Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Środowisko

Drobiny plastiku pochodzące z lądów liczy się w setkach biliardów. I to ostrożne szacunki

180 lat „Scientific American”. Plastiku uwielbienie i odrzucenie, czyli raportu specjalnego cz. 3.
Technologia

180 lat „Scientific American”. Plastiku uwielbienie i odrzucenie, czyli raportu specjalnego cz. 3.

Artykuły i reklamy z wczesnego okresu przemysłu tworzyw sztucznych przedstawiały je jako materiały zmniejszające presję na zasoby naturalne. Teraz wiemy, dokąd ta historia zmierza. [Artykuł także do słuchania]

Wykonanie dokładnych pomiarów ilości mikroplastiku unoszącego się w przyziemnych warstwach powietrza nie jest łatwe ze względu na jego znikome rozmiary. Wyniki pomiarów różnią się więc znacznie między sobą. Wszystkie jednak martwią.
Z ostatniej chwili|Z ostatniej chwili

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Drobiny plastiku unoszą się też w powietrzu, a najmniejsze z nich są porywane przez wiatry, z którymi pokonują dystanse liczone w setkach, a nawet tysiącach kilometrów. Autorzy publikacji w najnowszym „Nature” dowodzą, że zdecydowana większość tych najmniejszych mikroplastikowych cząstek – za takie uważają te mające wymiary od 5 do 100 mikrometrów – pochodzi z lądów. Ich udział w dostarczaniu do atmosfery tego drobiazgu jest ponad 20 razy większy aniżeli oceanów. Jak duża jest to emisja? Odpowiedź udzielona przez badaczy brzmi: 610 biliardów cząsteczek rocznie (biliard to jedynka z 15 zerami) w przypadku lądów. Oceany dorzucają do tego „zasobu” około 26 biliardów rocznie.

Sporo? Owszem, choć – jak twierdzą Ioanna Evangelou i dwoje pozostałych badaczy z Universität Wien – jest to i tak od kilkuset do kilku tysięcy razy mniej, niż sugerują dotychczasowe oszacowania. Mikroplastik trafiający do atmosfery może pochodzić z rozmaitych źródeł pierwotnych, na przykład z kosmetyków, odzieży czy też opon i układów hamulcowych poruszających się samochodów. Może też jednak powstawać w wyniku rozpadu większych przedmiotów i elementów wykonanych z tworzyw sztucznych, które trafiają do gleby i wód, gdzie ulegają stopniowej degeneracji. Drobiny uniesione przez wiatr z terenów przemysłowych, rolniczych i silnie zurbanizowanych pokonują morza i oceany. Niektóre z nich lądują w Arktyce i Antarktyce, inne – na szczytach najwyższych łańcuchów górskich, a jeszcze inne – w naszych płucach.

Sięgnij do źródeł

Badania naukowe: Atmospheric microplastic emissions from land and ocean

Wykonanie dokładnych pomiarów ilości mikroplastiku unoszącego się w przyziemnych warstwach powietrza nie jest łatwe ze względu na jego znikome rozmiary. Wyniki pomiarów różnią się więc znacznie między sobą. W tym samym regionie świata, ba nawet w tym samym dużym mieście, jedni badacze identyfikują po kilkaset mikroplastikowych drobin w metrze sześciennym powietrza, podczas gdy inni twierdzą, że takich drobin wychwycili najwyżej kilka. Evangelou i pozostali badacze zebrali dane z pomiarów z ostatniej dekady wykonanych przez innych badaczy w 283 miejscach na globie, a następnie wprowadzili je do modelu, który wyliczył, że przeciętnie w 1 m sześc. powietrza ponad lądami znajduje się 0,08 cząsteczek mikroplastiku, natomiast ponad morzami ich gęstość jest znacznie mniejsza i wynosi średnio 0,003 na metr sześcienny.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama