Anna Amarowicz / pulsar
Środowisko

Podkast 79. Jastrzębowski, Związek, Marek: Puszczę zapuszczyć niełatwo

Czy dzikość powinna być naprawdę dzika? Jak ją definiować? Jak w niej zanurzyć? I czy polskie parki narodowe mają kompleks niedzikości? Rozmowa z leśnikiem i botanikiem dr. hab. Szymonem Jastrzębowskim, historykiem środowiska dr. Tomaszem Związkiem, oraz geodetą i fotografikiem Jackiem Markiem. Panowie są członkami Kampinoskiego Kolektywu Przewodnickiego „ZaPuszczeni” i autorami książki „Puszcza Kampinoska. Opowieści o wydmach, mokradłach i sosnach”.

„Las wyhodowany przez człowieka tak się ma do puszczy, jak krowa do żubra, jak kundel wiejski do wilka, jak Puszcza Notecka, Kampinoska i Niepołomicka do Puszczy Białowieskiej. Jak tombak do złota” – w ten sposób swojemu stosunkowi do dyskusyjnej dzikości puszczy sąsiadującej z Warszawą dawała upust Simona Kossak w „Sadze Puszczy Białowieskiej”.

Wielu osobom uprawiającym włóczykijstwo – tym, którzy wnikają głębiej w Puszczę Kampinoską – bliższe będą zapewne jednak słowa Jadwigi Kobendziny sprzed blisko pół wieku: „Białowieża ma wspanialsze, pierwotne drzewostany, ale jej teren jest wyrównany, płaski i monotonny. Puszcza Kampinoska przewyższa ją bogactwem ukształtowania powierzchni oraz zmiennością szaty roślinnej” (cytat z dokumentacji geograficznej „Kampinoski Park Narodowy i jego problematyka”).

grafika

„Puszcza Kampinoska. Opowieści o wydmach, mokradłach i sosnach.
Przewodnik po krajobrazach przyrodniczo-kulturowych”
Szymon Jastrzębowski, Tomasz Związek, Jacek Marek (fotografie)
Wydawnictwo Paśny Buriat
244 str.
ok. 38 zł

Nasi goście zdaja się podzielać oba poglądy, ale ze wskazaniem na drugi. Mają do dzikości stosunek nieortodoksyjny. Bo Kampinos dziki w sposób pierwotny był kilkanaście tysięcy lat temu. A wszystko, co przyszło później, to historia przemocy, której dopuszczali się na niej ludzie. Puszcza służyła jako źródło drewna rozwożonego po całej Europie, jako baza gleb, pole różnorakiej eksploatacji.

Dziś ci sami ludzie, w sensie gatunkowym, próbują las zapuszczyć. Różne jednak mają definicje dzikości, różne pomysły na jej przywracanie. Gdyby chcieli Puszczę Kampinoską zbliżać do stanu pradawnego w sposób radykalny, powinni ją wystawić na działanie gwałtownych żywiołów – takich jak powódź, huragan, pożar powierzchniowy. Na to jednak – choćby z racji bliskości dwumilionowego miasta – zgody nie ma i nie będzie. Działania wspierające Puszczę muszą więc mieć charakter przemyślanych, kontrolowanych, ograniczonych ingerencji. A ona i tak ludzi zaskoczy – bo dynamika zmian w Kampinosie jest niebywała – mówią nasi goście. Starają się być krok za przyrodą. Chodzić, obserwować, nie wyprzedzać, nie wtłaczać w swoje oczekiwania.

Poza warstwami różnorodności biologicznej na mapę geograficzną Puszczy nakładać można też inne – na przykład kulturowe. Te bowiem zaważyły na jej losach w sposób wyjątkowy, ale wciąż słabo przebadany. Kolejne fale osadników pozostawiały po sobie ślady w ukształtowaniu terenu, roślinności – dziś już w większości zatarte. Może poza wyjątkiem tych, których autorami byli utalentowani inżynierowie krajobrazu – niemieckojęzyczni kolonizatorzy zwani Olędrami (ich wpływ widoczny jest też w krajobrazie Warszawy). Dawni mieszkańcy zaznaczali swoją obecność także w toponimach – dziś już zapomnianych, ale powoli odzyskiwanych przez historyków.

Czy takie ślady kultury zapuszczać jak jej ostępy, czy nie? Naszym gościom bliższa jest idea strażników krajobrazu – obiektów pozwalających oswoić pozornie bezimienny las, odzyskać pamięć o dynamice etnicznej Mazowsza, szacunek dla bogactwa przeszłości. Przywrócić zerwaną ciągłość historyczną.

Ktoś zapyta: A kogo w Szczecinie, Lublinie czy Jeleniej Górze obchodzi stołeczny Kampinos? Powinien każdego, bo zachodzące w nim zjawiska i dyskusje, które prowokuje swym istnieniem, mają charakter uniwersalny. Taką puszczę można znaleźć w każdym lesie.

Jastrzębowski, Związek i Marek piszą o tym w pięknie napisanej, zilustrowanej i takoż wydanej przez Paśny Buriat książce „Puszcza Kampinoska. Opowieści o wydmach, mokradłach i sosnach. Przewodnik po krajobrazach przyrodniczo-kulturowych”. Pobrzmiewają w niej echa klasycznych dzieł Humboldta i nam współczesnych opowieści Lechosława Hertza, Oskara Kolberga. Autorzy patrzą na ten las i szkiełkiem, i sercem.

Cieszymy się, że słuchacie naszych podkastów. Powstają one także dzięki wsparciu naszych cyfrowych prenumeratorów.
Aby do nich dołączyć – i skorzystać w pełni z oferty pulsara, „Scientific American” oraz „Wiedzy i Życia” – zajrzyjcie tutaj.

WSZYSTKIE SYGNAŁY PULSARA ZNAJDZIECIE TUTAJ