Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Człowiek

Religijne rytuały łączą ludzi za pomocą naturalnych opioidów

Harvey Whitehouse: Jako ateista twierdzę, że religia nie zniknie, bo jest naturalną cechą naszej psychiki
Człowiek

Harvey Whitehouse: Jako ateista twierdzę, że religia nie zniknie, bo jest naturalną cechą naszej psychiki

Moralizujący bogowie nie stworzyli cywilizacji, ale pomogli ją utrzymać, a rozwój społeczeństw napędzały rolnictwo i wojna – twierdzi brytyjski antropolog Harvey Whitehouse, autor książki „Dziedzictwo. Ewolucyjne początki współczesnego świata”. [Artykuł także do słuchania]

W jaki sposób grupy liczące setki osób utrzymują więzi? Autorzy najnowszych badań wskazują m.in. na układ opioidowy mózgu, a wspólne nabożeństwa traktują jako kulturowe narzędzie, które go uruchamia.

Opioidowa teoria przywiązania społecznego (ang. Brain-Opioid Theory of Social Attachment, BOTSA) zakłada, że poczucie bliskości u naczelnych wywołują (produkowane przez sam organizm) substancje uśmierzające ból i dające poczucie przyjemności oraz działające na tzw. receptory opioidowe typu μ (mu), najsilniej powiązane z odczuwaniem nagrody i więzi. Uwalniane są one m.in. podczas wzajemnego iskania. U ludzi funkcję tę miałyby pełnić zachowania obejmujące wiele osób naraz: wspólny śpiew, taniec, zsynchronizowany ruch. A religijne rytuały łączą je wszystkie.

Aby to sprawdzić, międzynarodowy zespół naukowców przeprowadził badanie terenowe w 24 miejscach kultu: 13 chrześcijańskich kościołach różnych wyznań w Wielkiej Brytanii oraz 11 afrobrazylijskich grupach religii umbanda (czyli synkretycznego wyznania łączącego spirytyzm, afrykańskie tańce i rytmy z katolickimi modlitwami oraz wizerunkami świętych). Udało im się namówić 359 osób (91 odpadło m.in. z powodu przyjmowania leków przeciwbólowych), aby tuż przed nabożeństwem i zaraz po nim pozwoliły zmierzyć poczucie więzi grupowej oraz próg bólu. Ten ostatni – wyznaczany rosnącym uciskiem mankietu ciśnieniomierza aż do sygnału „bardzo nieprzyjemnie” – posłużył jako pośredni wskaźnik aktywacji wspomnianego układu opioidowego, którego bezpośredni pomiar wymagałby procedur inwazyjnych.

Chwila uniesienia w modlitwie podczas uroczystości umbandowych w Minas Gerais (Brazylia).pulsarChwila uniesienia w modlitwie podczas uroczystości umbandowych w Minas Gerais (Brazylia).

Wyniki okazały się zgodne z przewidywaniami. Po zakończeniu rytuałów religijnych poczucie więzi zwiększyło się średnio o 5,4 proc., a próg bólu o ok. 13 proc. Jednocześnie wzrosły pozytywne emocje, a osłabły negatywne. Co kluczowe, podniesienie progu bólu samodzielnie przewidywało wzmocnienie uczucia bliskości, czyli za obiema zmianami nie stał jakiś trzeci czynnik, np. lepszy nastrój albo to, w którym kraju, w jakim wieku lub jak bardzo religijny jest dany uczestnik badania. Obok niego niezależnymi predyktorami siły więzi okazały pozytywne emocje oraz poczucie połączenia z Bogiem. Sugeruje to, że rytuały religijne spajają ludzi kilkoma równoległymi kanałami: częściowo „chemicznym” (ślad układu opioidowego widoczny w progu bólu), częściowo czysto emocjonalnym (poprawa nastroju), a częściowo duchowym czy poznawczym (poczucie kontaktu z czymś wyższym).

Autorzy publikacji, która ukazała się w „Proceedings of the Royal Society B”, wyraźnie zaznaczają jednak pewne ograniczenia swoich analiz. Chodzi m.in. o charakter badań terenowych, który wiązał się z brakiem klasycznej grupy kontrolnej, nie uczestniczącej w żadnym rytuale. A zastosowany pomiar progu bólu pozostaje jedynie wskaźnikiem pośrednim uwalniania opioidów w organizmie.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama