Na zdjęciu zgodnie z ruchem wskazówek zegara (od dołu po prawej): Luca Parmitano z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Karen Nyberg z NASA (inżynierowie z ekspedycji 37), Fiodor Jurczichin (dowódca ekspedycji 37.), Michaił Tyurin oraz Sergey Riazanskiy i Rick Mastracchio z NASA (inżynierowie ekspedycji 38.), Oleg Kotow (dowódca ekspedycji 38.), Koichi Wakata (Japan Aerospace Exploration Agency) i Michael Hopkins z NASA (inżynierowie ekspedycji 38). Na zdjęciu zgodnie z ruchem wskazówek zegara (od dołu po prawej): Luca Parmitano z Europejskiej Agencji Kosmicznej i Karen Nyberg z NASA (inżynierowie z ekspedycji 37), Fiodor Jurczichin (dowódca ekspedycji 37.), Michaił Tyurin oraz Sergey Riazanskiy i Rick Mastracchio z NASA (inżynierowie ekspedycji 38.), Oleg Kotow (dowódca ekspedycji 38.), Koichi Wakata (Japan Aerospace Exploration Agency) i Michael Hopkins z NASA (inżynierowie ekspedycji 38). NASA
Kosmos

Stacja kosmiczna na kursie kolizyjnym

Wszystko wskazuje na to, że amerykańsko-rosyjska rywalizacja w lotach kosmicznych będzie tylko narastać. A współpraca, której symbolem była wielka stacja orbitalna, osłabnie.

Kiedy w ubiegły czwartek Rosja dopuściła się inwazji na Ukrainę, wydarzenia śledził cały świat. Ale patrzyła na to również inna, znacznie mniej liczna grupa: siedmioro członków załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (International Space Station, ISS) orbitującej ponad chaosem rozgrywającym się setki kilometrów niżej.

Przez ponad dwie dekady nieprzerwanego funkcjonowania ISS była jak światełko nadziei, że pokojowa współpraca jest możliwa. Potężne kosmiczne siedlisko jest efektem niezwykłego partnerstwa pięciu agencji kosmicznych (wśród których jest NASA i rosyjska narodowa agencja kosmiczna Roscosmos) reprezentujących 15 państw członkowskich. Przez wiele lat na jego pokładzie kwitły badania naukowe i międzynarodowe przyjaźnie, podsuwając niektórym myśl, by nominować projekt do pokojowej Nagrody Nobla.

Powstaje jednak pytanie, co stanie się z ISS w obliczu geopolitycznego wzburzenia na Ziemi?

W górze powinien być spokój

Byli członkowie załóg ISS twierdzą, że na jej pokładzie narodowość zazwyczaj nie ma większego znaczenia – że bardziej angażujące są bardziej praktyczne aspekty życia i pracy w kosmosie. „Spędzamy ze sobą wiele czasu podczas treningów i w ten sposób się zaprzyjaźniamy” – mówi Leroy Chiao, który brał udział w 10. misji ISS w 2004 r.

Rick Mastracchio, emerytowany inżynier NASA, który brał udział w 38. i 39. misji, potwierdza te odczucia: „Jesteś tam, by wykonać bardzo specyficzną robotę i jesteś do tego bardzo dobrze przygotowany”. Niezależnie od poglądów politycznych „musisz się jakoś dogadywać, bo jesteś częścią drużyny”.

Chiao mówi, że czas spędzony z innymi astronautami ISS dał mu pojęcie na temat rosyjskiej perspektywy na sprawy geopolityki. Z punktu widzenia Kremla wejście Ukrainy do NATO może wyglądać jak poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Jak zareagowałyby Stany Zjednoczone – zastanawia się – gdyby Meksyk i Kanada przed upadkiem Związku Radzieckiego weszły w skład Układu Warszawskiego? „Też by nas to mocno zdenerwowało. Rozumiem więc myślenie Rosji” – mówi, mimo że zdecydowanie nie zgadza się z inwazją na Ukrainę.

Napięcie między Rosją i Ukrainą wzrosło nadspodziewanie wysoko, kiedy Mastracchio był akurat na pokładzie ISS. W marcu 2014 r. , niedługo po przylocie, Rosja zaanektowała Krym w akcie politycznym, który Stany Zjednoczone uznały za „naruszenie prawa międzynarodowego”. „Nie powiedziałbym, że to zwarzyło atmosferę, ale jakieś dyskusje były” – wspomina. Zapamiętał zdenerwowanie jednego z jego rosyjskich kolegów, który bał się o życie swojej rodziny, mieszkającej w regionie sąsiadującym z Krymem. Wydarzenia te przypominają Mastracchio, że żadna kultura nie jest monolitem. „Agencje kosmiczne zakładają, że reprezentujesz państwo, ale nie jego politykę – mówi. – To cokolwiek niekomfortowe, kiedy twoja ojczyzna decyduje się zrobić coś, z czego nie jesteś dumny”.

