Niewiele brakowało, by żubr wyginął. Przetrwał dzięki kilku osobnikom i dużej dozie szczęścia
Ostatnie wolne sztuki ustrzelono w Puszczy Białowieskiej (1919 r.) i na Kaukazie (1927 r.). Szczęśliwie z osobników przetrzymywanych w ogrodach zoologicznych w mniej niż 100 lat udało się odtworzyć dziko żyjącą populację. I tu już mówimy o sztandarowym sukcesie ochrony przyrody XX w., bo przecież największy ssak lądowy Europy wrócił do lasów. [Artykuł także do słuchania]
1 września 2026
Wędrowałam leśnym duktem niedaleko Topiła, niewielkiej osady w Puszczy Białowieskiej na południe od Hajnówki. Był pogodny letni ranek, majestatyczny gąszcz dokoła. Szłam powoli, trochę bez celu. I nagle kilkadziesiąt metrów przede mną przez drogę przebiegło kilka żubrów. Mój senny nastrój zniknął w sekundę. Teraz co sił wyciągałam nogi, żeby jak najszybciej znaleźć się dokładnie w tym miejscu. Próbowałam żubry wypatrzyć, ale ani nie dostrzegłam zwierząt (w końcu niemałych), ani nawet nie słyszałam odgłosów przedzierania się przez gęste poszycie.
Wiedza i Życie
9/2026
(1101) z dnia 01.09.2026;
Ekologia;
s. 60
Oryginalny tytuł tekstu: "Przepis na żubra"