Miejsca zbyt niebezpieczne, zbyt kosztowne do eksploracji i zbyt rozległe do badań. Tam człowiek posyła drony
Te urządzenia to już nie dodatek do nauki, ale jej niezbędne narzędzie. Są przenośne, wszechstronne i mogą działać w roju, integrują się bezproblemowo z AI, chmurami obliczeniowymi i miniaturowymi sensorami. Używają ich archeolodzy, przyrodnicy, klimatolodzy i badacze Marsa. [Artykuł także do słuchania]
1 lutego 2026
Latem o poranku w kalifornijskiej Dolinie Śmierci powietrze drga nad wypalonymi wydmami. Na szerokiej żwirowej równinie zwanej Mars Hill, gdzie wcześniej pierwsze testy przechodziło wiele marsjańskich łazików, naukowcy z ośrodka NASA Jet Propulsion Laboratory testują jeden po drugim prototypy dronów. Maszyny unoszą się, opadają, wznoszą się ponownie, a następnie osiadają w pyle. Próby są powtarzane dziesiątki razy, aż czujniki i systemy nawigacji nauczą się rozpoznawać niebezpieczne kamienie, cienie i fałszywe tekstury.
Wiedza i Życie
2/2026
(1094) z dnia 01.02.2026;
Technika;
s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Wszędobylskie drony"