Na dole trwa wymiana gróźb

W tej chwili Stany Zjednoczone i państwa członkowskie NATO sankcjami uderzają w rosyjską ekonomię i władzę. Prezydent Joe Biden wyjaśnił w swoim wystąpieniu, że obostrzenia mają „zakłócić funkcjonowanie rosyjskiego przemysłu kosmicznego (…)”. Nie ma jasności, jak wpłynie to na życie na Stacji Kosmicznej. Wśród siedmiu obecnych osób załogi jest trzech Amerykanów, Amerykanka, Niemiec reprezentujący Europejską Agencję Kosmiczną i dwóch astronautów z Rosji. Będą najprawdopodobniej kontynuować normalne działania niezależnie od osobistych odczuć, zgodnie z zasadą „business as usual”. Przynajmniej NASA twierdzi, że taki jest plan.

„Chcąc zapewnić Międzynarodowej Stacji Kosmicznej bezpieczne działanie NASA kontynuuje współpracę ze wszystkimi międzynarodowymi partnerami, także z Roscosmosem – zapewnia agencja. – Ograniczenia w wymianie handlowej nie obejmują amerykańsko-rosyjskiej cywilnej współpracy w kosmosie”.

Roscosmos nie odpowiedział na prośbę o komentarz. Ale w serii czwartkowych tweetów szef agencji, Dmitrij Rogozin, kpił z sankcji, nazywając je ryzykownymi i stwierdził, że „jeśli Stany Zjednoczone zablokują współpracę z nami, kto uchroni ISS przed niekontrolowanym upadkiem z orbity na teren Ameryki lub Europy?”. Ten komunikat, choć brzmi nieprawdopodobnie, jest pod pewnymi względami odbiciem faktów: Za dokonywanie okresowych korekt orbity ISS, której promień zmniejsza się na skutek oporu atmosfery, jest obecnie odpowiedzialny rosyjski statek zaopatrzeniowy Progress (amerykański Cygnus, obecnie zadokowany do stacji, ma w kwietniu wykonać testowe korekty wysokości).

Takie uwagi Rogozina, mianowanego na stanowisko przez Putina, nie są całkiem dla niego nietypowe. „Jest on, rozumiecie, swego rodzaju sławą” – mówi Asif Siddiqi, historyk z Fordham University, który śledzi rosyjskie działania w kosmosie. Kiedy Stany Zjednoczone wprowadziły wcześniejsze sankcje, po aneksji Krymu, Rogozin sugerował raz za razem, żeby amerykańscy astronauci znaleźli sobie trampolinę, bo tylko dzięki niej będą mogli wskoczyć na Stację Kosmiczną. (W tamtym czasie amerykańskie załogi były całkowicie uzależnione od statków Soyuz. Dziś astronautów przewozi sprzęt SpaceX, a firma Boeing ma zapewnić możliwość startów z terytorium Stanów Zjednoczonych).

W ubiegłym roku Rogozin podkręcał napięcie sugerując, że w 2018 r. amerykańska astronautka Serena Auñón-Chancellor celowo, w akcie sabotażu, wywierciła dziurkę w statku Soyuz. Ponowił te oskarżenia w artykule opublikowanym w przez należącą do państwa agencję TASS, mówiąc, że Serena Auñón-Chancellor zrobiła to po to, by szybciej wrócić na Ziemię. NASA uznała te słowa za bezzasadne i stanęła murem za swoją astronautką.

W przyszłości układ się zmieni

Chociaż podobne okresy napięcia nadwyrężały relacje administracyjne między Roscosmosem i NASA w przeszłości, nigdy tak naprawdę nie zakłóciły życia na ISS. Na przykład w szczytowym momencie inwazji na Krym NASA poleciła, by jej amerykańscy pracownicy zaprzestali kontaktowania się z rosyjskimi kolegami. Instrukcja zawierająca tę informację wyciekła do mediów. „Ale zawierała klauzulę mówiącą, że działania ISS będą przebiegać jak wcześniej” – mówi Siddiqi. Przypuszcza, że podobna instrukcja obowiązuje także dziś.

Nawet jeśli najważniejsi partnerzy ISS zdecydują się wycofać z projektu, ich całkowite wyjście może potrwać miesiące, a nawet lata. „Nie da się tego tak po prostu wyłączyć” – stwierdza Siddiqi. Ale jeśli obecna sytuacja polityczna się nie zmieni, nie widzi on przyszłości dla współpracy amerykańsko-rosyjskiej wykraczającej poza wycofanie ISS z eksploatacji, co ma nastąpić w roku 2031.

NASA bada już własny ambitny program, w którym współpracę podejmuje z agencjami kosmicznymi Europy, Japonii i Kanady. Artemis ma być stacją krążącą wokół Księżyca, umożliwiającą długoterminowy powrót astronautów na to ciało niebieskie. Tymczasem Roscosmos deklaruje chęć połączenia sił z Chinami – planują wspólnie zbudować własną bazę na Księżycu. Wszystko wskazuje na to, że schizma w lotach kosmicznych będzie tylko narastać. A współpraca, której symbolem była Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, osłabnie. „Wydaje mi się oczywiste, że jest punkt, po przekroczeniu którego relacje nie mogą być kontynuowane” – podsumowuje Siddiqi.

Tekst ukazał się na łamach sciam.com 25 lutego 2022 r. i nosił tytuł „Russias Invasion of Ukraine Strains International Space Station Partnership”. Skróty i śródtytuły pochodzą od redakcji pulsara.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną