Dobrze prześwietleni pracusie, czyli czym właściwie są probiotyki
Wchodzimy w sezon infekcyjny. Wszelkie wirusy i bakterie mogą ominąć was szerokim łukiem, jeśli będziecie zapobiegliwi. Oczywiście, najlepszą profilaktyką różnych zakażeń, w tym np. wirusem grypy, są szczepienia, a także zdrowy styl życia. Człowiek lubi jednak dołożyć coś jeszcze. Na liście wzmacniaczy odporności często znajdują się probiotyki – te, jak się mówi „naturalne” i te apteczne.
Czy one czymś się różnią? By odpowiedzieć na to pytanie trzeba sobie uświadomić jedno: mikroorganizmy, które określamy jako probiotyki naturalne, z punktu widzenia nauki nimi nie są. Probiotyki to drobnoustroje, których pozytywny wpływ na zdrowie jest udowodnione. Te dopuszczone do sprzedaży mają na opakowaniu produktu oznaczenie konkretnego szczepu. Można to porównać do paszportu. Musi się na nim obowiązkowo znaleźć nazwa rodzaju, gatunku i szczepu bakterii, której przyjęcie ma nam przynieść jakieś korzyści, np. Lactiplantibacillus (rodzaj) plantarum (gatunek) 299v (szczep).
Szczep probiotyczny został przebadany pod kątem potwierdzenia bezpieczeństwa stosowania i sprawdzenia mechanizmu działania. Przeprowadzono badania in vivo na modelach zwierzęcych oraz randomizowane kontrolowane z podwójnie ślepą próbą z placebo z udziałem ludzi lub inne odpowiednio zaprojektowane, spełniające międzynarodowe kryteria. Musi też być odporny na niskie pH i sole żółci, czyli wykazywać odpowiednią przeżywalność bakterii podczas przechodzenia przez przewód pokarmowy.
Ważny jest nie tylko szczep
Nie ma jednej, zamkniętej liczby wszystkich szczepów probiotycznych na świecie, ponieważ w przyrodzie i w laboratoriach stale identyfikuje się i bada nowe. Poza tym w obrębie jednego gatunku bakterii mogą istnieć setki różniących się od siebie.
W suplementach i produktach żywnościowych stosuje się starannie wyselekcjonowane i przebadane szczepy, które najczęściej należą do kilku głównych rodzajów:
- Lactobacillus np. Lactiplantibacillus plantarum
- Bifidobacterium np. Bifidobacterium animalis, Bifidobacterium longum
- Saccharomyces boulardii – korzystne szczepy drożdżaków, często stosowane m.in. przy antybiotykoterapii.
Są probiotyki jedno- lub wieloszczepowe. Pierwsze działają bardziej precyzyjnie. Drugie wykorzystują synergię dla kompleksowego wsparcia jelit, odporności i metabolizmu. Każdy szczep bakterii ma określone właściwości i oddziałuje na inne obszary organizmu. W połączeniu wspierają jednocześnie układ trawienny, odpornościowy, metaboliczny oraz mikrobiotę jelitową. Niektóre działają głównie w jelicie cienkim, inne w jelicie grubym, a jeszcze inne wykazują dodatkowe działanie na drogi moczowo-płciowe lub jamę ustną.
Ilość probiotyków, które należy przyjmować, zależy od indywidualnych potrzeb zdrowotnych oraz specyficznego szczepu bakterii. Dawki te są zazwyczaj podawane w jednostkach tworzących kolonie (CFU), co określa liczbę żywych mikroorganizmów w suplemencie diety.
Ogólnie zaleca się dawkę wynoszącą od 1 do 10 mld CFU dziennie, choć niektóre szczepy mogą wymagać nawet 50 mld. Zawsze warto skonsultować się z lekarzem, który pomoże dobrać odpowiednią dawkę probiotyku w zależności od indywidualnych potrzeb. Aby wspierać zdrową mikrobiotę jelitową, probiotyki powinny być przyjmowane regularnie, ponieważ pojedyncze dawki nie przynoszą trwałych korzyści zdrowotnych.
Dawkowanie probiotyków u dzieci zależy od ich wieku, stanu zdrowia oraz potrzeb. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci często chorujących lub mających problemy z układem pokarmowym. Wybór odpowiedniej formy probiotyku jest kluczowy – w zależności od wieku i preferencji dziecka można wybrać probiotyki w proszku, kroplach lub kapsułkach. Dawki dla niemowląt i małych dzieci wynoszą zazwyczaj od 1 do 5 mld CFU dziennie, natomiast dla starszych dzieci mogą sięgać od 10 do 20 mld. Przed podaniem probiotyków dziecku warto skonsultować się z pediatrą, aby uzyskać szczegółowe zalecenia dotyczące dawkowania i wyboru odpowiedniego preparatu.
Czy probiotyki nie mają zatem nic wspólnego z dobroczynnymi bakteriami czy grzybami występującymi naturalnie w produktach, które jemy lub mikroorganizmów bytujących w naszym ciele? Ależ mają! Najczęściej probiotyczne szczepy stamtąd się właśnie wywodzą. Zostały wyizolowane i przebadane, a ponieważ miały potencjał, by wyraźnie wspomagać zdrowie człowieka, naukowcy doszli do wniosku, że warto wprowadzić je na ścieżkę tworzenia probiotyku.
