywództwo w przestrzeni kosmicznej. I tu kryje się różnica wobec wyścigu sprzed 60 lat. Apollo i radziecki program N1 rywalizowały o jedno: kto pierwszy postawi nogę. Tym razem stawką nie jest moment lądowania, lecz to, czyj sztandar zawiśnie nad pierwszą stałą infrastrukturą.

Łazik VIPER, zaprojektowany do badania lotnych związków i poszukiwania śladów lodu wodnego w rejonach polarnych Księżyca.AstroboticŁazik VIPER, zaprojektowany do badania lotnych związków i poszukiwania śladów lodu wodnego w rejonach polarnych Księżyca.

Łazik VIPER, zaprojektowany do badania lotnych związków i poszukiwania śladów lodu wodnego w rejonach polarnych Księżyca.NASA, Helen Arase VargasŁazik VIPER, zaprojektowany do badania lotnych związków i poszukiwania śladów lodu wodnego w rejonach polarnych Księżyca.

Plan NASA

Według planu przedstawionego przez NASA w marcu 2026 r. budowa infrastruktury księżycowej w ciągu 7 lat pochłonie ok. 20 mld dol. Nie jest to całkowity koszt programu Artemis, lecz budżet związany z rozwojem księżycowej bazy i jej zaplecza. Kwota duża, choć nie astronomiczna (cały Apollo, przeliczony na dzisiejsze pieniądze, kosztował ponad 20 razy więcej). Różnica polega na tym, że tym razem znaczna część infrastruktury powstanie dzięki firmom prywatnym w modelu, w którym agencja kupuje usługi, a nie projektuje od podstaw każdą śrubkę. Pierwsza z trzech faz nosi roboczą nazwę „Build, Test, and Learn”. Już trwa. Plan zakłada zwiększenie kadencji robotycznych dostaw na Księżyc w tempie, jakiego agencja nigdy wcześniej nie próbowała: 30 automatycznych lądowników w latach 2027–2029, po 10 rocznie. Mają one rozwijać podstawową infrastrukturę: sieć komunikacyjną o przepustowości co najmniej 500 megabitów na sekundę między Księżycem a Ziemią, jednostki grzewcze radioizotopowe na 14-dniową księżycową noc oraz prototypy łazików.

Załogowe lądowanie programu Artemis IV zaplanowano na początek 2028 r. Funkcja misji Artemis III, pierwotnie pomyślana jako lądowanie, w lutym 2026 r. stała się testem na orbicie ziemskiej. Kolejny etap ruszy w 2029 r. Zakłada budowę pierwszych hermetycznych habitatów. Załogowe lądowania mają się od tego momentu odbywać co pół roku. Po raz pierwszy w historii nominalny harmonogram zakłada częstszą obecność człowieka na Księżycu w jednym roku niż w trakcie wszystkich misji Apollo razem wziętych. Ok. 2032 r. ruszy ostatnia faza projektu, zaplanowana na lata 30. To wtedy na Księżyc trafią wielkie moduły mieszkalne: włoskie Multi-purpose Habitats, budowane przez ASI, czy łazik narzędziowy Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej (CSA). Według wyliczeń NASA jedna 28-dniowa rotacja czteroosobowej załogi wymaga ok. 8 t sprzętu i zapasów.

Topografia południowego bieguna Księżyca pokazuje, dlaczego to jeden z najtrudniejszych i najważniejszych celów eksploracji. W cieniu kraterów mogą kryć się zasoby lodu wodnego.SPL/IndigoTopografia południowego bieguna Księżyca pokazuje, dlaczego to jeden z najtrudniejszych i najważniejszych celów eksploracji. W cieniu kraterów mogą kryć się zasoby lodu wodnego.

Koncepcja Space Reactor-1 Freedom. NASA uznaje energię jądrową za jedno z możliwych źródeł stałego zasilania przyszłych misji księżycowych i marsjańskich.NASAKoncepcja Space Reactor-1 Freedom. NASA uznaje energię jądrową za jedno z możliwych źródeł stałego zasilania przyszłych misji księżycowych i marsjańskich.

Jeśli chodzi o lokalizację przyszłej bazy księżycowej, to w październiku 2024 r. NASA podała kilka takich obszarów: szczyt w pobliżu krateru Cabeus B, potężny krater uderzeniowy Haworth, Masyw Malaperta, płaskowyż Mons Mouton, Nobile Rim 1 (w sąsiedztwie krateru Nobile), Nobile Rim 2, de Gerlache Rim 2 i Slater Plain. Każdy z nich ma wiele możliwych miejsc lądowania, które zostaną przeanalizowane. To nie przypadek, że wszystkie leżą blisko bieguna południowego. Księżycowe bieguny są zupełnie innym światem niż równikowe i podzwrotnikowe okolice, w których lądowały misje Apollo. Tamte wyprawy wybierały miejsca przede wszystkim pod kątem bezpieczeństwa lądowania, celów geologicznych i możliwości technicznych epoki. Dziś planowanie wygląda inaczej. Jeśli człowiek ma wrócić na Księżyc nie na kilka dni, lecz z myślą o dłuższej obecności, trzeba szukać nie tylko płaskiego terenu, bezpiecznego do lądowania. Potrzebne są światło, łączność, dostęp do ciekawych formacji geologicznych, a przede wszystkim bliskość lodu wodnego.

NASA pisze wprost, że przyszłe misje Artemis na południowy biegun mogą korzystać z baz postawionych w silnie oświetlonych rejonach, by mieć dostęp do energii słonecznej, a jednocześnie organizować wyprawy do chłodnych, zacienionych obszarów. Bez względu na lokalizację baz przyszli astronauci staną przed nie lada wyzwaniem: przetrwać w środowisku, do którego człowiek nie jest w żaden sposób przystosowany.

Koncepcja ciśnieniowego łazika JAXA i Toyoty – mobilnego habitatu, który umożliwi astronautom pracę dalej od bazy i wydłuży ich pobyt w terenie.JAXA/ToyotaKoncepcja ciśnieniowego łazika JAXA i Toyoty – mobilnego habitatu, który umożliwi astronautom pracę dalej od bazy i wydłuży ich pobyt w terenie.

Lądownik programu Artemis: Starship HLS  – system rozwijany do transportu astronautów z orbity księżycowej na powierzchnię Księżyca.Patricia MooreLądownik programu Artemis: Starship HLS – system rozwijany do transportu astronautów z orbity księżycowej na powierzchnię Księżyca.

Kosmiczne pułapki

Misja Apollo 17 wystartowała w grudniu 1972 r., a Harrison Schmitt, jedyny zawodowy geolog wśród astronautów programu, wrócił z Księżyca z dolegliwością, której nie znalazłby w żadnym podręczniku medycyny lotniczo-kosmicznej. Po pierwszym wejściu do lądownika, gdy strząsany ze skafandra pył rozszedł się w powietrzu, oczy zaczęły mu łzawić, gardło drapać, a Schmitt – półżartem, półserio – nazwał to księżycowym katarem siennym (lunar hay fever). Symptomy minęły po kilku godzinach. Ale dziś, pół wieku później, planiści NASA traktują tę krótką relację astronauty jako pierwszy w historii medyczny raport z kontaktu człowieka z najbardziej kłopotliwym materiałem w Układzie Słonecznym. Pył księżycowy jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń technicznych i zdrowotnych, które baza będzie musiała stale ograniczać.

W 2013 r. zespół Chiu-Winga Lama opublikował badanie, w którym szczury przez 4 tyg. wdychały regolit (regolit to warstwa pokruszonych skał, pyłu i drobin na powierzchni Księżyca, powstałych przez miliony lat uderzeń mikrometeoroidów). Skutki oceniano m.in. po 1 dniu, 1 tyg., 4 i 13 tyg. od zakończenia ekspozycji. Wyniki wskazywały na zależne od dawki objawy uszkodzenia i zapalenia płuc. Co ciekawe, świeżo skruszone próbki okazały się bardziej toksyczne niż „stare”. Większe cząsteczki zatrzymują się w górnych drogach oddechowych, mniejsze i ostre jak mikroskopijne odłamki szkła są zdolne dotrzeć do oskrzelików i pęcherzyków płucnych. Nie znamy długoterminowych skutków przewlekłej ekspozycji. Co gorsza, pył przylega do wszystkiego: tkanin, uszczelek, układów elektronicznych. Walka z nim będzie nie lada wyzwaniem.

