Shutterstock
Środowisko

Przyroda nie uznaje granic

O czym śpiewa słowik w Polsce, a o czym w Ukrainie? Czy tamtejsze błoto jest inne niż polskie? Czy zwierzęta respektują granice państwa? Czy wojna zakłóca ich migracje? I jak mówić o lasach, kiedy giną ludzie? Rozmowa ze Stanisławem Łubieńskim, filologiem ukraińskim, miłośnikiem natury, pisarzem, autorem m.in. książki „Dwanaście srok za ogon” oraz Piotrem Pankiem, biologiem, ekspertem Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska i autorem pulsara.

„Czołgi, transportery opancerzone i inny sprzęt są bezsilne wobec marcowego słońca – teraz można jeździć tylko po drogach” – napisał niedawno Stanisław Łubieński na swoim fejsbukowym profilu. Zwrócił uwagę na zjawisko zazwyczaj niezauważane. Na ten mało efektowny sposób, w jaki manifestuje się przyroda – na błoto. Wiosną staje się ono żywiołem o mocy wpływania na przebieg wojen i losów całych kontynentów.

– Niespodziewanie w sukurs Ukrainie przychodzi przyroda – mówi Łubieński. – Jak w kozackich dumach, współprzeżywa z bohaterami tragicznych wydarzeń.

Nas i mieszkańców zachodniej Ukrainy, przyroda łączy – linia granicy jest dla niej niewidoczna. Mapy mentalne, którymi posługują się zwierzęta i zasięgi występowania gatunków nie pokrywają się z liniami wykreślonymi w atlasach politycznych. A wszystkie są zmienne – pchane ewolucją klimatu i wędrówkami ludzi. – Granice są wyraźnymi ludzkimi konstruktami. Zawsze mnie zadziwiają, bo czym niby ma różnić kawałek ziemi po jednej i po drugiej stronie – mówi Łubieński. Co nie oznacza oczywiście, że granice w świecie przyrody w ogóle nie występują, że nie dochodzi w niej do inwazji. Podczas naszego spotkania rozważamy niejednoznaczność pojęć „swój” i „obcy”.

Stanisław ŁubieńskiArchiwum prywatne/pulsarStanisław Łubieński

Bliskość naszych krajów przejawia się też w kulturze – choćby w tym, że za ptaki w niej istotnie uważamy słowika i bociana. Choć symbolem oporu ukraińskiego stała się też ostatnio modraszka. Nie tylko ze względu na ubarwienie przypominające ukraińską flagę narodową. Także z powodu nieproporcjonalnego do rozmiarów hartu ducha.

W rozmowie z dwoma przyrodnikami zastanawiamy się, czy działania wojenne mają dla przyrody potencjał – poza ewidentnie dewastującym – również kreujący. Czy w destabilizacji kryje się dla niej jakaś szansa?


Wszystkie sygnały pulsara znajdziesz tutaj

Reklama

Reklama