Fantazje, perwersje, oszustwa, okrucieństwa, a nawet morderstwa. Oto życie erotyczne pająków
W ostatnich dekadach pajęcza seksualność jest przedmiotem intensywnych badań, dzięki czemu dawne zwyczajne obserwacje wzbogacono o najnowsze metody analizy z zakresu neurobiologii, anatomii, genetyki, biologii molekularnej, a także wyrafinowane techniki obrazowania. Spektakularne wyniki tych doświadczeń publikowane są w najlepszych czasopismach. Zmienił się też status badaczy pajęczego seksu, którzy urastają do rangi naukowych celebrytów. To ich wykłady mają na kongresach największe wzięcie, udzielają wywiadów, zapraszani są do telewizji albo prezentują swe spostrzeżenia w sieci. Opowiadają z tak wielką pasją, że ma się wrażenie ich osobistego uczestnictwa w pajęczych igraszkach i swawolach.
Podryw na chatę
Podobnie jak u większości zwierząt wstępnym etapem intymnych relacji są u pająków zaloty. Każdy gatunek ma swój repertuar, a celem staje się rozpoznanie partnerów, ocena walorów i zamiarów oraz złagodzenie agresji. Jedne osobniki zachwycają barwami i owłosieniem, mają cudne oczy, a ich „twarze” zdobią rozmaite „grzywki”, „brwi”, „rzęsy”, „brody” i „wąsy”, zapewne dodające powabu i dostojeństwa, a nawet znamionujące bystrość i inteligencję. Inne tańczą tango, twista albo breakdance, bębnią o podłoże, pocierają o siebie chropowate powierzchnie, szarpią nici przędzy lub komunikują się poprzez feromony. Zdarza się nawet, że samce przynoszą prezenty, oferują odżywczą spermę albo wydzielinę głowotułowiowych gruczołów. Są wreszcie i takie, które w podzięce za seks zostawiają samicy własną norę. Można śmiało powiedzieć, że podrywają na chatę.
Jak pisze amerykański autor John Gray, mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, co oznacza odmienną naturę, wrażliwość i priorytety. Słynna badaczka Lynn Margulis idzie jeszcze dalej: uważa mianowicie, że sytuacja, w której plemniki wykorzystują komórki jajowe do reprodukcji własnych genów, to klasyczny przykład samczego pasożytnictwa. Jest w tym spora przesada, ale rzeczywiście płci realizują swe rozrodcze strategie w sposób odmienny i egoistyczny, a to może prowadzić do ostrego konfliktu. Jego najbardziej skrajną manifestacją jest kanibalizm seksualny. Polega na tym, że przed kopulacją, w jej trakcie lub po niej samica zabija i zjada partnera. Zjawisko stwierdzono m.in. u węży, skorupiaków, modliszek, ślimaków i skorpionów, ale to u pająków zyskało symboliczny wymiar, a pajęcze femme fatale stały się wręcz bohaterkami popkultury i znalazły ludzkie naśladowczynie.
Kanibalizm seksualny
U pająków nasila się wraz ze wzrostem dysproporcji w rozmiarach ciała, a ta ma związek z kosztami produkcji gamet. Komórki jajowe zawierają dużo żółtka i są cennym zasobem, więc ich wytworzenie wymaga solidnej metabolicznej fabryki, którą trzeba gdzieś pomieścić. Plemniki żółtka nie zawierają i nawet samce karłowate mogą produkować ich tysiące. Dymorfizm szczególnie widać u pająków sieciowych, np. u niektórych krzyżakowatych samce są nawet stukrotnie lżejsze od samic, co samo w sobie zachęca do ataku. U gatunków społecznych rola samców ogranicza się do dawców spermy, więc kanibalizm zmniejsza liczbę „społecznych nierobów” do niezbędnego reprodukcyjnego minimum.
Wreszcie najważniejsze: kanibalizm może być elementem strategii rozrodczej samicy, która dokonuje wyboru samców najlepszego sortu: jednych zjada, pozyskując kalorie i budulec, a od innych otrzymuje plemniki i w ten sposób zapewnia większą genetyczną różnorodność potomstwa. Częściej zabijane są samce spokrewnione, co redukuje ryzyko depresji wsobnej. Zapewne towarzyszy temu jakiś mechanizm rozpoznawczy, ale jego istoty ciągle nie znamy. Oczywiście, samce „starają” się kanibalizmu uniknąć, więc stosują rozmaite sztuczki. Kopulują w pośpiechu i uciekają na bezpieczną odległość. Robią to, gdy samica zajęta jest jedzeniem lub w trakcie linienia. Pozostawiają w otworze samicy ułamany, ale wciąż pompujący spermę organ kopulacyjny. Unieruchamiają samicę przędzą, zakleszczają jej szczękoczułki w miłosnym uścisku albo w pocałunku. Poklepują samicę po odwłoku, podgryzają, wydzielają uspokajające feromony albo wprawiają sieci w wibrację, wprowadzając partnerkę w stan błogiego letargu. Wręczają prezenty.
Śmierć samca przed kopulacją jest jego ostateczną klęską, ale w jej trakcie lub po niej może być nawet elementem jego rozrodczej strategii. Np. u Latrodectus hasselti (australijski krewniak czarnej wdowy) i u rodzaju Hyptiotes samce wręcz podsuwają odwłok „pod nos” samicy i prowokują atak. Samobójstwo ma głęboki sens: żywot samca i tak dobiega kresu, jego zwłoki stają się dla samicy porcją białka i kalorii, poprawia się jej dobrostan i liczba wyprodukowanych jaj, a więc rośnie i szansa na wykorzystanie większej liczby plemników. Można rzec, że śmierć jest ostatnią ojcowską inwestycją we własne potomstwo.
U pająków znane jest też zjawisko kanibalizmu odwróconego. Tu zabójcami są samce. Jak się można spodziewać, dymorfizm rozmiarów ciała zaznacza się słabo, aczkolwiek samce bywają większe. Z punktu widzenia reprodukcyjnego sukcesu samca zabójstwo samicy wydaje się pozbawione sensu, ale okazuje się, że ofiarami częściej padają samice starsze, o mniejszym potencjale reprodukcyjnym, albo „damy” po przejściach. Ich śmierć zwiększa proporcje dziewic w populacji, a samcom daje większe szanse pierwszeństwa i na ojcostwo.
Miłosne zbliżenie
Finałem pajęczych zalotów jest kopulacja. Zwykle służy do tego penis, ale pająki go nie mają. Ich narządy kopulacyjne znajdują się na nogogłaszczkach, a na dodatek nie są połączone z układem rozrodczym. Aby je napełnić, samce budują niewielkie hamakowate sieci, nogami masturbują okolice otworów płciowych, składają krople spermy, zasysają je na podobieństwo strzykawki i ruszają na miłosne podboje. Na widok samicy samiec dostaje głupawki: przebiera nogami, skrada się, czai, podryguje, podszczypuje i krąży. Wskutek podniecenia wzrasta u niego ciśnienie krwi, następuje erekcja narządów kopulacyjnych, ich zakotwiczenie w płytce płciowej i ejakulacja. Co ważne, ejakulat to nie tylko plemniki. Zawarte w nim hormony stymulują owulację, a przeciwciała mogą eliminować plemniki innych samców.
Każdy gatunek ma indywidualny wzorzec „pozycji”. Raz na wierzchu on, innym razem ona, model 69, do góry nogami albo inne wygibasy. Niejeden seksuolog mógłby się zdziwić! Czas trwania intymnego aktu zależy od gatunku. Absolutny 15-godzinny rekord dzierży afrykański skakun z rodzaju Pseudicius. Na biegunie przeciwnym są kilkunastosekundowi sprinterzy, np. spotykane i u nas Parasteatoda lunata i P. tepidariorum. Długotrwała kopulacja umożliwia transfer większej liczby plemników, ale zwiększa też ryzyko kanibalizmu, ataku drapieżników czy parazytoidów oraz wenerycznej infekcji.
Homoseksualizm, pedofilia, gwałt
Cechą pajęczej seksualności są rozmaite eksperymenty. Jednym z przykładów jest męski homoseksualizm. Na ogół zdarza się przez pomyłkę, gdy z racji wcześniejszych igraszek samiec pachnie żeńskimi feromonami albo gdy dymorfizm płciowy jest słabo zaznaczony. U jednego z afrykańskich skakunów zaobserwowano też pary samic zamieszkujących wspólne oprzędy. Na medialny użytek okrzyknięto je pajęczymi lesbijkami, ale dowodów ich intymnych relacji brak.
Innym przykładem jest pedofilia. U australijskiego skakuna Opisthoncus sexmaculatus samce molestują osobniki młodociane, ale i tu mamy do czynienia z pomyłką. Młode po prostu łudząco przypominają dojrzałe samice, więc stają się obiektem samczego zainteresowania. U Latrodectus hasselti o pomyłce nie ma mowy. Tu samce celowo napastują niedojrzałe samice. To nic, że ich płytki płciowe są jeszcze osłonięte oskórkiem. Samce skutecznie przebijają tę przeszkodę i korzystają z prawa priorytetu (sperm priority). Mimo bolesnych doznań wygląda na to, że korzystają również dziewice, bo pozyskują plemniki szybciej niż inne samice.
