Reklama
Shutterstock
Technologia

Potrójny młot na PFAS to podwójna korzyść

Teflon na torturach musi się rozpaść
Środowisko

Teflon na torturach musi się rozpaść

Naukowcy znaleźli sposób na groźne toksyny występujące w setkach produktów codziennego użytku. Czyżby nadciągał koniec ery PFAS?

Technologie stworzone do walki z „wiecznymi chemikaliami” mogą zrewolucjonizować jakość wody. Oraz stan zdrowia jej konsumentów – stwierdzili badacze z Environmental Working Group.

Te związki chemiczne raz uwolnione do środowiska niemal nigdy nie znikają. Krążą w wodzie i glebie, by ostatecznie trafić do naszych organizmów. Badacze z Environmental Working Group (EWG) stwierdzili, że zastosowanie kompleksowych metod uzdatniania pozwala nie tylko skutecznie usuwać PFAS, lecz także znacząco ograniczać inne zagrożenia: metale ciężkie i azotany oraz trihalometany i kwasy halooctowe – rakotwórcze produkty dezynfekcji wody (chlorowania). Takie wnioski płyną z analizy danych z 19 amerykańskich zakładów użyteczności publicznej oraz krajowego programu monitorowania wody Environmental Protection Agency’s (Agencja Ochrony Środowiska, EPA).

Jedną ze stosowanych już metod jest zastosowanie granulowanego węgla aktywnego, który działa na toksyny jak gąbka. Jego porowata powierzchnia „przyciąga” cząsteczki PFAS i zatrzymuje je wewnątrz struktury, a te same mechanizmy pozwalają usuwać także inne szkodliwe substancje. Skuteczność sięga 80–90 proc., szczególnie w przypadku związków o dłuższych łańcuchach węglowych. Kolejnym sposobem jest wymiana jonowa, oparta na elektrostatycznym przyciąganiu. Ujemnie naładowane cząsteczki PFAS są wiązane przez dodatnio naładowane żywice, co umożliwia usuwanie także krótszych i trudniejszych do wychwycenia związków. Dodatkową zaletą jest możliwość regeneracji żywic, co wydłuża ich żywotność i obniża koszty eksploatacji. Wreszcie metoda pozbycia się niebezpiecznych związków: odwrócona osmoza. Woda pod wysokim ciśnieniem jest przepuszczana przez ultracienką membranę o mikroskopijnych porach, które zatrzymują nawet najmniejsze cząsteczki. Skuteczność tego sposobu to 90–99 proc., choć wymaga większych nakładów energii i odpowiedniego przygotowania wody.

Najlepsze rezultaty osiąga się wtedy, gdy wszystkie te rozwiązania pracują razem: węgiel aktywny wychwytuje większe cząsteczki, wymiana jonowa usuwa to, co pozostaje, a odwrócona osmoza domyka proces, zatrzymując resztki zanieczyszczeń.

„Zaawansowane metody oczyszczania wody z PFAS to punkt zwrotny, który może nam pomóc zlikwidować większą mieszaninę zanieczyszczeń i doprowadzić jakość wody pitnej do poziomu zgodnego z dzisiejszym stanem wiedzy na temat zdrowia publicznego” – mówi główny autor badania Sydney Evans.

|/||


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama