Gdy coś boli
Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:
W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.
Boleć rządzi biernikiem, ale jeszcze Syrokomla pisał „powiedz, co tobie tak boli” i jakoś ten celownik czujemy. Boli, czyli „sprawia ból”. Zazwyczaj chodzi o jakąś część ciała, ale czasem jej nie nazywamy i nieosobowo mówimy, że po prostu boli mnie lub bolało. „Po to biją, żeby bolało” mówiło się. Tak nieosobowo mówimy o przyrodzie (padało, wiało).
A co do mnie, czasem boleję, nie bole, i choć bezokolicznik tego czasownika ten sam (boleć), trudno mi powiedzieć: mogę boleć. Boleję, a częściej chyba ubolewam nad czymś, co mi przeszkadza, co mnie trapi, smuci. Przenośnia wyraźna, ale ustabilizowana i formalnie wyodrębniona. Bolejący różni się od bolącego, o takim bólu moralnym, czyli moralnej niewygodzie, przykrości, smutku, mogliśmy mówić jako o boleści, wtedy i przymiotnik boleściwy się przydawał, zanim się ureligijnił. Boleść była kiedyś i silnym bólem i została we frazeologicznym łożu boleści, dziś – jak to często z archaizmami bywa – ironicznie używanym. Taki ból niefizyczny, gdy niezbyt duży i nieindywidualny, bywa nazywany nieco pretensjonalnie bolączką.
Gdy naprawdę boli nas coś, czujemy ból. Ból łapie nas, chwyta, bierze i trzyma (nas, choć sam się utrzymuje). Przenika nas, przeszywa i przejmuje. Gdy silny, targa nami i wstrząsa. Bywa wielki i mały, silny i słaby, ciężki i lekki, ale też cichy (o głośnym bólu jakoś nie mówimy). Gdy słabnie, to cichnie, milknie – choć, jak mówiło przysłowie: „Ból milczeć nie umie”. Nie umie i nie daje, bo „tajemny ból cięższy” – wiedziano o tym już dawno.
Ale co to jest, ten ból? Słowniki, a więc i ludzie, mają kłopot z ujęciem go w kategorie. Dla jednych to po prostu „przykre uczucie rażące nerwy”, czyli niemal to samo co cierpienie (słownik Orgelbranda, 1860 rok), dla innych to „czucie dotkliwe cierpienia” (słownik biskupa Krasińskiego, 1885 rok); potem mamy „pobudzenie nerwu czulnego, połączone z uczuciem cierpienia” („Słownik warszawski”, rok 1900); w słowniku Trzaski, Everta i Michalskiego z roku 1939 to „wrażenie czuciowe (...) połączone z cierpieniem”; wreszcie w słowniku Doroszewskiego (rok 1958) mamy „zmysłowe wrażenie cierpienia”, co powtarza słownik PWN z 2003 roku. A więc czy to „uczucie” (jak samo cierpienie), czy „czucie cierpienia”, czy coś „połączonego z uczuciem cierpienia”, zatem nie samo to uczucie, czy „wrażenie czuciowe” z tym cierpieniem połączone, czy też „zmysłowe wrażenie” tego cierpienia? Nie bardzo wiadomo, choć wielu z nas raczej się nie zastanawia nad tymi różnicami. Zwłaszcza gdy coś boli.
Słowo ból, pochodzące od praindoeuropejskiego rdzenia bhel-, oznaczającego podobno i fizyczny ucisk, i chorobę, służyło też nam do nazywania choroby. A także do eufemistycznego określania uosobionego diabła, złego ducha. Mówiono zamiast „idź do diabła!” – „idź do bola”... Bola, bo niedawno jeszcze nie tylko obok bólów i bóli mieliśmy bole, ale i pojedynczy ból tracił kreskę nad o.
Wiele spraw rodzi się dla nas w bólu, wiele jest jakieś aż do bólu (w tym niestety i szczerość), wiele robimy z bólem serca i od wielu rzeczy boli nas głowa (wyjątkiem jest przybytek). Znamy ten ból i bywa, że dzielimy się nim z kimś lub dzielimy czyjś.
Zmetaforyzował nam się ból, sfrazeologizował – tyle mogliśmy zrobić, by go osłabić.
Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.