pulsar nadaje. sygnał 179. Tomczok, Barcz: Ta książka wzięła się z naiwnych zdziwień
„Kiedyś przyjdzie moment, że wielkie tereny, pod którymi znajdował się węgiel, zostaną wyeksploatowane. Na powierzchni nie będzie wtedy wielu dzisiejszych osiedli, nie będzie lasów, łąk, dróg, rzeczek. Będą tylko hałdy wywalonej gdzieś z głębokości 100–150 m ziemi, żwiru, resztki węgla, popiół. Będzie na maleńkim skrawku ziemi istny koniec świata. Kiedy to nastąpi? Już w XXI wieku”. Co opisał Ryszard Stawicki w 1958, na łamach „Sztandaru Młodych”, to nastąpiło.
Skrajami bruzd pozostawionych przez wielkoskalowe przedsięwzięcia przemysłowe, flagowe projekty PRL, przeszła niedawno Marta Tomczok. Swoją piękną, ale nie romantyzującą przyrody, wymykającą się definicjom gatunkowym książkę „Blizny” (wydaną właśnie przez Czarne) otwiera następująco: „Chciałabym, żeby zdewastowane miejsca, o których dalej piszę, nie zostały bez nazwy, żeby zachowało się po nich coś więcej niż wybrużdżona ziemia”.
Nie zostaną. Z pewnością nie Łużyce, Bogomice, Rapocin, Ruszczyn, Piaski, Wola Grzymalina, Folwark, Dębina, Machów, Jeziórko, Burowiec, Szczygowice i inne, które ustawiła na mapie swojej wędrówki badaczka. Choć może w tym wcieleniu bardziej słuchaczka – opowieści ludzi, którzy, wysiedleni, nie mogą wrócić do miejsc urodzenia. Bo te zostały pochłonięte przez monstrualne maszyny lub w inny sposób zmienione, zdegenerowane nie do poznania.
W życiu pozaliterackim Marta Tomczok zbiera i archiwizuje historie mówione pracowników górnictwa, analizuje środowiskowe i społeczne konsekwencje uprzemysłowienia. Uprawia coś, co czasem nazywa się humanistyką węglową. Badaniem tej „ciemnej materii”, na której skupia się złość ludzka, ataki obrońców przyrody, ale też która odsłania niejednoznaczne uwikłanie człowieka w technologię utrzymywania cywilizacji w rozwoju.
W studiu, szczęśliwym zbiegiem okoliczności, gościmy także Annę Barcz, ekokrytyczkę, którą z Tomczok łączy więź zawodowa, ale i przyjacielska. Badaczki opowiadają, jak fascynująco wiele na temat kulturowych zjawisk związanych z przemysłem można dostrzec zarówno w tzw. literaturze wysokiej – środowiskowo „niedoczytanej” – jak i w tej tzw. niższej, niedarzonej przesadnym szacunkiem, a więc zapomnianej. Wyjaśniają też, jak zobaczyć okolice naszego dzieciństwa na nowo – odnajdując ukryte przed nieuważnym wzrokiem blizny po nowoczesności.
Cieszymy się, że słuchacie naszych podkastów i oglądacie nasze wideokasty. Powstają one także dzięki wsparciu naszych cyfrowych prenumeratorów. Aby do nich dołączyć – i skorzystać w pełni z oferty pulsara, „Scientific American” oraz „Wiedzy i Życia”” – zajrzyjcie tutaj.