Kiszonki także dobrze służą
Nazwa „probiotyk” wywodzi się bezpośrednio z języka greckiego od słów „pro” (dla) oraz „bios” (życie). Pojęcie to zostało celowo stworzone jako antonim (przeciwieństwo) słowa antybiotyk (które oznacza „przeciw życiu”). Podczas gdy antybiotyki mają za zadanie niszczyć bakterie, probiotyki to żywe organizmy, które wspierają i chronią nasz organizm.
W 1965 r. badacze Daniel M. Lilly oraz James H. Stillwell nadali słowu współczesny kontekst. Opisali oni probiotyki jako substancje wydzielane przez jedne mikroorganizmy, które stymulują wzrost innych drobnoustrojów. Z czasem termin ten ewoluował. Obecna definicja usankcjonowana została m.in. przez Światową Organizację Zdrowia.
Co się zatem kryje pod określeniem „naturalne probiotyki”? Naukowcy nie stosują tego określenia, ale ponieważ powszechnie się ono przyjęło w społeczeństwie warto się nad nim pochylić. Te, które nim określamy, występują naturalnie w produktach poddanych procesowi fermentacji. Większość produkuje kwas mlekowy, który obniża pH w jelitach i hamuje rozwój szkodliwych bakterii.
Źródłem naturalnych probiotyków są kiszonki: kapusta, ogórki, buraki, kimchi czy przetwory z mleka fermentowanego.
Te mikroorganizmy także mają swoją istotną rolę w zachowaniu zdrowia. Powinny być stałym elementem naszej diety. Probiotykami sensu stricte jednak nie są.
Wsparcie niejedno ma imię
W miarę rozwoju wiedzy na temat składu mikrobioty jelitowej zdrowego człowieka badacze zaczęli używać także innych terminów.
Prebiotyki to substancje obecne w jedzeniu lub do niego wprowadzane, aby pomagać w rozwoju prawidłowej mikrobioty jelit. Do tej grupy mogą należeć naturalne składnik diety – np. skrobia, błonnik pokarmowy, białka, tłuszcze oraz oligo- i polisacharydy. Prebiotyki są odporne na działanie enzymów trawiennych w przewodzie pokarmowym. W niezmienionej formie docierają do światła jelita, by tam karmić mikroorganizmy. Ulegają fermentacji w przewodzie pokarmowym właśnie z pomocą mikrobioty jelit. W procesie tym powstają tzw. krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe: masłowy (wykorzystywany do odżywiania komórek nabłonka jelit), propionowy, octowy. Najczęściej stosowanymi prebiotykami są oligosacharydy np. inulina, oraz fruktooligosacharydy zawarte w roślinach takich jak szparagi, karczochy, cykoria, cebula. Warunkiem efektywności ich działania jest obecność w jelicie grubym bifidobakterii i/lub innych bakterii o właściwościach fermentacyjnych.
W odróżnieniu od probiotyków prebiotyki nie zawierają żadnych mikroorganizmów, a jedynie substancje pobudzające ich wzrost i pracę.
Synbiotyki są połączeniem typu dwa w jednym – to probiotyk i prebiotyk w jednej kapsułce. Czyli mikroorganizm wraz z „paczką” jedzenia dla niego na drogę.
Tym, co w tej chwili bardzo się rozwija, są postbiotyki, czyli metabolity bakterii czy grzybów, które mają korzystne dla nas działanie. Wynika to z pogłębiania wiedzy na temat funkcjonowania mikrobioty jelit. Kiedyś naukowcy wiedzieli, że obecność danego szczepu w jelitach sprzyja zdrowiu. Oczywiście, chcieli wyjaśnić poprzez jakie mechanizmy się to dzieje. Badali zatem związki, które wydzielają bakterie czy grzyby mające działanie wspomagające.
W nowoczesnej nauce o mikrobiocie chodzi właśnie o to, by wyizolować te związki już bez konieczności podawania żywych mikroorganizmów. Tym właśnie są postbiotyki, które nie tylko mogą wspierać zdrowie jelit, ale wpływają także na nasz stan psychiczny czy metabolizm.
Nie są to żywe bakterie (jak probiotyki) ani pożywka dla nich (jak prebiotyki), lecz efekty pracy dobrych bakterii lub ich unieczynnione fragmenty. Wśród metabolitów bakteryjnych najczęściej wymienia się krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, kwasy organiczne, witaminy, enzymy czy peptydy.
Podobnie jak probiotyki, wzmacniają one barierę jelitową – uszczelniają nabłonek jelit i wspierają regenerację komórek. Pomagają także zmniejszać stany zapalne w przewodzie pokarmowym i modulują układ odpornościowy. Dodatkowo hamują rozwój patogenów – obniżają pH w jelitach, co utrudnia namnażanie się szkodliwych mikroorganizmów. Są stabilne i bezpieczne, więc mogą je stosować m.in. osoby o obniżonej odporności.