Zaloty - jeden z serii dziesięciu XIX-wiecznych stereogramów przedstawiających kolejne etapy miłosnej relacji. Zaloty - jeden z serii dziesięciu XIX-wiecznych stereogramów przedstawiających kolejne etapy miłosnej relacji. domena publiczna
Człowiek

Ja cię kocham, a ty kłamiesz

Naśladowanie – uczy się go w szkołach randkowania – to niezwykle skuteczna technika podrywu. I miecz obosieczny.

W walentynki cały świat przypomina sobie nagle, jak ważne są bliskie relacje. To dzień esemesów z serduszkami, czekoladek i pluszowych misiów. Kwiaciarnie przeżywają oblężenie. Kina i restauracje pękają w szwach. Ulice pełne są spacerujących par. Łączy je to, że podrywają, są podrywani albo byli podrywani. To niezbędny element każdej – choćby przelotnej – relacji.

Zapewne każda osoba czytająca te słowa zgodzi się, że dla części z nas zasady tej miłosnej rozgrywki są naturalne: gramy w nią w sposób niewymuszony i intuicyjny. Ale pośród nas są również tacy, którzy w tych często trudnych, niejednoznacznych i skomplikowanych prawidłach flirtu zupełnie się nie odnajdują. Właśnie do nich swoje usługi kierują sprytni przedsiębiorcy – oferując kursy podrywania, na których uczy się „rodzenia poczucia chemii”, „rozumienia się bez słów”, „nadawania na tej samej fali”. Słowem: „poczuć”, bez których – tu pełna zgoda – żadna relacja nie może się rozpocząć. Jak wejść w ten cudowny stan? Szybki przegląd agend kursów podrywania pokazuje, że kluczowym mechanizmem jest naśladowanie. I przyznać należy, że dużo w tym naukowej prawdy.

Badania wskazują, że feeria ludzkiego mimesis jest niemal absolutna. Naśladujemy ton głosu, szybkość mówienia, używane słowa, ekspresje mimiczne, przeżywane emocje, pozycję ciała, gesty. Automatycznie zestrajamy się z zachowaniami osób, z którymi akurat obcujemy, niezależnie czy są one nam bliskie, czy to nieznajomi. W tej mimetycznej talii podrywania znajduje się również karta odwrócenia, która sprawia, że i my będziemy naśladowani przez naszych rozmówców. W ten sposób zyskujemy wspaniałe uczucie „nadawania na tej samej fali”: cel walentynkowego rozdania.

Tajemna karta naśladowania

Jak umiejętnie zagrać w tę grę, podpowiada francuski badacz Nicolas Guéguen. Poprosił on trzy kobiety o wzięcie udziału w speed-datingu, czyli szybkich randkach. To proste: obce sobie osoby spotykają się np. w kawiarni, aby w najkrótszym czasie poznać najwięcej osób zainteresowanych dalszym randkowaniem i spośród nich wyłowić „najlepiej rokujące”. Uczestniczki zostały poinstruowane, aby w czasie trwania kolejnych rozmów użyły (lub nie) tajemnej karty naśladowania. Okazało się, że ci, na których eksperymentowały, byli oczarowani rozmową i dostrzegali większą atrakcyjność seksualną bohaterek „gry w podrywanie”. Chcieli grać dalej.

Kolejnego przydatnego triku dostarcza izraelski zespół badawczy pod kierownictwem Hilli Sharon-David z Uniwersytetu Reichamana. W pomysłowym badaniu prosili oni dwie osoby, aby na urządzeniu przypominającym tandem (jeden rower dla dwóch osób) patrząc na siebie, pedałowali w rytm muzyki co, jak pokazały wyniki opublikowane w „Journal of Social and Personal Relationships” – doprowadziło do poczucia wzrostu bliskości, intymności oraz pożądania seksualnego.

Podsumujmy powyższe badania: dostrajając wzajemnie nasze zachowania, zyskujemy atrakcyjność seksualną, a także budzimy bliskość i pożądanie. Uważny czytelnik zakrzyknął zapewne, że przecież „nie ma tu nic nowego”, gdyż od lat np. NLP (neurolingwistyczne programowanie, które oszukuje już samą nazwą, nie ma: ani neuro, ani lingwistycznego aspektu; jest to podejście bez żadnych podstaw naukowych) i samozwańczy docenci podrywu tego nurtu mówią, że naśladownictwo „działa”. Prawda: działa. Prawda: mówią. Jednakże pewnie – z powodu głębokiej awersji do prowadzenia badań i poznawania ich wyników – nie mówią adeptom swoich szkoleń, że naśladowanie jest mieczem obosiecznym, który w grze o nazwie „podryw” może obrócić mimetyczne zaklęcie przeciwko obojgu rozgrywającym.

