Podwodna kraina cudów
Dwie mile pod powierzchnią oceanu, u wybrzeży Argentyny, rozciąga się wąwóz niemal dwa razy głębszy niż Wielki Kanion. Dno tej podmorskiej przepaści roi się od stworzeń wyglądających jak uczestnicy kosmicznego karnawału – jest wśród nich przezroczysta kałamarnica z rogopodobnym wachlarzem ramion (u góry po lewej), bladoróżowe homary, powolny krab królewski obwieszony setką przyczepionych do niego pąkli oraz misternie zbudowany, unoszący się w toni syfonofor (u dołu po prawej).
W lipcu i sierpniu tego roku naukowcy na pokładzie statku badawczego Falkor (too), należącego do Schmidt Ocean Institute, obserwowali te niezwykłości okiem podwodnego robota, eksplorując podmorski kanion Mar del Plata. W ciągu trzech tygodni zespół zarejestrował wiele zadziwiających widoków – w tym ponad 40 gatunków, które mogą być nieznane nauce.
„Głębia oceanu to przestrzeń tętniąca życiem – imponująca jest nie tylko liczba organizmów, lecz także ich różnorodność” – mówi główny naukowiec ekspedycji Daniel Lauretta z Museo Argentino de Ciencias Naturales Bernardino Rivadavia (MACN) w Buenos Aires.
Kanion, położony około 300 km od północno-wschodniego wybrzeża Argentyny, kształtują dwa spotykające się prądy: jeden słony i ciepły, płynący z tropików, drugi – zimny i bogaty w składniki odżywcze – z Antarktydy. Takie głębokomorskie kaniony, jak Mar del Plata działają jak lejki. „Dzięki temu tworzą jedne z najbardziej energetycznych regionów oceanicznych na świecie, napędzając wysoką produktywność biologiczną i wspierając niezwykłe bogactwo gatunków” – wyjaśnia Jonathan Flores, badacz z argentyńskiej Narodowej Rady Badań Naukowych i Technicznych (Consejo Nacional de Investigaciones Científicas y Técnicas, CONICET). Flores, który nie brał udziału w wyprawie, analizował jej transmisje na żywo jako niezależny ekspert.
Niektóre ze znalezionych tam stworzeń mogą nie występować nigdzie indziej na Ziemi. „Głębokomorskie kaniony to hotspoty bioróżnorodności, odgrywające kluczową rolę w funkcjonowaniu ekosystemów – a mimo to wciąż wiemy o nich bardzo niewiele – mówi. – Dalsza eksploracja jest niezbędna, by udokumentować gatunki, zanim znikną, zrozumieć, jak te ekosystemy reagują na zmiany środowiskowe, i dostarczyć danych potrzebnych do podjęcia działań ochronnych oraz zarządzania oceanami.”
Celem wyprawy było stworzenie bazowego katalogu życia zamieszkującego kanion. Gdy robot zszedł na dno, naukowcy zobaczyli coś w rodzaju głębinowego „królestwa Barbie”: ośmiornica obejmująca swoje jaja chroniła się za różowymi i pomarańczowymi koralowcami (u góry po prawej); rumiane homary dreptały w zwartym szyku po dnie, kolczaste, szkarłatne kraby przemykały między nimi, a karminowy żebropław mienił się bioluminescencją. Na ścianach kanionu tkwiły brzoskwiniowe koralowce – prawdopodobnie nieznany jeszcze gatunek.
Ulubieńcem widzów, którzy śledzili transmisję z nurkowań, została rozbawiona rozgwiazda przypominająca Patryka Rozgwiazdę (Patrick Star) z kreskówki SpongeBob Kanciastoporty (u dołu po lewej).
Choć w jasnym świetle reflektorów robota wyglądały jaskrawo, w rzeczywistości zwierzęta te doskonale się kamuflują – czerwone światło nie sięga głęboko, więc czerwona barwa pomaga im ukrywać się przed drapieżnikami.
Naukowcy zebrali kilka okazów, by zbadać je w laboratoriach i potwierdzić, czy rzeczywiście należą do nieznanych nauce gatunków. „Jednym ze sposobów potwierdzenia jest tzw. barcoding – sekwencjonowanie fragmentu mitochondrialnego DNA” – tłumaczy Mike Vecchione, zoolog z amerykańskiej National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA), który nie brał udziału w ekspedycji. Proces ten może jednak zająć lata, a niektóre gatunki zostały już wprawdzie opisane, lecz nieprzebadane genetycznie.
„Odkrycie wielu potencjalnie nowych gatunków w tak krótkim czasie nie jest niczym niezwykłym w badaniach głębin – mówi Flores – właśnie dlatego, że te ekosystemy są wciąż bardzo słabo poznane.”