Reklama
Nuwakot w zachodniej części Nepalu Nuwakot w zachodniej części Nepalu Navesh Chitrakar / Forum
Środowisko

Kataklizm w Nepalu. To była ogromna lawina lodu, wody, skał i szlamu. Są setki ofiar

Himalaje tracą lodowy „klej”
Środowisko

Himalaje tracą lodowy „klej”

Naukowcy próbują odtworzyć ciąg tragicznych zdarzeń, który doprowadził do jednej z najtragiczniejszych powodzi błyskawicznych w najnowszej historii Himalajów. I ostrzegają: woda wciąż zbiera się w zatamowanych dolinach i w każdej chwili może przełamać bariery.

Korytem rzeki spłynęła ogromna lawina lodu, wody, skał, szlamu i śmieci. Porywała ludzi, budynki, mosty, pojazdy i maszyny budowlane, zrywała drogi i nabrzeża.

Błyskawiczna powódź na północnonepalskiej rzece Triśuli doprowadziła do śmierci co najmniej kilkuset osób. Ponad tysiąc jest zaginionych. To minimalny bilans katastrofy, którą zostali dotknięci mieszkańcy i turyści.

Wzdłuż Triśuli, w tym bezpośrednio nad jej brzegami, mieszka ponad 600 tys. osób, 2 proc. populacji Nepalu. Obcokrajowcy odwiedzają region ze względu na pejzaże, malownicze wodospady, jaskinie, spływy górskimi rzekami i świetną kuchnię. Przejeżdżają też tamtędy pielgrzymki indyjskich buddystów i dżinistów, licznie zmierzających do Tybetu. Z wieloma uczestnikami wycieczek i członkami grup pielgrzymkowych nie ma kontaktu.

Lawina lodu, wody, szlamu

Rankiem 26 sierpnia korytem rzeki spłynęła ogromna lawina lodu, wody, skał, szlamu i śmieci. Porywała ludzi, budynki, mosty, pojazdy i maszyny budowlane, zrywała drogi i nabrzeża. Uszkodziła przejście graniczne z Chinami. Poziom rzeki podniósł się gwałtownie o 7–10 m. Tyle zanotowały stacje monitorujące rzekę. Przynajmniej te, które przetrwały kataklizm. Po lawinie w pobliżu rzeki pozostały ruiny pokryte grubą warstwą mułu.

Trwa akcja poszukiwawcza i ratunkowa. Wspiera ją m.in. międzynarodowy ruch Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca. Koordynacją zajęła się ONZ, szereg rządów zapowiedziało swój udział. O tyle konieczny, że niezamożny Nepal nie poradzi sobie o własnych siłach, a niesienie pomocy jest utrudnione. Sam Xi Jinping, wszechmocny przywódca Chińskiej Republiki Ludowej, zapowiedział, że po chińskiej stronie rzucone będą wszelkie siły i środki, ale pierwsi ratownicy do przejścia granicznego dotarli dopiero 22 godziny po zdarzeniu. Nie mogli się przebić ze względu na zablokowane drogi i fatalną pogodę.

Po jej ustabilizowaniu przejście Gyirong mógł odwiedzić premier Li Qiang, polityczny numer dwa w Chinach. Taka troska ścisłego kierownictwa partii nie jest przypadkowa. Lawina zeszła, na to już się nic nie poradzi, ale trzeba pokazać, że komuniści nie ignorują zdarzenia i radzą sobie ze sprzątaniem. Tyle przynajmniej mogą zrobić. Bo zmierzą się jeszcze z pytaniami, jak to możliwe, że graniczna infrastruktura została zniszczona przez rzekę. Trzeba będzie wyjaśnić, czy doprowadziło do tego czyjeś zaniedbanie, ktoś czegoś nie przewidział, czegoś nie dopilnował.

Jak dziesięć wielkich piramid

Źródłem był najprawdopodobniej jeden z himalajskich lodowców. Te bardzo szybko topnieją pod wpływem zmian klimatu. Część jednego z lodowców się odłamała. Była na tyle duża, że jej upadek wywołał trzęsienie ziemi o sile 5,3 st. w skali Richtera. Góry w rejonie Triśuli są bardzo wysokie i strome, wszystko spadało więc z ogromną prędkością. I ruszyło na tyle niespodziewanie, że nie było ani czasu, ani możliwości, by zaalarmować społeczności mieszkające poniżej. Wśród ofiar lub zaginionych są obywatele państw ze wszystkich kontynentów.

Podobne osuwiska zdarzają się w innych górach z lodowcami, także w Alpach. Teraz przypomniano o zdarzeniu ledwie z czerwca 2021 r. z Indii, gdy zginęło 200 osób. Wtedy z lodowca osunęło się 27 mln m sześc. materiału, to ilość odpowiadająca objętości dziesięciu Wielkich Piramid z Gizy. Energię wyzwoloną po upadku masy lodu i skał na dno doliny oszacowano na 15-krotność bomby atomowej zrzuconej w Hiroszimie. Niedawne badania wskazały, że himalajskie lodowce topią się dwukrotnie szybciej niż na początku wieku. I nie robią tego bez konsekwencji.

Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną