Dżuma na Syberii? Możliwe, ale ryzyko wybuchu epidemii jest minimalne
28-letnia laborantka Daria Szypiłowa specjalizowała się w badaniach nad groźnymi czynnikami chorobotwórczymi. W niektórych rejonach Syberii wśród dzikich zwierząt występuje endemiczna postać tej choroby stąd m.in. cele badawcze placówki, która zatrudnia około 95 naukowców i jest ważnym ośrodkiem nadzoru epidemiologicznego. Odpowiada za monitorowanie oraz zapobieganie wybuchom epidemii wywoływanym przez groźne infekcje bakteryjne i wirusowe na terenie Syberii i rosyjskiego Dalekiego Wschodu.
Szypiłowa zmarła nad ranem 2 października na oddziale intensywnej terapii szpitala rejonowego w Szelechowie.
Przyczyna zgonu w dwóch wersjach
Według relacji współpracowników i niezależnych mediów pod koniec września podczas pracy z żywym materiałem biologicznym, laborantka przypadkowo stłukła probówkę zawierającą bakterię Yersinia pestis (pałeczkę dżumy). Dwa dni później stan jej zdrowia nagle się pogorszył – pilnie przewieziono ją do szpitala. Początkowo lekarze, nieświadomi wcześniejszego incydentu, podejrzewali ciężki przebieg zakażenia koronawirusem i skierowali ją na specjalistyczny oddział covidowy. Obraz kliniczny choroby wymusił jednak przeprowadzenie szybkich testów na obecność wysoce niebezpiecznych patogenów. Pacjentkę podłączono do respiratora, lecz jej życia nie udało się uratować.
Dżumę można leczyć antybiotykami, jeśli zostanie ona szybko zdiagnozowana. Pojawiają się jednak szczepy oporne na wiele antybiotyków, a jeśli jakieś laboratorium pracuje nad takim szczepem, możliwości leczenia mogą być ograniczone.
Oficjalnie Rospotriebnadzor – rosyjska agencja zajmująca się chorobami zakaźnymi – o dżumie nie wspomina. W swoim oświadczeniu podaje, że kobieta zmarła z powodu „zapalenia płuc o nieznanym pochodzeniu”.
Spekulacje dotyczące śmierci kobiety zaczęły się jednak szybko rozprzestrzeniać w rejonie, co spowodowało, że mieszkańcy są głęboko zaniepokojeni pogłoskami o możliwym wybuchu epidemii dżumy płucnej.
Incydenty niebyłe i możliwe
Jak donoszą niezależne media incydent skłonił władze do wprowadzenia środków kwarantanny: ok. 200 osób objęto ścisłą obserwacją medyczną. Serwis „Baikal People” informuje, że kilka szpitali w Irkucku zostało natychmiast zamkniętych i objętych kwarantanną, która ma potrwać trzy tygodnie. W sobotę 3 października w zakładach produkcji aluminium w Szelechowie wprowadzono obowiązek noszenia maseczek ochronnych w ramach środków zapobiegawczych. Mieszkańcy Szelechowa widzieli też na ulicach osoby w kombinezonach ochronnych, maskach i rękawiczkach.
Rospotriebnadzor poinformował, że w instytucie nie odnotowano żadnych incydentów z udziałem chorobotwórczych drobnoustrojów oraz że „żaden pracownik nie zgłaszał się po pomoc medyczną w związku z chorobami zakaźnymi w ciągu ostatnich 10 dni”.
Sam instytut odmawia komentarzy dla zagranicznych mediów. Prawdopodobnie to podsyca niepokój bardziej niż sam fakt wystąpienia incydentu. Epidemiolodzy uspokajają, że choć dżuma płucna jest chorobą śmiertelną, nie przenosi się z człowieka na człowieka łatwo, a do zakażenia konieczna jest ekspozycja na dużą ilość patogenu. Zagrożenie, że (jeśli to rzeczywiście była dżuma) zachoruje więcej osób – istnieje. Ryzyko rozległej epidemii wydaje się obecnie niewielkie, ponieważ osoby z kontaktu objęto nadzorem, a dotychczas nie stwierdzono kolejnych przypadków.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.