Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Opinie

Buch! I wybuch

Ileż rzeczy może wybuchać! Mówimy o wybuchu gniewu, złości, nawet wściekłości, ale i entuzjazmu, radości. Szlochu i śmiechu. I zieleń na wiosnę wybucha, i wulkan. Wybuchają epidemie, powstania i rewolucje. A także, a może przede wszystkim, bomby, granaty i ładunki górnicze.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


Można wybuch nazwać „eksplozją”, staje się on wtedy mniej naturalny, bardziej sterowany czy zorganizowany. A pierwotnie takie wybuchanie – czy raczej wybuchnięcie – które nazwalibyśmy wybuchem, jest w zasadzie nagłe, spontaniczne i nieoczekiwane.

Nawet kiedy to my sami wybuchamy i to wybuch naszej własnej energii czy żalu, postrzegamy to jako dla nas samych w pewnym sensie zaskakujące i możemy się takim własnym wybuchom dziwić i z nich tłumaczyć. Emocjami trudno kierować. Żal wybucha sam z siebie, inaczej niż smutek; radość w pewnym sensie też, inaczej niż dobry humor. A czasem te emocje, wybuchając nagle i gwałtownie, tak wręcz ogarniają całego człowieka, że to nie o nich, ale o człowieku mówimy, że wybuchł gniewem czy śmiechem.

Ale słysząc o wybuchu, częściej najpierw myślimy o czymś zewnętrznym, technicznie sprowokowanym lub naturalnym.

Za najbardziej naturalny, przy tym najdziwniejszy, choć jednocześnie jakoś mający wszystko tłumaczyć, uznać moglibyśmy Wielki Wybuch, czyli Big Bang. Po angielsku brzmi to zabawniej, ale jako nazwa teorii chyba nawet bardziej przekonująco – po prostu big bang i już. Wielki Wybuch brzmi nieco poważniej, ale dlatego też bardziej skłania do myślenia niejako eschatologicznego. Dla laika, który nie wnika, bo i wniknąć nie może, co wybuchło, kiedy ani gdzie – może być to podobne poniekąd do aktu stworzenia świata. Fiat i świat już jest.

Wybuch jest wtedy, kiedy coś gwałtownie bucha na zewnątrz. Buchanie jest akurat taką nazwą czynności, która rzadko przybiera przedrostki. Można „wyłączać”, „przyłączać”, „odłączać”, „złączać” i „dołączać” – ale tylko buchać, wybuchać i, czasem, rozbuchać, a w wersji dokonanej tylko buchnąć i wybuchnąć.

Czasownik buchać jest, jak się zdaje, pierwotnie dźwiękonaśladowczy, prasłowiańskie buchati oznaczało „mocno bić, walić, łomotać”, ale i „gwałtownie puchnąć, nabrzmiewać” i „rozprzestrzeniać się”. Rdzeń bu- wiąże się z odgłosem mocnego uderzenia albo głośnego upadku. Ważna tu jest gwałtowność i intensywność. Bu!

Jak to czasem bywa, główny czasownik strywializował się i początkowo w żargonie przestępczym, a potem w języku potocznym zaczął oznaczać kradzież, z naciskiem wszelako na jej szybkość, co z nagłością łatwo można skojarzyć. Tu wersja dokonana jest częstsza – raz buchnąć można, wiele razy buchać już trudniej, nie mówiąc już o ciągłym, dłuższym buchaniu. A czasownik pochodny, czyli wybuchnąć, poprzez odniesienie do gwałtowności zyskał sobie wiele metafor tak zleksykalizowanych, że trzeba je uznać za nowe znaczenia.

Skrócona wersja rzeczownika odczasownikowego, która wprawdzie neutralizuje opozycję dokonanie–niedokonanie (bo wybuch powinien być nazwą i wybuchnięcia, i wybuchania, tak jak bieg jest i biegnięciem, i bieganiem), jest silnie, a właściwie jednoznacznie związana z aspektem dokonanym. Raz i już. I tutaj droga od naśladowania odgłosu silnego uderzenia czy upadku do określenia nagłego, gwałtownego rozprzestrzeniania się wydaje się naturalna.

Tym bardziej że trudno sobie wyobrazić dyskretnie ciche wybuchy.


Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Wiedza i Życie 3/2023 (1059) z dnia 01.03.2023; Na końcu języka; s. 70
Reklama