Shutterstock
Człowiek

Planety szaleją, a człowiek powstaje

Zmienne konfiguracje elementów Układu Słonecznego doprowadziły do pojawienia się człowieka rozumnego – sugerują symulację komputerowe przeprowadzone na niespotykaną do tej pory skalę. 

Najbardziej intrygujące informacje przychodzą niekiedy pod postacią publikacji opatrzonych mało zachęcającymi tytułami. Najnowszy przykład to Wpływ klimatu na archaiczne ludzkie siedliska i sukcesje gatunków”, pod którym kryje się opublikowany właśnie w „Nature” raport z fascynujących symulacji przeprowadzonych przez zespół Axela Timmermanna, fizyka z południowokoreańskiego Pusan National University. Chodzi w nim o to, jak zjawiska astronomiczne wpływały na ziemski klimat, a ziemski klimat – na wyłonienie się naszego gatunku (co zdarzyło się mniej więcej 300 tys. lat temu).

Timmermann wziął pod uwagę, że odległe, a na niebie maleńkie, planety Układu Słonecznego mają realne znaczenie dla ziemskiego klimatu. Wpływają bowiem na kształt naszej orbity i jej położenie, a także na kąt, pod którym planeta jest pochylona w stosunku do Słońca. Efekty – zmiany w intensywności pór roku, ilości opadów atmosferycznych i wysokości temperatur – zauważalne są dopiero z dalszej perspektywy czasowej. Wszystko to przebiega bowiem w cyklach o okresach rzędu dziesiątków czy setek tysięcy lat.

Naukowiec wprowadził dane astronomiczne do Community Earth System Model – symulatora ziemskiego klimatu uwzględniającego stan atmosfery, oceanów, pokryw lodowych i lądów oraz procesów takich, jak obieg węgla w przyrodzie. Przez pół roku procesory mieliły dane, odtwarzając przypuszczalne warunki ostatnich paru milionów lat – czyli to, jak klimat sprzyjał ewolucji naszego gatunku, bądź w niej przeszkadzał. Fizyk wprowadził też informacje o datowaniach i lokalizacjach 3 tys. skamieniałości oraz prymitywnych narzędzi – materialnych dowodów obecności sześciu gatunków człowieka, w tym wczesnego Homo erectus i współczesnego Homo sapiens. I zauważył kilka dających do myślenia prawidłowości.

Wiadomo, że mniej więcej 700 tys. lat temu swoje terytorium zaczął powiększać Homo heidelbergensis dysponujący stosunkowo dużym mózgiem, ale niezdolnym do podejmowania trudu myślenia w naszym rozumieniu tego słowa. Podobnie jak wielu innych badaczy, tak i Tiemermann uważa, że człowiek heidelberski był „siewcą” innych gatunków – takich jak Homo neanderthalensis w Eurazji czy Homo sapiens w Afryce. Zaczął wędrować prawdopodobnie dlatego, że sprzyjał temu wilgotniejszy klimat ówczesnej epoki, rezultat wydłużenia się jednej z osi orbity Ziemi.

Tiemmermann zauważył, że rejony uznane przez symulację za najbardziej przyjazne Homo heidelbergensis pokrywają się z tymi, na których rzeczywiście odnajdywano artefakty i fragmenty kości różnych gatunków jego przypuszczalnych sukcesorów. Ta sama zgodnośc dotyczyła kolejnych przestrzeni, które Homo dla siebie wybierał. „Globalna kolekcja czaszek i narzędzi nie jest rozrzucona przypadkowo w czasie i przestrzeni – mówił Timmermann magazynowi „Nature”. – To dla mnie niezwykłe: oto prawidłowość, której nikt do tej pory nie dostrzegł”.

Dyskusje o tym, w jakim stopniu to właśnie zmiana klimatu w Afryce i związane z nią powiększenie się powierzchni sawanny skłoniła wczesnych ludzi do wstania na dwie nogi i doprowadziła do pojawienia się Homo sapiens, trwają od wieku. Tiemmermann dostarcza interesujących – choć oczywiście nie ostatecznych, bo to „tylko” symulacje – dowodów na słuszność tej hipotezy. Ale reakcje na jego artykuł są skrajne są także negatywne.

„Gdyby z tajemnicą zmiany klimatu i ludzkiej ewolucji można się było rozprawić w jednej tylko publikacji, zrobiono by to 40 lat temu” – mówi cytowany przez „Nature” Tyler Faith, paleobiolog z University of Utah w Salt Lake City. Brakuje skamielin z kluczowych okresów, brakuje pozostałości DNA. To właśnie dlatego Tiemmermann zamierza wkrótce uwzględnić – choćby i niepełne – dostępne dziś dane genetyczne i zapuścić symulacje na jeszcze większą skalę.

Reklama

Reklama