Krab podkowiasty. Krab podkowiasty. Shutterstock
Środowisko

Skrzypłocze przeskakują z gałęzi na gałąź

„Żywe skamieniałości” mogą być zaawansowanymi ewolucyjnie pajęczakami, nie bardziej pierwotnymi niż skorpiony, pająki czy kleszcze.

Wodne stawonogi od dawna wzbudzały konfuzję u ludzi próbujących dopasować je do systemów klasyfikacyjnych. Żyją w wodzie, jak ryby, ale podobne są raczej do lądowych owadów czy pająków. Stąd w niektórych kulturach określa się je jako specyficzne ryby (np. crayfish czy shellfish). Szczególne podobieństwo do pająków Arystoteles zauważył u pustelników, które na dodatek były przykładem wybryku natury, czegoś pośredniego między dwoma – wydawałoby się dobrze wyodrębnionymi – grupami: skorupiakami i muszlowymi mięczakami. Poza tym jednak system wydawał się działać dobrze.

Wyzwaniem było odkrycie w Ameryce kolejnych morskich stawonogów. Anglo-amerykańscy koloniści uznali je za specyficzne kraby i nazwali horseshoe crabs (czyli krabami podkowiastymi). W Polsce dość długo nie mieliśmy właściwie do czynienia z krabami (pustelniki określało się jako raki) i wymyśliliśmy zupełnie nową nazwę – skrzypłocze.

Po zdaniu sobie sprawy ze zjawiska ewolucji, system klasyfikacji zaczęto dostosowywać do jego założeń. Odkryto również wiele skamieniałości stawonogów bardziej podobnych do skrzypłoczy niż do reszty współczesnych stawonogów. Uznano, że skrzypłocze to relikt dawnych przodków stawonogów, z czasów, gdy jeszcze nie wyszły one z wody na ląd – żywa skamieniałość. W popularnej wizji ewolucji skorupiaki wydają się bardziej prymitywne niż owady i pajęczaki, więc uznano, że skrzypłocze są bliskie skorupiakom.

Cenna błękitna krew

Od kilkudziesięciu lat skrzypłocze są wykorzystywane w farmacji. Ich błękitna krew, czyli hemolimfa, jest niezwykle czułym wskaźnikiem bakteriologicznej czystości produktów leczniczych, w tym szczepionek. Pobiera się ją jak od krwiodawców, ale niestety, w odróżnieniu od ludzi, skrzypłocze nie zawsze ten proces przeżywają. Zapotrzebowanie na szczepionki – a więc ostatecznie i hemolimfę skrzypłoczy – ostatnio wzrosło. Dlatego organizacje ekologiczne alarmują, że jeżeli przemysł biomedyczny nie przerzuci się na jej syntetyczny odpowiednik, znany jako rFC, straty w populacji skrzypłoczy sięgną setek tysięcy osobników rocznie, stwarzając zagrożenie ich wymarcia.

Jednak od końca XIX w. biolodzy – nie zważając na angielską nazwę zwyczajową – przyjmują, że mimo pokrewieństwa ze skorupiakami, skrzypłocze są bliższe pajęczakom i mogą być traktowane jako ich przodkowie. To nie taka wielka zmiana – wpisuje się w obraz wodnego przodka zwanego starorakiem, którego potomstwo wyszło na ląd, dając początek bogactwu współczesnych lądowych stawonogów. Z czasem zaczęto zauważać, że ogólny wygląd to nie wszystko i współczesne skrzypłocze nie są żadną żywą skamieniałością. Zaczęto też przekonywać się, że ich bliskość z pajęczakami jest silniejsza niż się wcześniej wydawało, oczywiście kosztem związku ze skorupiakami. Za najpodobniejsze do przodków zaczęto uważać kikutnice, nazywane morskimi pająkami, a to oznacza, że skrzypłocze i lądowe pajęczaki są ich potomkami.

Kolejne badania molekularne pokazują, że zróżnicowanie wewnątrz pajęczaków jest większe niż dotąd uważano, a różne dotychczasowe podobieństwa nie odpowiadają pokrewieństwu. Z tego względu oddzielono skorpiony od zaleszczotków czy rozdzielono roztocze na dwie równoważne grupy. W rozrastającym się drzewie skrzypłocze z reguły umieszczano jako gałąź leżącą obok coraz bardziej rozwidlającej się gałęzi właściwych pajęczaków. Formułowano różne hipotezy co do historii ewolucyjnej, najbardziej jednak stawiając na jednorazowe wyjście ich z wody i rozwój wielu linii na lądzie. Kilka lat temu głośna stała się wpadka chińskich paleontologów, którzy jako ważną skamieniałość dawnego pająka opisali coś bardzo przypominającego raka, poza pajęczą liczbą nóg. Okazało się, że jedna para odnóży była domalowana na skale, a skamieniałość rzeczywiście jest skorupiakiem.

Trzy lata temu opublikowano wyniki badań molekularnych, w których gałąź skrzypłoczy już niczym się nie wyróżnia spomiędzy pozostały gałęzi pajęczakowego drzewa rodowego. Kilka dni temu zaś część tych samych badaczy opublikowała w „Molecular Biology and Evolution” wyniki analiz idące jeszcze dalej. Ich zdaniem skrzypłocze nie tylko nie są linią, z której powstały pajęczaki – są pajęczakami zaawansowanymi ewolucyjnie, w niczym nie bardziej pierwotnymi niż skorpiony, pająki czy kleszcze. Wiąże się to z hipotezą, że wyjście pajęczaków na ląd postępowało niezależnie od siebie w wielu liniach. Dla osób przywiązanych do tego, że skrzypłocze to tylko takie dziwne kraby, brzmi to jak herezja.

Reklama

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną