Kikai: Japoński podwodny olbrzym ponownie zaczyna napełniać się lawą
Wulkan ten, ukryty pod wodami Pacyfiku w pobliżu japońskiej wyspy Kiusiu, budzi się niezwykle rzadko – raz na kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy lat – lecz jego erupcje mają katastrofalną skalę. Ok. 7 tys. lat temu wyrzucił w powietrze 332– 457 km3 materiału skalnego. Był to największy wybuch na Ziemi od zakończenia epoki lodowcowej. Dla porównania, podwodny wulkan Hunga Tonga, sprawca największej erupcji w obecnym stuleciu, posłał w 2022 r. do atmosfery „zaledwie” 8–10 km3 rozdrobnionych skał.
Wskutek ostatniej eksplozji Kikaia popioły dotarły aż na oddaloną o ponad 1000 km wyspę Hokkaido, a wywołane megatsunami zniszczyło wybrzeża w promieniu ok. 300 km. Dziś obszary te są zamieszkiwane przez miliony ludzi. W dnie oceanu pozostała ogromna kaldera o średnicy ok. 19 km i powierzchni blisko 300 km², porównywalnej z obszarem Krakowa. Olbrzym nie śpi, bo w regionie regularnie są rejestrowane wstrząsy, odczuwalne m.in. na zamieszkanej wyspie Iōjima – jednym z nielicznych ocalałych fragmentów tego potężnego wulkanu wystających ponad powierzchnię oceanu.
Japońscy naukowcy postanowili sprawdzić (publikacja w „Communications Earth & Environment”), czy znajdujący się pod Kikaiem rezerwuar magmy ponownie się napełnia. Wewnątrz kaldery oraz w jej otoczeniu rozmieszczono sejsmometry, po czym przeprowadzono kontrolowane eksplozje, aby wywołać sztuczne drgania gruntu. Analiza powstałych fal sejsmicznych wykazała, że po ostatniej erupcji podziemny zbiornik magmy całkowicie się opróżnił. Jego ponowne napełnianie rozpoczęło się ok. 4 tys. lat temu, a w ostatnich stuleciach wyraźnie przyspieszyło. Naukowcy jednak uspokajają: zanim komora magmowa pod Kikaiem ponownie się wypełni, miną jeszcze tysiące lat.