Samce i samice pająków kopulują z licznymi partnerami, ale robią to w różnym czasie. U Rabidosa punctulata mamy do czynienia z „miłosnym trójkątem”: samica kopuluje z dwoma samcami naraz! Korzyści odnosi cała trójka: ona pozyskuje różnorodne plemniki, ten pierwszy korzysta z prawa priorytetu, a drugi „podwiesza” się i wykorzystuje okazję: nie musi się trudzić zalotami, a dodatkowo minimalizuje ryzyko kanibalistycznego ataku. U gatunków z rodzaju Xysticus i Metellina obserwujemy typowe relacje sadomaso! Samce unieruchamiają partnerki przędzą, oblekają je w rodzaj welonu ślubnego, a u Nephila maculata i Pisaura mirabilis dodatkowo pętają nogi. Z racji większych rozmiarów samice mogłyby się z łatwością uwolnić i pogonić samca, a nawet go zjeść. Nie robią tego, bo przemoc zachęca je do seksu i stymuluje owulację, a i przędza zawiera hormon o psychotropowych właściwościach.
Absolutnym kuriozum jest pająk o znamiennej nazwie Harpactea sadistica. Tu samiec dopada samicę, sztyletowatym narządem przebija jej odwłok i wprowadza plemniki wprost do jamy ciała. Sadystyczny i bolesny gwałt w najczystszej postaci! Ponieważ typowej kopulacji brak, płytka płciowa samicy uległa regresji, a samczy narząd zredukował się do zbiornika spermy i sztyletowatej „strzykawki”. Korzyści odnosi wyłącznie samiec: nie traci czasu i energii na zaloty, a plemniki wraz z krwią trafiają do komórek jajowych i nie muszą konkurować z innymi. Z punktu widzenia samicy zalety tego procesu trudno dostrzec. Przeciwnie: uszkodzone powłoki ciała stają się wrotami infekcji, a białka zawarte w spermie mogą wywołać reakcję immunologiczną i śmierć. To, że dobór naturalny nie eliminuje takich ekscesów, dowodzi, iż ogólny bilans jest dodatni. U europejskiego Drassodes lapidosus samce dopuszczają się gwałtu na samicach niepełnosprawnych! Poszukują takich, które są w trakcie linienia lub tuż po nim i – jako niemrawe i bezbronne – nie są zdolne ani do wyboru partnera, ani do kanibalistycznego kontrataku.
Autokastracja i rozśmieszanie samic
Ciekawym przypadkiem są samce Tidarren sisyphoides, T. fordum i T. argo, które praktykują… jednostronną autokastrację. Powodem jest hipertrofia (gigantyzm) narządów kopulacyjnych. Teoretycznie osobniki hojniej obdarzone mogłyby transferować więcej spermy, ale wielkie rozmiary po prostu utrudniają normalne funkcjonowanie. Mimo amputacji seks mogą uprawiać, masa ciała jest mniejsza i nic nie plącze się między nogami, a to pozwala szybciej biegać, uciekać przed wrogami i przeganiać innych zalotników.
Samce niektórych krzyżakowatych dopuszczają się autokastracji, ale z innego powodu: odłamane narządy pełnią funkcję zatyczek kopulacyjnych i utrudniają seks z kolejnymi kandydatami. Nawet w przypadku autokastracji obustronnej eunuchy niewiele tracą, bo swoje zadanie wykonały, a ich żywot i tak dobiega kresu. Częścią pajęczych rytuałów bywają kontakty oralno-genitalne. Np. samice czarnej wdowy zlizują odżywczą spermę z samczych narządów. U pająka Darwina jest odwrotnie: tu samce wylizują okolice żeńskich otworów płciowych. W ten sposób demonstrują swój status i fitness. Ślina zawiera lubrykant ułatwiający kopulację, a obecne w niej przeciwciała zmniejszają szanse plemników konkurentów. Wylizywanie stymuluje również owulację, łagodzi agresję samicy i zmniejsza ryzyko kanibalistycznego ataku.
O sukcesie samców może decydować ich zachowanie w trakcie kopulacji. Tak dzieje się w przypadku Physocyclus globosus. Osobniki czułe i delikatne wywołują „śmiech” samicy i są nagradzane większą liczbą potomków. I odwrotnie: brutale doprowadzają samice do „płaczu” i są karane. Dźwięki powstają wskutek strydulacji, a mechanizm selekcji plemników ciągle pozostaje nieznany. Pajęcze rytuały seksualne nasuwają wiele antropogenicznych skojarzeń, ale nie powinniśmy się dziwić. W końcu my, pająki i miliony innych gatunków podlegamy tym samym prawom przyrody, a płciowe rozmnażanie oraz towarzyszące mu rytuały i procedury są jednym z najważniejszych i uniwersalnych wynalazków ziemskiego życia. Seksualne ekscesy rodzą pokusę ich moralnej oceny, ale w pajęczym świecie liczy się sukces własnych genów. Moralne dylematy nie istnieją.