Jelita
Mamy wiele określeń – mniej więcej podobnych znaczeniowo – na nasze wewnętrzne organy: wnętrzności, kiszki, wątpia, trzewia, bebechy, flaki… Wszystkie mało przyjemne, a i to, co oznaczają, nie budzi w nas estetycznej satysfakcji. Pochodzenie, a zatem i brzmienie – różne. Wnętrzności, rzecz jasna, są we wnętrzu; kiszki pewnie wzięły się z prasłowiańskiego kyszeti, z którego i kisnąć mamy, a które mogło też oznaczać „być pełnym czegoś, co się porusza”, zatem co łatwo kwaśnieje, czyli niejako kisi się – a tak właśnie mają zwierzęce wnętrzności; wątpia prawdopodobnie pochodzą od prasłowiańskiego v-tpati, co oznaczało „wpychać coś do środka”; trzewia (z licznymi wariantami: trzewa, strzewa, czczewa) – być może od dawnego czervo, które odnosiło się też do skóry na brzuchu; flaki mamy z niemieckiego Flecke, które oznaczało „kawałek czegoś” (choć mamy też łacińskie flaccus, czyli „wiotki, obwisły”, z flaccere, czyli „zwisać”, co do flaków skądinąd bardzo pasuje).