Reklama
Shutterstock
Człowiek

Milion gatunków i ok. 40 proc. języków jest zagrożonych wyginięciem. To spadek po kolonializmie

Płynna tożsamość nie tylko Bałtyku, czyli zamieszanie w nazwach geograficznych
Struktura

Płynna tożsamość nie tylko Bałtyku, czyli zamieszanie w nazwach geograficznych

Wydają się czymś oczywistym – wystarczy spojrzeć na mapę. Tymczasem każde słowo jest nośnikiem historii, kultury i polityki. Modyfikacja nazwy to ruch, który rozpala emocje i zmienia percepcję miejsca. [Artykuł także do słuchania]

Gdy znikają rośliny i zwierzęta, załamują się ekosystemy. Śmierć języków rdzennych to zagrożenie dla tożsamości kulturowej i wiedzy lokalnych społeczności. Badacze szukali źródeł tych dwóch problemów w 176 krajach.

Wzorce wymierania zwierząt i zanikania języków nie zawsze pokrywają się geograficznie – stwierdzili badacze z Universität Wien. Oba procesy są jednak napędzane przez podobne mechanizmy historyczne. W przypadku języków kluczowym zagrożeniem okazała się urbanizacja, która sprzyja porzucaniu dialektów i języków używanych przez mniejszości na rzecz języków narodowych. Dla różnorodności biologicznej decydujące okazały się rolnictwo, wysokie PKB oraz ukształtowanie terenu. Wspólnym czynnikiem napędzającym zagrożenie zarówno w przypadku natury, jak i kultury okazało się jednak coś innego. „Poza współczesnymi przyczynami utraty różnorodności biokulturowej nasze modele wykazały, że trwały wpływ na zagrożenie dla języków i gatunków wywarł europejski kolonializm” – mówi pierwszy autor publikacji Bernd Lenzner.

Im dłużej dany region znajdował się pod obcymi rządami, tym wyższy poziom zagrożenia. Ślady po europejskiej ekspansji są widoczne do dziś.

Autorzy wskazują tu na kilka elementów:

  • Eksploatacja zasobów. Kolonialna gospodarka opierała się na masowym niszczeniu unikatowych ekosystemów pod uprawy (np. bawełny, cukru, kauczuku).
  • Gatunki inwazyjne. Europejczycy celowo lub przypadkowo wprowadzali obce gatunki, które wypierały rodzimą florę i faunę, szczególnie na wyspach.
  • Presja na ludność rdzenną. Przymusowe przesiedlenia, choroby oraz polityka asymilacji doprowadziły do marginalizacji rdzennych społeczności, które są strażnikami bioróżnorodności.
  • Erozja języka. Języki imperialne stawały się narzędziami handlu i administracji, co – często poprzez przymus i zakazy w edukacji – zmuszało lokalne populacje do porzucania własnej mowy.

Różnorodność językowa jest najbardziej zagrożona w Australii, częściach Mezoameryki, na Tajwanie i w Izraelu. Bioróżnorodność – na tropikalnych wyspach, takich jak Madagaskar, Mauritius czy Nowa Zelandia.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama