Reklama
Strona główna

Szanowni Państwo

Numer lutowy jest w dużej mierze poświęcony chorobie Alzheimera (s. 23). To poważny problem cywilizacyjny, nie mniejszy niż choroby nowotworowe. Dotyczy praktycznie każdego z nas, bo ryzyko zachorowania rośnie z wiekiem, nigdy więc nie ma pewności, że nie dotknie nas samych lub kogoś z naszych najbliższych. A żyjemy przecież średnio coraz dłużej i to jest niewątpliwie dobra wiadomość, jednak prócz długości liczy się też jakość życia. Choroba Alzheimera to nie tylko tragedia chorego, ale też jego rodziny, najbliższego otoczenia. Po pierwsze, tracimy mentalny kontakt z rodzicem, małżonkiem, bratem, siostrą jeszcze za jego życia, po drugie, musimy choremu zapewnić opiekę, co jest bardzo czasochłonne i kosztowne. Naukowcy poszukują leków i terapii. To trudne zadanie, bo na razie etiologia choroby nie została do końca wyjaśniona – nie wiadomo dokładnie, co ją powoduje, a tym bardziej jak ją leczyć.

Ale poczyniono już pewne postępy – zostały opracowane leki, który wydają się zapobiegać otępieniu, choć problemem pozostaje bezpieczeństwo ich stosowania. Sprawdza się także metody spowalniania utraty funkcji poznawczych przez zmianę stylu życia, ćwiczenia, dietę. One też wydają się dawać pewne korzyści, wiadomo jednak, jak trudno się to bada. Pracuje się też nad wczesnymi metodami wykrywania alzheimera i w tej dziedzinie nauka odnosi chyba największe sukcesy, ale pojawiają się dylematy – skoro nie umiemy jeszcze alzheimera leczyć, to po co wcześnie stawiać przerażające diagnozy? Ale jak próbować leczyć, nie wiedząc, czy ktoś jest chory?

Z chorobą Alzheimera jest w pewnym sensie powiązany artykuł okładkowy o humanoidalnych robotach (s. 44), bo zadaniem wielu z tych maszyn byłaby opieka nad osobami niedołężnymi – ludzkich opiekunów po prostu brakuje. Ale czy to na pewno najbliższa przyszłość? Sukcesy robotyki są imponujące, ale w dziedzinie humanoidalnych robotów wciąć niedostateczne. Co ciekawe, największym problemem jesteśmy my sami, a dokładnie nieprzewidywalność naszych zachowań, do której robot musi się przystosować. I delikatnie się z nami obchodzić – najważniejsze jest bowiem bezpieczeństwo.

A swoją drogą nasuwa się refleksja, czy to nie jest ślepa ulica. Czy „ciało” i ruchy robota w ogóle muszą naśladować ludzkie? Człowiekowi bardzo niewiele potrzeba, był przypisał czemuś ludzkie cechy, czego dowodem są nasze pogawędki ze sztuczną inteligencją lub dopatrywanie się twarzy wszędzie tam, gdzie widać dwa „oczka”, na przykład światła samochodu.

Polecamy też artykuł o suplementach (s. 60), a konkretnie tych, które mają pokonać wielkiego wroga organizmu – przewlekły stan zapalny. Producenci mnóstwo obiecują i zarabiają na sprzedaży tych obietnic krocie, a co tak naprawdę działa?

Nie zapomnieliśmy również o miłośnikach astronomii – tym razem piszemy o zadziwiających zjawiskach astronomicznych zachodzących w ludzkiej skali czasowej (s. 52). Parafrazując: to się nawet astronomom (kiedyś) nie śniło.

Miłej lektury!

Świat Nauki 2.2026 (300414) z dnia 01.02.2026; s. 4
Reklama