Reklama
Wiewiórka pospolita wiedzie samotne życie, rzadko łączy się w pary. Wiewiórka pospolita wiedzie samotne życie, rzadko łączy się w pary. Shutterstock
Środowisko

Wiewiórki: wytrawne grzybiarki, rozważne planistki i nielojalne złodziejki. Kiedyś mogły stanowić rezerwuar trądu

„Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. O ptasiej kooperacji w obliczu zagrożenia
Środowisko

„Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”. O ptasiej kooperacji w obliczu zagrożenia

Gdy zbliża się niebezpieczeństwo, wiele stworzeń zdaje się kierować tytułową maksymą. Naukowcy coraz częściej odkrywają subtelne sposoby, w jakie zwierzęta porozumiewają się z przedstawicielami innych gatunków w ramach takich kooperacyjnych paktów obronnych.

Wiewiórka w charakterze domowego pupila to zdecydowanie zły pomysł. Jest dzikim zwierzęciem, które drapie, gryzie i nigdy nie wejdzie w rolę dobrego kompana człowieka tak jak psy czy koty, gdyż te przez tysiące lat przystosowywały się do środowiska ludzkiego. Nie zmienia to faktu, że nieodmiennie budzi w nas ciepłe uczucia. [Artykuł także do suchania]

Wiewiórka w charakterze domowego pupila to zdecydowanie zły pomysł. Jest dzikim zwierzęciem, które drapie, gryzie i nigdy nie wejdzie w rolę dobrego kompana człowieka tak jak psy czy koty, gdyż te przez tysiące lat przystosowywały się do środowiska ludzkiego. Nie zmienia to faktu, że nieodmiennie budzi w nas ciepłe uczucia. I pewnie z tego powodu przed wiekami te gryzonie o sympatycznych pyszczkach często chwytano i próbowano oswajać, co zostało dość szczegółowo opisane w różnych źródłach. Na marginesach dawnych rękopisów nie brakuje rysunków wiewiórek w obroży i na smyczy, siedzących człowiekowi na kolanach lub na ramieniu.

Najnowsze badania wskazują, że wiewiórki mogły stanowić rezerwuar trądu, choroby będącej w średniowieczu poważnym problemem w Europie. Pierwsze zaskakujące wyniki przyniosły badania współcześnie żyjących wiewiórek pospolitych (czyli rudych) z terenu Wielkiej Brytanii. Na wyspie Brownsea, leżącej w kanale La Manche i zamieszkanej przez wyjątkowo dużą ich populację, sprawdzano stan zdrowia tych gryzoni (m.in. pobierano próbki krwi). Jak się okazało, część z nich choruje na trąd, który objawia się u nich opuchlizną oraz wypadaniem sierści na uszach, pyszczku i łapach. Według prof. Anny Meredith z University of Edinburgh choroba ta od pewnego czasu występuje wśród wiewiórek w Szkocji i na południowym wybrzeżu Anglii. Badaczka uspokajała, że ryzyko dla ludzi z nią związane jest znikome. Natomiast prowadzone analizy mają na celu odkrycie, jak ta bakteryjna choroba wpływa na brytyjskie wiewiórki i jak się między nimi przenosi. Wkrótce też okazało się, że osobniki z Brownsea są nosicielami Mycobacterium leprae, tej samej bakterii, która wywoływała trąd u ludzi w średniowiecznej Anglii. „To naprawdę ważne, ponieważ pokazuje, że w Wielkiej Brytanii w tamtym czasie co najmniej dwa gatunki ssaków cierpiały z powodu trądu – człowiek i wiewiórka pospolita. Zatem historia tej choroby jest o wiele bardziej złożona, niż sądziliśmy. Niewykluczone, że choroba przenosiła się między ludźmi i gryzoniami” – wyjaśnia „Wiedzy i Życiu” archeolog dr Sarah Inskip z University of Leicester.

Wiewiórka z objawami trądu (utrata sierści na uszach). Choroba ta występuje u tych gryzoni na terenie Szkocji i Anglii.Alamy/IndigoWiewiórka z objawami trądu (utrata sierści na uszach). Choroba ta występuje u tych gryzoni na terenie Szkocji i Anglii.

