Reklama
Shutterstock
Środowisko

Proces wulkanów i pożaru w sprawie zmian klimatu. Werdykt: niewinne

Skąd na ocieplającym się globie fale siarczystych mrozów? Dominują dwa poglądy
Środowisko

Skąd na ocieplającym się globie fale siarczystych mrozów? Dominują dwa poglądy

Naukowcy nie kwestionują oczywiście samej zmiany klimatu na Ziemi, natomiast różnią się, i to dość zasadniczo, gdy przychodzi im odpowiedzieć na pytanie, jak ta zmiana przekłada się na częstotliwość i intensywność takich epizodów mroźnej pogody jak tegoroczny. [Artykuł także do słuchania]

Żaden z tych losowych, potencjalnie katastrofalnych epizodów nie miał najmniejszego wpływu na obecny trend klimatyczny, co tylko potwierdza, że stoi za nim wyłącznie człowiek – twierdzą naukowcy z MIT i kilku innych placówek.

W przyrodzie kolor wściekle żółty bywa stosowany ku przestrodze (patrz: liściołaz żółty) czy jako kamuflaż (patrz: modliszka storczykowa). W Pulsarze natomiast – to sygnał końca embarga, które prestiżowe czasopisma naukowe nakładają na publikowane przez badaczy artykuły. Tekst z żółtym oznaczeniem dotyczy więc doniesienia, które zostało upublicznione dosłownie przed chwilą.

Średnia temperatura na Ziemi szybko się podnosi. Trzy ostatnie lata były najcieplejszymi w historii pomiarów. Najbardziej upalna była również cała ostatnia dekada. Wśród klimatologów panuje zgoda, że główną przyczyną są antropogeniczne emisje gazów cieplarnianych. Nie znaczy to jednak, że ziemska atmosfera jest nieczuła na silne naturalne bodźce, takie jak eksplozje wulkanów czy wielkie pożary naturalnej roślinności. Wszak zanim zaczęliśmy na masową skalę wtłaczać do niej dwutlenek węgla i inne związki zatrzymujące ciepło, to właśnie naturalne czynniki odpowiadały za spadki i wzrosty temperatur. Może zatem nie doceniamy ich obecnego wpływu?

Pytanie to zadali sobie naukowcy z MIT. Nie byli – dodajmy – pierwsi, ale dysponowali bardzo dokładnymi i bardzo świeżymi wynikami pomiarów temperatury w dwóch najniższych warstwach atmosfery – troposferze i stratosferze – wykonywanymi przez radiometry zainstalowane na satelitach meteorologicznych. Te, które wykorzystali autorzy badań (ich inicjatorką była Susan Solomon) obejmują okres od 1986 do 2024 r.

Do analizy wybrano trzy zdarzenia: wybuch filipińskiego wulkanu Pinatubo w 1991 r., australijskie pożary buszu w latach 2019–2020 oraz erupcję podwodnego wulkanu Hunga Tonga na południowym Pacyfiku w 2022 r. Pinatubo wyrzucił do atmosfery 20 mln ton aerozoli, pożary – ok. 1 mln ton cząstek pochodzących z dymów, a Hunga Tonga – prawie 150 mln ton pary wodnej. Trudno sobie wyobrazić większe naturalne zdarzenia, które w ostatnich dekadach mogły wypłynąć na temperatury na globie – rozumowali badacze.

Faktycznie. Pinatubo schłodził ziemską troposferę o 0,7 st. C i równocześnie podgrzał nieco stratosferę – efekt utrzymał się przez dwa lata. Pożary w Australii podgrzały stratosferę o 0,77 st. C na pięć miesięcy. Hunga Tonga odwrotnie – schłodził jej średnie i wyższe partie o mniej więcej pół stopnia. „Dwa ostatnie zdarzenia zupełnie nie wpłynęły jednak na temperaturę troposfery, a efekt Pinatubo był krótkotrwały. To oznacza, że żaden z tych losowych potencjalnie katastrofalnych epizodów nie miał najmniejszego wpływu na obecny trend klimatyczny, co tylko potwierdza, że stoi za nim wyłącznie człowiek” – stwierdzili badacze.


Dziękujemy, że jesteś z nami. To jest pierwsza wzmianka na ten temat. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża najnowsze badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Reklama