W szczycie inflacji w Wenezueli kilogram pomidorów – do kupienia tylko na czarnym rynku – kosztował 5 mln boliwarów. W szczycie inflacji w Wenezueli kilogram pomidorów – do kupienia tylko na czarnym rynku – kosztował 5 mln boliwarów. Reuters/Forum
Struktura

Biliard w drobniakach

W 1990 r. w Polsce pół litra spirytusu kosztowało 54 tys. zł. Kolejne 150 zł trzeba było przeznaczyć na kaucję za butelkę.CAF/PAP W 1990 r. w Polsce pół litra spirytusu kosztowało 54 tys. zł. Kolejne 150 zł trzeba było przeznaczyć na kaucję za butelkę.
W powojennych Węgrzech za pensję robotnika nie można było kupić nawet worka ziemniaków. W Grecji cena chleba podwajała się w ciągu dwóch godzin. Inflacja, która dziś spędza nam sen z powiek, to problem dotykający ludzkość od wieków.

Jeszcze dwa lata temu w Maracaibo – drugim co do wielkości mieście Wenezueli – luksusem była miska ryżu. Coraz liczniejsi bezdomni, chorzy starcy, ale też młode matki z wianuszkiem wychudzonych dzieci ustawiali się w długich kolejkach po rozdawane przez miejskie władze skromne posiłki. Hiperinflacja w szczytowym momencie sięgała wówczas niemal 3,5 mln %. Przyczyn katastrofy finansowej, a w efekcie gospodarczej i społecznej w Wenezueli było wiele. Jedną z najważniejszych stała się polityka rządu, który przez lata inwestował w wydobycie ropy naftowej, ale całkowicie zaniedbywał inne gałęzie gospodarki, na czele z rolnictwem. W efekcie zmuszony był do masowego importu żywności i innych podstawowych towarów, np. leków. Kiedy w 2014 r. doszło do kryzysu na rynku paliw, a cena za baryłkę ropy poszybowała w dół, zasoby centralnie sterującego gospodarką rządu zaczęły się kończyć.

Wiedza i Życie 11/2022 (1055) z dnia 01.11.2022; Ekonomia; s. 36
Reklama