Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Opinie

W stadzie

Niezwykle wiele naszych słów ma związek z czasownikiem stać, który jest naturalną kontynuacją prasłowiańskiego stati, wywodzącego się z praindoeuropejskiego jeszcze rdzenia sta-. Można powiedzieć, całe ogromne stado słów.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


Stanie, które odnosiło się do przebywania razem, zrodziło, wraz z rzadkim przyrostkiem -do, słowo stado, notowane u nas od czternastego wieku (inny, częstszy przyrostek -dło dał nazwę pary: stadło).

Stado to od początku „gromada zwierząt razem przebywających, pasących się, także hodowanych”. W odniesieniu do zwierząt hodowlanych stado niesie wyobrażenie bogactwa, zasobności. Posiadacz stada bydła to był bogacz, a wielki bogacz miał już stada. Ale nawet na jedno stado można było, gdy odpowiednio duże, tak powiedzieć.

Stado to nazwa zbioru zwierząt, rzeczownik zbiorowy, zwany collectivum. Pojedynczy, ale oznaczający mnogość. Las to zbiór drzew, tłum to zbiór ludzi. Ale ilość przechodzi w jakość i takie słowa to nie tylko liczba mnoga, to coś więcej. Stado zwierząt wywołuje obraz nie tylko wielu zwierząt. A w połączeniach z nazwami konkretnych zwierząt wywołuje to słowo różne wyobrażenia, związane nie tylko z odmiennością gatunków, lecz i z odmiennymi skojarzeniami, również emocjonalnymi. Kiedy słyszymy określenie stado wilków, rodzi się w nas poczucie grozy. Trochę mniej groźnie natomiast brzmi stado dzików. Takie stada mają nawet osobną nazwę: to watahy. Brzmienie słów stado jeleni lub saren łączy się z wyobrażeniem naturalnego piękna, wyrażenie stado koni może wywoływać obraz porywającego pędu – to inaczej tabun. Stado owiec przywołuje zbiór uległych, bezmyślnych i dających się prowadzić stworzeń, a stado świń – jeszcze coś innego... Pies to przyjaciel człowieka, ale gdy słyszę słowa stado psów, czuję mocny niepokój. To, inaczej mówiąc, horda – a wtedy niepokój przeradza się w lęk. Podobnie rozmaicie jest z ptactwem: pomyślmy o wyrażeniach stado kur, stado gęsi (u Mickiewicza: „czujne gęsi stado”), stado gołębi, a obok tego stado wróbli, stado wron, a jest jeszcze i dość upiorne stado sępów... Za każdym razem coś innego. A i rój to przecież stado pszczół na przykład. I ponieważ ożywiamy przesuwające się chmury, mówimy też o stadzie obłoków.

Metaforyzując, ale tylko poniekąd, i do ludzi to słowo odnosimy. To wobec nich stosujemy wyrażenie instynkt stadny, o nich mówi się czasem, że dobrze się czują w stadzie, że podążają za stadem i że od stada się oddzielają. Kiedy Jan Kochanowski przypisywał „tym, którzy pospolitą rzeczą władają” „zwirzchność nad stadem bożym”, kiedy pytał: „Z tego stada, mniemacie, że się który przyda do posługi ojczyzny?”, jeszcze nie wiązał z tą stadnością cech negatywnych, ale potem już na trwałe zaczęliśmy tym słowem potępiać i piętnować naturalne często chęci i próby bycia w gromadzie. I zapomnieliśmy całkiem o innym, sympatyczniej z ludźmi związanym znaczeniem słowa stado – o słowiańskim, pogańskim, wesołym zwyczaju rytualnych tańców...

Ludzkie stada kojarzą się nie najlepiej. I kto wie, może w ogóle stada, gdy nie odnoszą się wprost do zwierząt. Mówiło się tak na przykład o poruszających się niedopasowanymi do potrzeb pasażerów kursami autobusach i tramwajach. A w radykalniejszej wersji znanego przysłowia i nieszczęścia chodzą stadami.


Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Wiedza i Życie 3/2017 (987) z dnia 01.03.2017; Na końcu języka; s. 70
Reklama