Sekretna kieszeń z blefami

Okazuje się na przykład, że jeżeli na hipotetycznej randce postanowiliby państwo naśladować jednego z nas, skutki byłyby opłakane. Nie tylko jeden z nas zacząłby siebie mniej lubić, spadłaby jego samoocena, oraz – o trwogo! – gorzej byśmy rozumieli państwa emocje i łatwiej byście mogli nas okłamywać. Dlaczego? Bo naśladownictwo powoduje ograniczenie zdolności w wychwytywaniu kłamstwa. A zauważmy, że randka służy nie tylko zrobieniu dobrego wrażenia czy rozbudzenia erotycznych żądzy, lecz także – a może przede wszystkim – zbudowaniu atmosfery wzajemnego zrozumienia i zaufania. Doprowadzenie u partnerki/partnera do obniżenia samooceny oraz sprawienie jej/jemu trudności w rozpoznawaniu emocji i kłamstwa, raczej nie brzmi jak moralny sposób na grę w randkowanie, prawda?

Bez naukowej wiedzy (vide wspomniane wyżej NLP) można zainicjować czarny scenariusz przypominający ten z „Fatalnego zauroczenia”. Pokazują to nasze, opisane wyżej i dopiero co wydrukowane na łamach prestiżowego „Zeitschrift für Psychologie” badania. Z rękawa naszego laboratoryjnego fartucha wyciągnęliśmy na ich potrzeby kartę odwrócenia. I zamiast sprawdzać zdolności do rozpoznawania kłamstwa, skupiliśmy się na prawdomówności osób, które były przez nas naśladowane.

Podczas pierwszego eksperymentu naśladowaliśmy – podczas rozmowy na różne tematy – mowę, a w drugim zachowania, gesty. Po ich zakończeniu prosiliśmy interlokutorów o rozwiązanie 12 zadań matematycznych. Sekret polegał na tym, że wiedzieliśmy, iż możliwe jest rozwiązanie tylko jednego – 11 było nierozwiązywalnych. Badani nie musieli dawać nam „dowodu swojej wiedzy”, tylko deklarowali, ile zadań udało im się rozwiązać. Oczywiście liczba nie mogła przekroczyć 1 – wskazywanie wyższej wartości było kłamstwem, co potwierdza wiele wcześniejszych badań, z których zapożyczyliśmy tę procedurę.

Niestety, w obu eksperymentach konsekwentnie wykazaliśmy kolejny – smutny i potencjalnie niebezpieczny – wynik.

Złamane przymierze szczerości

Mechanizm naśladowania, w przeciwieństwie do wielu innych cudownych metod zalecanych do opanowania uczniom szkół podrywu („roztwórz się na się”, „musisz usłyszeć prawdziwą siebie i podążać za tym!” oraz czasem opartych na NLP), jest potwierdzona naukowo. Dzięki temu i my możemy budować precyzyjne i potwierdzone walentynkowe rekomendacje. Mówimy więc tak: naśladując innych, zyskasz większe sympatię i atrakcyjność oraz sprawisz wrażenie bardziej pociągającej/pociągającego. Innymi słowy, odpowiednio użyte naśladownictwo jest niczym uwodzicielskie zaklęcie i magiczna karta w grze o miłość. Tyle że – ostrzegamy – może ono zadziałać wbrew zamierzeniom.

Nasze badania wykazały to wyraźnie. W pierwszym eksperymencie, dotyczącym mowy, do udziału zaprosiliśmy 49 osób – 25 naśladowaliśmy, a 24 nie. Skłamało 17 osób z grupy pierwszej i tylko 5 z drugiej. Kolejny eksperyment, skupiający się na gestach, powtórzył nasz pierwszy wynik. Tym razem zaprosiliśmy 40 osób, a naśladowaliśmy połowę. Skłamało 14 uczestników naśladowanych i tylko 4, na których tego mechanizmu nie zastosowaliśmy. Wniosek: osoby naśladowane kłamią częściej.

Teza ta jest niebanalna, zawłaszcza, gdy uzmysłowimy sobie, jak powszechne – poza walentynkowym uwodzeniem – jest naśladowanie. Znajdziemy go nie tylko w sterylnych laboratoriach uniwersyteckich czy też groteskowych szkołach podrywu, ale też – co bardzo ważne – w gabinetach terapeutycznych. Odzwierciedlanie pacjenta to powszechnie wykorzystywana technika w różnych nurtach psychoterapii, która w swoich założeniach bardzo przypomina naśladownictwo. Nasze badania sugerują, że osoby wystawione na tego typu technikę mogą wykazywać większe skłonności do twierdzenia nieprawdy. A wtedy brakuje niezbędnego w terapii przymierza opartego na szczerości.

Ale dlaczego właściwie ludzie kłamią, gdy są naśladowani? Na to pytanie nie potrafimy jeszcze udzielić jednoznacznej odpowiedzi – szukamy jej w naszych kolejnych badaniach. Wiemy natomiast jedno: czy to psychoterapeuta, czy świeżo upieczony absolwent weekendowej szkoły podrywu musi być świadomy, że poza bezdyskusyjnymi zaletami, naśladowanie innych może prowadzić do poważnych negatywnych konsekwencji.

Muniak, P., Doliński, D., Grzyb, T., Cantarero, K., & Kulesza, W. (2021). You Want to Know the Truth? Then Don’t Mimic! Zeitschrift Für Psychologie, 229(3), 185–190. https://doi.org/10.1027/2151-2604/a000451

Reklama

Reklama