Trąd w dużej mierze zniknął z Europy w XVI w. I choć współcześnie skutecznie leczy się go antybiotykami, to na całym świecie każdego roku odnotowuje się ponad 200 tys. nowych przypadków. Do zarażenia dochodzi podczas bliskiego i częstego kontaktu z osobami chorymi. Aż do lat 70. XX w. sądzono, że ludzie są jedynym gatunkiem podatnym na prątki trądu, ale wtedy w południowych Stanach Zjednoczonych i Meksyku znaleziono pancerniki dziewięciopaskowe zainfekowane M. leprae. Szczepy bakteryjnego patogenu były identyczne i u ludzi, i u pancerników, brakowało tylko danych, by ustalić częstość transmisji i jej drogi. Nasuwało się jednak podejrzenie, że długotrwały kontakt z zakażonymi zwierzętami, a także jedzenie ich mięsa mogą zwiększać jej ryzyko.

Dr Inskip przebadała 25 próbek kości ludzkich i 12 wiewiórczych na dwóch stanowiskach archeologicznych w Winchester – mieście znanym w średniowieczu jako ośrodek handlu futrami, w którym funkcjonował też duży szpital dla chorych na trąd. Nie ma wątpliwości, że gryzonie sprzed wieków także miały problem z trądem. W ocenie dr Inskip dużym zagrożeniem dla ludzi mogły być nie tylko wiewiórki trzymane w domu, ale też handel wiewiórczymi futrami na ogromną skalę. Futro wiewiórek było ulubionym, najczęściej wykorzystywanym materiałem do ozdobnego wykończenia ubrania. Robiono też z niego podszewki.

Świeże i suszone grzyby także stanowią pokarm wiewiórek.ShutterstockŚwieże i suszone grzyby także stanowią pokarm wiewiórek.

Czarnowron pilnie obserwuje wiewiórkę szarą, by ukraść jej zapasy.NAture/BE&WCzarnowron pilnie obserwuje wiewiórkę szarą, by ukraść jej zapasy.

W średniowiecznej Anglii większość skór pochodziła ze Skandynawii, krajów bałtyckich, Europy Wschodniej i Rosji, a także Irlandii, Szkocji i Włoch, gdzie chwytano wiewiórki przez cały rok. Sprowadzano gigantyczne ilości skór tych gryzoni. Np. angielskie rejestry celne z 1384 r. odnotowały ponad 377 tys. importowanych skór wiewiórek, podczas gdy liczba skór wszystkich innych gatunków zwierząt wyniosła mniej niż 15 tys. Pod względem genetycznym szczep M. leprae uzyskany z kości wiewiórek był najbardziej zbliżony do tych szczepów patogenu, które wykryto w szczątkach ludzi zmarłych w XIII-wiecznej Anglii i XIV-wiecznej Danii. Niewykluczone, że prątki trądu mogły przetrwać w Wielkiej Brytanii przez wieki właśnie w organizmach tych gryzoni.

Wytrawna grzybiarka

Badania ujawniają nie tylko zaskakujące fakty z życia historycznych gryzoni – także żyjące obecnie zwierzęta mają jeszcze wiele tajemnic do odkrycia. Np. od niedawna wiadomo, że suszenie grzybów nie jest wyłącznie naszym pomysłem. Wiewiórki także to robią. Jesienią ruszają na grzybobranie, a to, co znajdą i uznają za odpowiednie do zjedzenia, układają wysoko na gałązkach świerka. Sprytny zabieg, bo chroni zbiór przed zjedzeniem przez ślimaki. Ten zwyczaj zaobserwowano wśród wiewiórek zamieszkujących m.in. Wyspę Księcia Edwarda, należącą do Kanady. Po kilku dniach obsuszone grzyby znikały z drzew – pewnie były przenoszone do spiżarni jako zapas na długie zimowe miesiące. Najwyraźniej jednak i te świeże są przysmakiem, bo często mają ogryziony trzon lub wyjedzone blaszki. Przy czym wydaje się, że wiewiórki nie wykazują szczególnych preferencji co do gatunku, gromadząc zarówno te, które uznajemy za jadalne (takie jak kurki), jak i toksyczne, np. muchomory.

Osierocona mała wiewiórka karmiona mlekiem. Młode gryzonie usamodzielniają się w wieku 10 tyg.ShutterstockOsierocona mała wiewiórka karmiona mlekiem. Młode gryzonie usamodzielniają się w wieku 10 tyg.

