Reklama
Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Pulsar - wyjątkowy portal naukowy. Shutterstock
Człowiek

Brzydko pachnące sprawy

Chemia nieodparcie kojarzy się z zapachami, i to nie zawsze przyjemnymi. Dawniej laboratoria chemiczne były dość prymitywne, toteż przebywający w nich godzinami chemicy bywali tak przesiąknięci zapachem chemikaliów, że można ich było wyczuć z daleka. Dziś sytuacja jest inna, ponieważ każde porządne laboratorium musi mieć odpowiedni wyciąg z ujściem do komina. W niektórych wypadkach takie zabezpieczenia jednak nie wystarczają.

Obserwuj nas. Pulsar na Facebooku:

www.facebook.com/projektpulsar

W Sekcji Archeo w Pulsarze prezentujemy archiwalne teksty ze „Świata Nauki” i „Wiedzy i Życia”. Wciąż aktualne, intrygujące i inspirujące.


Angielski chemik William Jackson Pope był znanym badaczem struktury przestrzennej cząsteczek chemicznych. Poszukiwał związków optycznie czynnych, to znaczy takich, które skręcają płaszczyznę polaryzacji światła w lewo lub w prawo. Pierwszy taki związek opisał Louis Pasteur wiele lat przed powstaniem stereochemii: był to kwas winowy.

Pope skupił uwagę na związkach, w których atom wodoru zostaje zastąpiony przez atom siarki lub innego pierwiastka z tej samej grupy układu okresowego, tzw. tlenowców. Obecność takiego asymetrycznego atomu zwiększała szanse znalezienia asymetrycznej struktury i aktywności optycznej.

Niestety, siarka jest pierwiastkiem chyba najbardziej „odpowiedzialnym” za odrażające zapachy swych związków. Wystarczy wspomnieć najprostszy związek, siarkowodór, H2S, który znamy wszyscy. A przecież różni się on od zwykłej wody H2O tylko tym, że w miejscu atomu tlenu znajduje się atom siarki. Woda jest niezbędna do życia, a siarkowodór to trucizna.

William Pope zajął się kolejnym pierwiastkiem z tej grupy, selenem. Selenowodór H2Se jest bardzo silnie trującym gazem o jeszcze bardziej odrażającym zapachu niż siarkowodór. Angielski chemik chciał otrzymać skomplikowane związki selenu. Eksperymenty rozpoczął w czerwcu 1909 roku w swym laboratorium w Cambridge. Ich przebieg opisał jego ówczesny asystent John Read w książce „Humour and Humanism in Chemistry”.

Niewielką porcję selenu, zamkniętą w długim naczyniu z mocnego szkła, Pope ogrzewał w atmosferze wodoru, wykorzystując palnik Bunsena. Selen stopniowo wiązał się z wodorem, tworząc selenowodór. Gaz ten Pope przepuszczał przez alkoholowy roztwór wodorotlenku sodu. Powstawał roztwór selenku sodu, który był potem ogrzewany najpierw z jodkiem etylu, potem z jodkiem metylu, a końcowym etapem było potraktowanie produktu kwasem bromooctowym. Otrzymano związek o skomplikowanej strukturze i nazwie, której nawet nie próbujemy tu przytaczać, bo nie ma to znaczenia dla relacjonowanej historii.

Początkowe etapy tej operacji Pope wykonywał w laboratorium, lecz kiedy powstający przy okazji odór stał się nie do zniesienia, przeniesiono się na dach budynku, a operatorzy ustawili się w stosunku do laboratoryjnego naczynia tak, aby wiatr odwiewał od nich wyziewy. Mimo że użyto zaledwie kilku gramów selenu, wyjątkowo odrażający smród rozniósł się po całym mieście i wniknął w każdy zaułek i załomek ścian. Mieszkańcy Cambridge musieli pozostawać w szczelnie zamkniętych domach. W ten sposób zakłócone zostały planowane w tych dniach obchody stulecia urodzin Karola Darwina. Przez kilka dni tematem wszystkich dyskusji było pochodzenie WIELKIEGO SMRODU. Sądzono najpierw, że to wina wadliwej kanalizacji, ale szybko zidentyfikowano winowajcę: laboratorium chemiczne uniwersytetu.

Pope doszedł więc do wniosku, że dalsze doświadczenia musi przeprowadzić daleko od miasta, na wolnym powietrzu. Read został wysłany z laborantem na odległą farmę, aby prosić o zgodę na eksperymentowanie na jej polach. Farmer wziął przybyłych za parę dziwaków i poradził im ironicznie: chcecie mieć silny smród, to powąchajcie moją kupę gnoju. Wyjaśniono mu jednak, że to nie to samo.

Przyrządy rozstawiono więc na polu niedaleko rzeki Cam. Farmer przyszedł na początek doświadczenia, ale szybko zrejterował, zrozumiawszy, co to jest prawdziwie okropny smród. I tym razem jednak ucierpieli przypadkowi ludzie, ponieważ opary wyjątkowo przykrego i odrażającego odoru objęły duży obszar, w tym rzekę Cam, po której pływano łódkami. Eksperyment przyciągnął natomiast chmary najrozmaitszych owadów, które oblepiały naczynie eksperymentalne, chcąc się dostać do źródła atrakcyjnego dla nich aromatu. Przybyły także zainteresowane wonnościami pasące się na polach krowy. Eksperyment musiano przerwać.

W tej samej grupie układu okresowego pierwiastków co tlen, siarka i selen jest jeszcze tellur. Jak pachną jego związki? Indagowany w tej sprawie Linus Pauling oświadczył, że prosty związek telluru z wodorem, tellurowodór, ma zapach odrażający o tyle bardziej od zapachu selenowodoru, co ten – od siarkowodoru. Trzeba wierzyć na słowo sławnemu chemikowi.

Niezmiernie przykre dla człowieka zapachy mają także inne związki telluru. Wiadomo, że ludzie pracujący z tymi związkami zostają tak przesyceni obrzydliwym odorem, że muszą przebywać z dala od innych.


Dziękujemy, że jesteś z nami. Pulsar dostarcza najciekawsze informacje naukowe i przybliża wyselekcjonowane badania naukowe. Jeśli korzystasz z publikowanych przez Pulsar materiałów, prosimy o powołanie się na nasz portal. Źródło: www.projektpulsar.pl.

Wiedza i Życie 2/2016 (974) z dnia 01.02.2016; Uczeni w anegdocie; s. 71
Reklama