Skąd się biorą kryształy w kometach? Odpowiedź podsuwa niesforny żarłoczny bobas
Czemu właśnie EC53? Otóż ta niespełna 100000-letnia gwiazda powstająca w Gwiazdozbiorze Węża to wyjątkowo niesforny bobas. Znany jest z wielkiego apetytu – w dość gwałtowny sposób pożera ogromne ilości gazu i pyłu wciąż rosnąc i nabierając masy. W wyniku tych wybuchowych obiadów, otoczenie gwiazdy się rozgrzewa. Naukowcy od jakiegoś czasu podejrzewali, że to idealne warunki to powstawania kwarcowych kryształów. Dopiero teraz jednak mają na to poważne dowody.
Zespół Jeong-Eun Lee, astrofizyczki z Seoul National University w Korei Południowej, donosi, że znalazł dowód na zależność pomiędzy wybuchową aktywnością młodej gwiazdy i tworzeniem się kryształów. Przyglądając się EC53 i jej otoczeniu zarówno w fazie wybuchowej (gdy gaz i pył wokół niej się rozgrzewają) jak i w czasie drzemki, kiedy zaledwie podjada i rośnie dużo spokojniej (gaz i pył są wtedy dużo chłodniejsze). Dzięki temu udało się zaobserwować charakterystyczne ślady kryształów w podczerwonym świetle właśnie w okresie żarłoczności. Można powiedzieć, że astronomowie niemal na żywo mogli śledzić powstające kryształy dostarczając najmocniejszych dowodów na związek z wybuchową aktywnością młodej gwiazdy i składem otaczającego ją dysku.
No dobrze, ale gdzie w tej historii miejsce na komety? Czy te lodowe kule, okrążające Słońce często w odległości setki tysięcy razy większej niż Ziemia, mogą w ogóle poczuć, że coś dzieje się w pobliżu gwiazdy? Nic na to nie wskazuje. Co, jeśli istnieje mechanizm, który wyrzuca kryształy z rozgrzanego dysku na rubieże układu? Ta dość ekstrawagancka hipoteza krąży w środowisku astrofizyków już od lat 90. jako sposób na wyjaśnienie składu niektórych meteorytów.
Czy młoda, wybuchowa gwiazda EC53 też ma możliwości rozrzucania w przestrzeń powstałych kryształów? Badacze zaobserwowali znaczący wypływ gazu z protogwiazdy, a główna autorka badania sugeruje, że choć nie dostrzegli w nim bezpośrednio krzemowych kryształów, jest możliwe, że ziarna pyłu uciekają wraz z wiatrem niczym na „kosmicznej autostradzie”.
A teraz nagroda dla tych, którzy dotarli do końca: bezpośrednim dowodem na wyrzucanie pyłu byłoby zaobserwowanie go dokładnie w tym gwiazdowym wietrze. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, w najbliższym czasie będę mógł donieść o takim odkryciu na łamach pulsara – publikacja mojego autorstwa czeka właśnie na recenzję. Na razie jednak cicho sza.
Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.