Potwierdzają to obserwacje z Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie tamtejsze wiewiórki japońskie regularnie zjadają różne muchomory (nie tylko czerwone Amanita muscaria). Naukowcy z Kobe University widzieli, jak ten sam osobnik przez kilka dni wracał i żywił się owocnikami trujących grzybów. Najwyraźniej nie były dla niego groźne. Nie wiadomo, jak organizm wiewiórki radzi sobie z toksynami, które u człowieka mogą powodować majaczenie, halucynacje, drgawki i w skrajnych przypadkach śmierć. Czy zwierzę przyczynia się do rozprzestrzeniania zarodników grzybów? Czy wspomaga mykoryzę, czyli związek zachodzący między korzeniami roślin i grzybami, w zamieszkiwanych przez siebie ekosystemach? Te pytania wymagają dalszych badań, konkluduje dr Kenji Suetsugu, którego zaskakujące obserwacje opisał periodyk „Frontiers in Ecology and the Environment”. Przymiotnik „wszystkożerna” jest więc w przypadku wiewiórki jak najbardziej uzasadniony. Nasiona, orzechy, owoce, pąki kwiatowe, owady, jaja ptaków, pisklęta, niewielkie ssaki, kawałki świeżej kory, żywica – to wszystko może się znaleźć w jej codziennym menu.

Rozważna planistka

Nie przypadkiem wiewiórki zamieszkują przede wszystkim tereny ze starymi drzewami, bo właśnie dojrzały drzewostan zapewnia im nie tylko wystarczającą ilość pokarmu, ale też odpowiednie lokum. To wiedza dość powszechna, że zwierzęta te wybierają na gniazda głównie dziuple, ale potrafią też przerobić ptasie gniazdo na własne potrzeby, dodając do niego dach. Znana jest ich zapobiegliwość. Niestrudzenie gromadzą zapasy przed zimą, które chowają np. w okolicznych drzewach lub w ziemi.

Samica rodzi w jednym miocie od 3 do 7 ślepych i nagich młodych.ShutterstockSamica rodzi w jednym miocie od 3 do 7 ślepych i nagich młodych.

Wiewiórki (tu pospolita) są nawykłe do obecności ludzi, ale nie udaje się ich w pełni oswoić.ShutterstockWiewiórki (tu pospolita) są nawykłe do obecności ludzi, ale nie udaje się ich w pełni oswoić.

Nie do końca jest prawdą, że gryzoń ten nie ma terytorializmu we krwi. W kanadyjskiej części Jukonu wiewiórki pospolite żywią się głównie nasionami szyszek świerka białego. Ten gatunek drzewa masowo rodzi szyszki co 2–6 lat, w pozostałych latach wydaje ich niewiele. To dla wiewiórek, zimą potrzebujących dziennie średnio 35 g, a wiosną ok. 80 g pokarmu, spore wyzwanie. W roku urodzaju pewne wiewiórki mogą zgromadzić w różnych miejscach nawet 20 tys. szyszek, które im wystarczają na 3–4 lata. Nic dziwnego, że bronią terytorium wokół swojego centralnego magazynu żywności. Wykradanie przytaszczonych dużym nakładem sił szyszek to powszechny proceder. Przy czym rzadziej rabowane są zapasy zwierząt zasiedziałych na danym terenie. To te, które wprowadziły się niedawno, często są celem złodziejskich wypraw konkurencji.

Widząc intruza, wiewiórki wydają specyficzne grzechoczące odgłosy. Każdy rudy gryzoń wytwarza charakterystyczne tylko dla niego dźwięki, po których osobniki z najbliższej okolicy potrafią się rozpoznać. Jak to grzechoczące ostrzeżenie brzmi, można się czasami przekonać i w naszych parkach. Wystarczy podejść i stanąć zbyt blisko zwierzaka niby beztrosko skaczącego wśród gałęzi. Z kanadyjskiego badania (Kluane Red Squirrel Project) dowiadujemy się także, że wiewiórki w jakiś sposób wyczuwają, kiedy będzie dużo pokarmu, i już tej wiosny (zanim jeszcze nasiona będą nadawać się do jedzenia) rodzą więcej młodych. Niekiedy wiewiórcze matki oddają swoje terytorium jednemu z dzieci i przenoszą się w inną okolicę. W sytuacji, kiedy obca wiewiórka przejmuje teren, zawsze zawłaszcza zapasy po poprzednim właścicielu.

Zbieranie zapasów na zimę.ShutterstockZbieranie zapasów na zimę.

Samice potrafią ocenić, ilu mają sąsiadów, słuchając ich nawoływań. Jeśli jest ich wielu, a zatem i konkurencja o pokarm silna, w czasie ciąży ich organizmy produkują duże ilości hormonów stresu. Urodzone w takich warunkach potomstwo rośnie szybciej i ma większe szanse na przetrwanie niż takie z ciąży rozwijającej się przy zwykłym poziomie hormonów. To zaskakujące, gdyż najczęściej silny stres nie jest korzystny dla rozwoju płodu. Jednak w przypadku wiewiórek prowadzi do lepszego przystosowania do warunków panujących aktualnie w otoczeniu. Czasami samice adoptują osieroconego malucha, ale tylko gdy jest on z nimi blisko spokrewniony. Czy są to uniwersalne zachowania dla każdego miejsca, w którym występują wiewiórki pospolite? Na to pytanie na razie odpowiedzi brak.

Nielojalna złodziejka

To wiedza powszechna, że każdej jesieni wiewiórki na wyścigi robią zapasy, by nagromadzić dość pokarmu przed nastaniem zimy. Ukrywają tysiące żołędzi, orzechów, nasion. Przy czym rozproszenie zasobów to typowa strategia dla gatunku, który nie ma możliwości, by skutecznie bronić swoich magazynów żywności. Ukryć to jedno, ale przecież trzeba potem do nich trafić. Na ile wiewiórki bywają skuteczne w odzyskiwaniu zgromadzonego pokarmu? Dr Noah Perlut z University of New England na podstawie prowadzonych badań na pospolitej w Ameryce Północnej wiewiórce szarej twierdzi, że zwierzęta podczas odszukiwania swoich skrytek z pokarmem wykorzystują węch, wzrok, a nawet wskazówki płynące z zachowań i śladów innych osobników. Podstawą jest jednak pamięć przestrzenna. Gdy próbowano gryzonie zmylić, tworząc fałszywe zapasy pokarmu, do złudzenia imitujące prawdziwe, eksperymenty te zwykle się nie udawały. Sprytne gryzonie ignorowały te miejsca i kopały tylko tam, gdzie ukryły prawdziwe orzechy.

Orzechy i nasiona drzew to podstawa wiewiórczej diety.Krzysztof Jarosz/ForumOrzechy i nasiona drzew to podstawa wiewiórczej diety.

Białe wiewiórki można spotkać w parkach miejskich w Olney w amerykańskim stanie Illinois.ShutterstockBiałe wiewiórki można spotkać w parkach miejskich w Olney w amerykańskim stanie Illinois.

Naukowcy szacują, że wiewiórki szare odzyskują do 85% zmagazynowanych zapasów. Z kolei bardzo ciekawe badania skuteczności analogicznych działań ich rudowłosych kuzynek przeprowadzono w jednym z dużych warszawskich parków. Eksperyment trwał od listopada do kwietnia na terenie o powierzchni ponad 55 ha. Stwierdzono, że wiewiórki zazwyczaj trzymały się blisko starych drzew i miejsc porośniętych świerkami. Zimą preferowały okolice karmników dla ptaków i głównych alejek, po których spaceruje najwięcej ludzi, bo tam szanse zdobycia pożywienia były największe. Parkowe wiewiórki unikały otwartych bezdrzewnych przestrzeni, gdyż na nich nie mogły się salwować ucieczką w razie nagłego zagrożenia, czyli obecności psów swobodnie biegających po parku, choć powinny być na smyczy. Głównymi konkurentami do pokarmu były dla nich wrony, sójki, gawrony, myszy polne i leśne, a nawet szczury. Nie cierpiały jednak z tego powodu, bo spacerowicze stale je dokarmiali, głównie orzechami laskowymi i włoskimi.

Wiewiórki nawykły do obecności ludzi, więc naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego nie mieli trudnego zadania. Dawali im orzechy laskowe (jeśli orzech był zjadany na miejscu, wyciągali kolejny) i obserwowali, gdzie gryzonie je chowają. Najczęściej zakopywały je w ziemi, ściółce lub pod opadłymi liśćmi. Wybór odpowiedniego miejsca na skrytkę zajmował im od kilku sekund do kilku minut. Gdy zwierzątko się oddaliło, miejsce skrytki oznaczano drewnianym znacznikiem i rejestrowano za pomocą GPS, by po pewnym czasie móc je sprawdzić. Okazało się, że połowa orzechów zniknęła z kryjówek w ciągu pierwszego dnia, a po niespełna 2 mies. zaledwie jedna na sto skrytek była jeszcze pełna. Dużo szybciej opróżniane były schowki wiewiórek niż te kontrolnie przygotowane przez człowieka. Według autorów eksperymentu różnica ta sugeruje, że zapasy znikały za sprawą tych osobników, które je chowały, albo były wykradane przez konkurentki, a nawet inne zwierzęta mające apetyt na orzechy. Naukowcy uważają, że najsprawniej wiewiórcze skrytki rabowała wrona, która często obserwowała gryzonie poszukujące właściwego schowka na otrzymany orzech. Trudno jednak jednoznacznie stwierdzić, jak działo się naprawdę.

Wiewiórka szara dobiera się do karmnika dla ptaków.ShutterstockWiewiórka szara dobiera się do karmnika dla ptaków.

Inne badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych ujawniły, że bliska krewna naszej rudej wiewiórki – sosnowiórka czerwona – ma po prostu złodziejską naturę, gdyż większość gromadzonego przez nią pożywienia pochodzi z kradzieży, ale też jest tracona, głównie w wyniku włamań do skrytek dokonywanych przez najbliższych sąsiadów. Od dawna wiadomo, że gryzonie robiące zapasy na zimę potrafią na podstawie zapachu odróżnić orzechy zgromadzone przez siebie od orzechów zebranych przez osobniki tego samego gatunku. I choć łatwiej im trafić do własnych schowków, wolą zjadać cudze skarby, bo w ten sposób oszczędzają swoje. Tyle że w parkach wiewiórkom nie grozi głód podczas zimnej pory roku. Spacerowicze stale dostarczają im pokarmu i pewnie to jest przyczyną, dla której schowane orzechy nie stanowiły żelaznego zapasu na ciężki czas, ale były w dużej części zjadane już po kilku godzinach. Czy zatem gromadzenie ich w parku miejskim, przy tak sutej aprowizacji, nadal ma sens? Większość gatunków zwierząt, które adaptują się do życia w ekosystemach miejskich, zmienia swoje zachowania. Wydaje się jednak, że na razie u wiewiórki potrzeba magazynowania orzechów jest silniejsza niż zdrowy rozsądek.

Albinosy z kitą

Albinizm w naturze jest niezwykle rzadki. Brak melaniny objawia się białym futrem, ale też różowymi oczami. Białe wiewiórki zdarzają się w Londynie, aczkolwiek najsłynniejsza populacja nadrzewnych białych gryzoni zamieszkuje amerykańskie miasto Olney w stanie Illinois. Albinotyczne gryzonie stały się główną atrakcją turystyczną tej miejscowości. Ich wizerunki zdobią tablice informacyjne i budynki użyteczności publicznej, są sprzedawane jako pamiątki w lokalnych sklepach. Niestety, zagrażają im koty. Na tyle poważnie, że ponad 20 lat temu wprowadzono w Olney zakaz wypuszczania ich na dwór bez dozoru. Trudno stwierdzić, czy to pomaga, gdyż jego egzekwowanie jest problematyczne.

Kot to śmiertelny wróg wiewiórek, o wiele dla nich groźniejszy niż inne dzikie gatunki ssaków czy ptaków. Na domiar złego bycie albinosem stawia wiewiórki w wyjątkowo niekorzystnej sytuacji. Brak pigmentu w oczach sprawia, że słońce może je tymczasowo oślepiać, więc unikanie drapieżników takich jak koty jest dla nich trudniejsze. Z tych powodów mają mniejsze szanse na przetrwanie i rozmnożenie się. Albinizm jest cechą recesywną i by ujawnił się u potomstwa, gen za niego odpowiedzialny muszą mieć i samiec, i samica. Jesienią 2025 r. jak zawsze w październiku odbyło się liczenie białych wiewiórek w Olney. Niestety, stosunek szarych do białych zwiększa się z roku na rok i obecnie wynosi już 13:1 Raport z 1941 r. donosił, że w Olney występuje blisko 800 białych gryzoni, ubiegłoroczny wskazuje, że zostało ich zaledwie 80. Miasto wprowadziło karę grzywny w wysokości 750 dol. za nękanie albinosów.

Wiedza i Życie 3/2026 (1095) z dnia 01.03.2026; Zoologia; s. 60
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną