Późnopermskie wielkie wymieranie stanowiło kres bujnie rozwijających się lasów bagiennych (z lewej). Po tym wydarzeniu nastąpił gwałtowny rozrost mat glonowo-bakteryjnych, co bardzo utrudniło powrót tych ekosystemów (z prawej). Późnopermskie wielkie wymieranie stanowiło kres bujnie rozwijających się lasów bagiennych (z lewej). Po tym wydarzeniu nastąpił gwałtowny rozrost mat glonowo-bakteryjnych, co bardzo utrudniło powrót tych ekosystemów (z prawej). Ilustracja Victor Leshyk
Środowisko

Gdy wody kwitną, grozi nam wymieranie

Dawne wydarzenia mówią nam, że możemy spowodować zniknięcie wielkiej liczby gatunków poprzez samo tylko dostarczanie do atmosfery gazów cieplarnianych. Nieważne, jakie jest ich źródło – czy są to wulkany, samoloty czy opalane węglem elektrownie – skutek jest zawsze ten sam.

Słońce szybko wznosiło się nad horyzontem, a my podążaliśmy ku północy do podnóży klifu. Naszą misją było znalezienie i zbadanie skał, które – jak sądziliśmy – powinny zawierać ślady najciemniejszego rozdziału w historii naszej planety.

Życie na Ziemi doświadczyło w ciągu czterech miliardów lat swych dziejów wielu dramatycznych chwil – okresów, kiedy w wyniku katastrofalnych zdarzeń liczba wymierających gatunków przewyższała liczbę tych, które przeżyły. Najpoważniejszy kryzys zdarzył się 252 mln lat temu, pod koniec okresu permskiego. Nigdy wcześniej i nigdy potem zwierzęta nie doświadczyły nic podobnego. Pożary i susze ogarnęły wszystkie lądy, a oceany stały się nieznośnie gorące i niezdatne do życia.

Niewielu stworzeniom udało się wytrzymać tak piekielne warunki.

Świat Nauki 10.2022 (300374) z dnia 01.10.2022; Ewolucja; s. 50
Oryginalny tytuł tekstu: "Zabójcze zakwity"
Reklama