Wizja księżycowej logistyki NASA. Zanim powstanie baza, trzeba nauczyć się, jak regularnie dostarczać sprzęt na powierzchnię Księżyca.NASAWizja księżycowej logistyki NASA. Zanim powstanie baza, trzeba nauczyć się, jak regularnie dostarczać sprzęt na powierzchnię Księżyca.

Lądownik Blue Moon MK2.NASALądownik Blue Moon MK2.

Kolejnym problemem jest ekspozycja na promieniowanie kosmiczne. Do 3 stycznia 2019 r., czyli do momentu lądowania chińskiej sondy Chang’e-4 w kraterze Von Kármán po niewidocznej stronie Księżyca, nikt nie zmierzył w czasie rzeczywistym dawki promieniowania na powierzchni Srebrnego Globu. Astronauci Apollo nosili dozymetry, ale te rejestrowały tylko sumę ekspozycji podczas całej wyprawy: Ziemia, lot, Księżyc, powrót – bez różnicy. Dopiero przyrząd Lunar Lander Neutrons and Dosimetry, zbudowany w Niemczech, dał odpowiedź. Wyniki opublikowane w 2020 r. przez Roberta F. Wimmera-Schweingrubera i jego zespół brzmią konkretnie: średnia dawka to ok. 1369 mikrosiwertów na dobę. To 2,6 razy więcej niż średnia na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i niemal 200 razy więcej niż na powierzchni Ziemi.

Na powierzchni Księżyca najprostszą i najbardziej oczywistą osłoną może okazać się sam Księżyc. ESA opracowała koncepcję nadmuchiwanych habitatów, które po rozłożeniu zostałyby przysypane 4–5 m regolitu, aby osłaniać załogę przed promieniowaniem i mikrometeoroidami. To jedna z najbardziej intuicyjnych wizji księżycowej architektury: lekka konstrukcja przywieziona z Ziemi, a wokół niej lokalny materiał, zastępujący ciężkie osłony transportowane rakietą.

Wizja systemu przetwarzania regolitu pokazuje, że księżycowy pył może być surowcem do budowy przyszłej infrastruktury.NASAWizja systemu przetwarzania regolitu pokazuje, że księżycowy pył może być surowcem do budowy przyszłej infrastruktury.

Ostatnie wyzwanie to temperatura środowiska. Ponieważ Księżyc wykazuje słabą rotację wokół własnej osi, doba trwa tam ok. 30 dni ziemskich. Doba rządzi cyklem temperatur: 14 dni ziemskich słońca i 14 dni mroku. Ze względu na brak atmosfery powierzchnia naszego satelity rozgrzewa się w dzień do ok. 127°C i wychładza w nocy do ok. –173°C, a w stale zacienionych kraterach przy biegunie południowym temperatury spadają poniżej –230°C. Ponieważ z kraterów NASA i jej partnerzy zamierzają wydobywać lód wodny, inżynierowie projektują systemy zdolne do pracy w rozmaitym zakresie temperatur. Brak atmosfery oznacza też brak ochrony przed mikrometeorytami, które uderzają w powierzchnię z prędkościami rzędu kilkudziesięciu kilometrów na sekundę. Pojedyncze ziarno rozmiaru milimetra ma tu energię kinetyczną pocisku. To dlatego projektowanie każdego habitatu zaczyna się dziś nie od wnętrza, tylko od osłony.

Życie w puszce

Najtrudniejszym elementem bazy księżycowej nie będzie reaktor, lądownik ani moduł mieszkalny. Będzie nim człowiek. Maszynę można wyłączyć, zakonserwować, osłonić grubszą warstwą regolitu. Człowiek musi oddychać, spać, jeść, podejmować decyzje, radzić sobie ze stresem, jak najrzadziej chorować i nie popełniać błędów w miejscu, w którym nawet drobna awaria może stać się kryzysem.

NASA w programie Human Research sprowadza ryzyka lotów załogowych do 5 wielkich kategorii: promieniowania kosmicznego, izolacji i zamknięcia, odległości od Ziemi, zmienionej grawitacji oraz wrogiego zamkniętego środowiska. To brzmi jak lista techniczna, ale w praktyce opisuje codzienne życie przyszłej załogi: ciało wystawione na warunki panujące w kosmosie, psychikę osoby uwięzionej w małej grupie, medycynę bez szpitala i habitat, który musi być jednocześnie domem, laboratorium i systemem podtrzymywania życia.

Księżycowa baza nie będzie mieszkaniem z widokiem na Ziemię, lecz raczej puszką, którą trzeba utrzymać w stanie sztucznej równowagi. Temperatura, ciśnienie, skład powietrza, wilgotność, oświetlenie, hałas, mikroorganizmy, odpady, zapachy, sen, praca i odpoczynek. Wszystko trzeba kontrolować. NASA opisuje wrogie i zamknięte środowisko statku lub habitatu jako ekosystem, gdzie bezpieczeństwo zależy m.in. od utrzymania właściwej temperatury, ciśnienia, światła, od ograniczenia hałasu, monitorowania mikrobiomu i śledzenia reakcji układu odpornościowego. Na Ziemi „wyjść na świeże powietrze” znaczy po prostu otworzyć drzwi. Na Księżycu wiąże się to z przygotowaniem skafandra, kontrolą szczelności, procedurą otwarcia śluzy, pracą w pyle, promieniowaniem i częściową grawitacją. Po powrocie problem się nie kończy, bo wraz z astronautą do środka może wedrzeć się regolit. Podczas misji Apollo pył księżycowy przylegał do skafandrów i trafiał do kabiny.

Drugim przeciwnikiem jest brak grawitacji w znanej nam postaci. Na orbicie okołoziemskiej astronauci żyją w mikrograwitacji, a na Księżycu będą doświadczać ok. ą/6 ziemskiego przyciągania. To więcej niż na stacji kosmicznej, ale nadal znacznie mniej niż na Ziemi. Problem polega na tym, że nie wiemy jeszcze wystarczająco dużo o długotrwałym życiu w częściowej grawitacji. Mamy natomiast bardzo dużo danych o tym, jak ciało reaguje, gdy nie musi stale walczyć z ciężarem własnym. NASA podaje, że w warunkach mikrograwitacji kości nieobciążane jak na Ziemi, m.in. kręgosłup i biodra, tracą przeciętnie 1–1,5% gęstości miesięcznie podczas misji trwających 4–6 mies. Bez przeciwdziałania może to zwiększać podatność na złamania i przedwczesną osteoporozę. Mięśnie również słabną, bo zwykłe poruszanie się nie wymaga od nich tej samej pracy co na Ziemi. Dlatego ćwiczenia, dieta i ewentualne interwencje medyczne nie będą dodatkiem do księżycowego życia, lecz częścią systemu bezpieczeństwa.

Najbardziej jednak niepokojące jest to, że ciało nie psuje się w jeden prosty sposób. Lot kosmiczny oddziałuje na układ krążenia, kości, mięśnie, wzrok, metabolizm, odporność, mikrobiom, sen i zachowanie. NASA Twins Study, w którym porównywano astronautę Scotta Kelly’ego po prawie rocznym pobycie na ISS z jego bratem bliźniakiem Markiem Kellym, pokazał jednocześnie odporność i podatność ludzkiego organizmu. NASA informowała, że wiele zmian u Scotta wróciło do poziomu sprzed lotu, m.in. część reakcji odpornościowych, zmian epigenetycznych, mikrobiom jelitowy, masa ciała i metabolity. Niektóre wskaźniki, w tym związane ze stanem zapalnym i odpowiedzią immunologiczną, pozostawały jednak zmienione także po powrocie.

Ciało astronauty staje się więc polem pomiarowym. Przyszła baza księżycowa będzie musiała nieustannie zbierać dane: tętno, sen, aktywność, ekspozycję na promieniowanie, stan mięśni i kości, parametry układu odpornościowego, poziom stresu, objawy infekcji, zmiany wzroku. A nawet jeśli ciało działa, pozostaje psychika. Mała grupa ludzi, ograniczona przestrzeń, monotonny rytm, zależność od procedur, brak prywatności, ogromna odpowiedzialność i świadomość, że pomoc jest daleko. To nie są warunki neutralne. Dlatego psychologiczny aspekt będzie równie ważny jak projektowanie konstrukcji bazy. Chodzi o światło, rytm dnia, przestrzeń do odpoczynku, możliwość kontaktu z rodziną, sensowny podział obowiązków, procedury rozwiązywania konfliktów i kulturę komunikacji. Nie wystarczy wybrać ludzi odpornych psychicznie. Trzeba stworzyć środowisko, które nie będzie tej odporności codziennie testować.

Apollo 17, grudzień 1972 r. Harrison Schmitt pobiera próbki w dolinie Taurus-Littrow.NASA/Eugene CernanApollo 17, grudzień 1972 r. Harrison Schmitt pobiera próbki w dolinie Taurus-Littrow.

Apollo 16, kwiecień 1972 r. Zestaw eksperymentów ALSEP na powierzchni Księżyca. Wczesny przykład tego, jak lądowanie tworzy warunki do powstania stałego stanowiska badawczego.NASAApollo 16, kwiecień 1972 r. Zestaw eksperymentów ALSEP na powierzchni Księżyca. Wczesny przykład tego, jak lądowanie tworzy warunki do powstania stałego stanowiska badawczego.

Jak zbudować bazę?

Filozofia, której NASA i ESA nadały skrót ISRU (in-situ resource utilization), sprowadza się do prostego założenia: wszystko, co da się wyprodukować na miejscu, nie będzie dostarczane z Ziemi. A każdy niezabrany kilogram oszczędza paliwo, koszt i ryzyko. W 2013 r. Europejska Agencja Kosmiczna we współpracy z biurem architektonicznym Foster + Partners zaprezentowała koncepcję habitatu, w którym na Księżyc przybywa jedynie cylindryczny moduł i nadmuchiwana kopuła. Resztę – ochronną skorupę o grubości ok. 1 m – drukuje na miejscu robot, używając miejscowego regolitu zmieszanego z niewielką ilością spoiwa. Aby udowodnić, że pomysł jest do zrealizowania, zespół wydrukował półtoratonowy blok testowy. „Naziemna technologia druku 3D pozwala dziś tworzyć całe struktury. Sprawdziliśmy, czy można jej użyć do zbudowania księżycowego habitatu” – komentował Laurent Pambaguian, prowadzący projekt z ramienia ESA. Druk w próżni teoretycznie nie powinien się udać, bo płynne spoiwo natychmiast się odgazowuje, a to prowadzi do powstawania pęcherzy i całkowitego zniszczenia struktury wydruku. Giovanni Cesaretti z włoskiej firmy Alta SpA rozwiązał problem, wsuwając dyszę drukarki pod warstwę regolitu. Krople spoiwa o średnicy ok. 2 mm pozostawały tam uwięzione siłami kapilarnymi. Materiałem testowym był bazalt z jednego z włoskich wulkanów. Jego zgodność chemiczna z regolitem księżycowym wynosi 99,8%.

Jest jednak i inne rozwiązanie: nie budować w ogóle, tylko wprowadzić się do gotowego siedliska. Pod kraterem zapadliskowym w Morzu Spokoju znajduje się pusty pionowy kanał lawowy o średnicy 100 m i głębokości ponad 100 m. Zasiedlenie takiego miejsca daje gotową osłonę przed promieniowaniem i mikrometeorytami, a do tego izoluje termicznie.

Chiński lądownik Chang’e-4 sfotografowany przez łazik Yutu-2. Pierwsza misja, która miękko wylądowała po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.CSNA/Siyu Zhang/Kevin M. GillChiński lądownik Chang’e-4 sfotografowany przez łazik Yutu-2. Pierwsza misja, która miękko wylądowała po niewidocznej z Ziemi stronie Księżyca.

Oznaczałoby to jednak kilka wyzwań. Nie istnieje technologia opuszczania ludzi i prefabrykatów takim otworem. Drugi problem to niezbadana stabilność wnętrza. Wewnątrz dużych tuneli należy spodziewać się stref pęknięć. Problem trzeci dotyczy łączności. Skała ekranująca promieniowanie blokuje też sygnał radiowy. Warto wreszcie podkreślić, że żaden statek nie wleciał jeszcze do takiego krateru. Wszystko, co o nim wiemy, pochodzi z danych radarowych sondy. Jeśli jednak koncepcja się sprawdzi, dyskusja o budowie bazy może zmienić się w dyskusję o jej instalacji.

Istotny filar architektury to woda. Sonda Lunar Prospector zasygnalizowała jej obecność już w 1998 r.; w październiku 2009 r. misja LCROSS, celowo zderzając się z dnem krateru Cabeus, wzbiła pióropusz pyłu, w którym ok. 5% stanowiła woda. Lód z wiecznie zacienionych kraterów ma w bazie znaczenie funduszu rezerwowego. Po elektrolizie staje się tlenem do oddychania i wodorem, który w połączeniu z tlenem daje paliwo rakietowe.

Koncepcja ESA i Foster + Partners zakłada budowę bazy z księżycowego gruntu. Druk 3D z regolitu mógłby ograniczyć liczbę materiałów transportowanych z Ziemi.ESA, Foster + PartnersKoncepcja ESA i Foster + Partners zakłada budowę bazy z księżycowego gruntu. Druk 3D z regolitu mógłby ograniczyć liczbę materiałów transportowanych z Ziemi.

A skąd na Księżycu wziąć prąd? Na to NASA i amerykański Departament Energii odpowiedziały w styczniu 2026 r., podpisując nowe porozumienie w sprawie budowy reaktora księżycowego do 2030 r. Specyfikacja zmieniła się jednak radykalnie. Pierwotny projekt z 2022 r. zakładał reaktor atomowy o mocy do 40 kW i masie poniżej 6 t. W sierpniu ub.r. NASA ponaddwukrotnie podniosła poprzeczkę: dyrektywa Seana Duffy’ego, a następnie memorandum NASA- DOE ze stycznia 2026 r. mówią o reaktorze o mocy co najmniej 100 kW, gotowym do startu na przełomie 2029 i 2030 r. Kontrakty fazy pierwszej, każdy o wartości 5 mln dol., otrzymały konsorcja Lockheed Martin i Westinghouse (z partnerem Aerojet Rocketdyne). Zanim jednak pierwszy reaktor jądrowy stanie na powierzchni Księżyca, podobne urządzenie ma zostać wyniesione dalej – w przestrzeń międzyplanetarną. Space Reactor-1 Freedom to demonstrator napędu nuklearno-elektrycznego o mocy ponad 20 kW; start zaplanowano na grudzień 2028 r. Żadnej z tych technologii nikt jeszcze nie sprawdził w warunkach operacyjnych. SR-1, jak otwarcie przyznaje NASA, ma przecierać szlak, a nie być wzorcem do skopiowania.

Każdy element tej układanki obarczony jest ryzykiem. Komercyjne lądowniki – Starship HLS i Blue Moon – wciąż są w fazie rozwoju i testów. Musiałyby zostać uznane przez NASA za zdolne do bezpiecznego dostarczenia astronautów na powierzchnię. Pozostają jeszcze kwestie medyczne. Długoterminowe skutki przewlekłej ekspozycji na promieniowanie kosmiczne i pył regolitowy są wciąż niedostatecznie zbadane. Mimo to przesunięcie jakościowe już się dokonało. Jeszcze 5 lat temu pytanie brzmiało: czy człowiek wróci na Księżyc. Dziś brzmi: pod czyją flagą, w jakim harmonogramie i z jaką infrastrukturą. Apollo zostawił ślady stóp i kilkaset kilogramów próbek. Artemis i ILRS – jeśli zadziałają – zostawią adresy. Po raz pierwszy od pół wieku Księżyc przestaje być celem podróży. Staje się miejscem do zamieszkania.

Wiedza i Życie 8/2026 (1100) z dnia 01.08.2026; Eksploria kosmosu; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Baza z widokiem na Ziemię"
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną