Uwaga na te pioruny
Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:
W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.
Tak twierdzą naukowcy z Florida Institute of Technology, którzy uganiają się za burzami po lądach i oceanach, a także analizują dane zbierane przez rozmaite systemy rejestracji wyładowań atmosferycznych. W USA taki system nazywa się National Lightning Detection Network (NLDN) i składa się z około 100 sensorów rejestrujących sygnały elektromagnetyczne inicjowane podczas uderzenia pioruna w powierzchnię Ziemi.
Fizycy Amitabh Nag i Kenneth Cummins sięgnęli po szczegółowe dane dotyczące wnętrza i wybrzeża Florydy, zebrane przez NLDN w latach 2013–2015. Przeanalizowali przebieg poszczególnych wyładowań w kolejnych ułamkach sekundy – od momentu, gdy ujemnie naładowane cząstki w chmurze tworzą najpierw kanał pilotujący, a potem kanał główny, którym w kierunku powierzchni Ziemi przepływa ładunek, aż do pojawienia się ładunku dodatniego, płynącego w przeciwną stronę. Badacze mierzyli czas trwania takiego uderzenia pilotującego, stwierdzając, że te nad morzami były znacznie krótsze. – To oznacza też, że były one bardziej energetyczne oraz inicjowały większy przepływ ładunku z dołu do góry – mówi Nag. – Jeśli znajdujemy się na lądzie blisko brzegu morskiego, a ku nam przemieszcza się burza, która narodziła się nad morzem, bądźmy szczególnie uważni – przestrzega naukowiec. Wyniki badań ukazały się w czerwcu w „Geophysical Research Letters” (2017).
Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.