Reklama
W zaratusztriańskiej świątyni w irańskim mieście Jazd płonie najświętszy ogień (Atasz Behram). W zaratusztriańskiej świątyni w irańskim mieście Jazd płonie najświętszy ogień (Atasz Behram). Shutterstock
Struktura

Z Ziemi i od człowieka. Są miejsca, gdzie ogień jest niemal wieczny

Ogień
Strona główna

Ogień

Nasi praindoeuropejscy przodkowie rozróżniali dwa ognie. Pierwszy, czyli w uproszczeniu ognis, był sługą człowieka. To ten ogień dał ludziom Prometeusz. Drugi, puris, był żywiołowym niszczycielem. Prasłowiański ogn już zawierał w sobie oba znaczenia. A w ogóle nazwy żywiołów są językowo ambiwalentne: woda budzi grozę potopu i daje życie, ziemia to matka, ale i grób, powietrze to oddech, ale i morowe („od powietrza, głodu, ognia i wojny…”).

Naturalnie wywołany przez uderzenie pioruna, samozapłon lub wydobywający się bezpośrednio z ziemi zawsze intrygował lokalne społeczności, które nierzadko nadawały mu boskie bądź piekielne pochodzenie. Czasami był czczony, a czasami unikano go jak ognia. Dziś miejsca, w których wciąż płonie, są niemałą atrakcją turystyczną, a nawet celem pielgrzymek. [Artykuł także do słuchania]

W zaratusztrianizmie (religii wywodzącej się z terenów dzisiejszego Iranu) ogień to najważniejszy symbol obecności najwyższego bóstwa, zwanego Ormuzdem (Ahura Mazdą). Wierni zwracają się ku płomieniom podczas modlitwy, szukając bezpieczeństwa i ciepła. Ogień ma działać także oczyszczająco, dlatego jest kluczowym elementem w niektórych zaratusztriańskich rytuałach, przywracających prawdę i porządek. Wyznawcy wyróżniają trzy rodzaje świętego ognia. Pierwszy, czyli Atasz Dadgah, może być poświęcony w ciągu kilku godzin przez dwóch kapłanów.

Wiedza i Życie 7/2026 (1099) z dnia 01.07.2026; Wierzenia; s. 36